Autokorekta – Takatuka bez cenzury

Rys. www.freedigitalphotos.net

Kłopotliwe zmagania z własną naturą doprowadzają nas nierzadko do momentu, w którym cierpliwość pryska jak tłuszcz z frytkownicy, powodując niewielkie pieczenie gdzieś koło serca. Bardzo tego nie lubimy – ani pieczenia, ani pryskania. A najbardziej, kiedy wytykane są nasze wady.

Autor: Artur Sawicki, takatuka.blog.pl

I co, że głośno wypowiadamy swoje zdanie albo gdy ostatnim zachowaniem zawstydzilibyśmy nawet neandertalczyka? Przecież mówienie tego, co się myśli nie przystoi. Bo się komuś może nie spodobać. Piętrzymy w sobie potem negatywne emocje, żeby je wreszcie oswobodzić czy to w niewybrednym komentarzy po drinku, czy gdzieś anonimowo na forum internetowym. Prędko można znaleźć ognisko zapalne, świat niedopowiedzeniem stoi, zatem wprawiony gap znajdzie sznurek, za który pociągnie. A jeśli oprócz przywiązanego doń złotego kuferka, przewróci się, bo złapał własną sznurówkę, znajdzie uzurpatora luzowania więzów przytrampkowych. Nie-daj-panie-najwyższy podważyć naszego gustu. Choć łacińskie przysłowie gdzieś się kolebie w głowie, ale jak tu komuś za skórę zaleźć, hak prędko i słabość znaleźć. Zszargać, wyśmiać, sponiewierać, rymować, plwać i rozcierać.

Wyświechtanym już jest stwierdzenie, że Polacy nie potrafią specjalnie z siebie żartować. Najczęstszą odpowiedzią na żart jest strzał z piąchy. W przypadku braku odbierającego piąchę, istnieje możliwość wystawienie odpowiedniego świadectwa przy użyciu dwóch tysięcy przekleństw. Absolutnie nie wolno zadrwić z aktywności sportowej na poziomie wziętego na raty telewizora i zawodów w rwaniu dupska z fotela do lodówki. Nie wolno rżeć z noszenia sandałów i skarpet, oczojebnych koszulek, pantofli do dresów, swetrów we wzorki rodem z zx-spectrum, tlenionych włosów, chodzenia albo nie do kościoła, ani z białych kozaczków, bo albo obsobaczą cię na odpuście, albo z piąchy w ryj od partnera stukających białych turbo-glanów dostaniesz.

Można za to drzeć łacha z książek, nazywać je kiblowymi eksponatami, podkładać pod półki i kwiaty. Odsunąć – jak talerz ze śmierdzącą rybą – wrażliwość albo nauczyć się jej z telewizora, z filmów o kopaniu w szyję i wystrzeliwaniu z poczciwego colta czterystu naboi w jednej akcji. Przekwalifikować system wartości na uwspółcześniony, ściągnięty z internetu i skrakowany. Odmienną muzykę wtórną komercyjną i w ogóle do dupy, takie cholerne rzępolenie. Powierzchowność zrównać z nieheblowaną deską, a wrażliwość z azbestowym kocem. Z pewnością kanon społecznych przyzwoleń i tematów niewygodnych skurczyłby się jak plastikowa butelka w ognisku. Można drwić z mniejszości narodowych, sprzątania po psie, segregowania odpadów, braku chęci kombinowania i załatwiania wszystkiego, chodzenia na wybory i po chodnikach.

Cała zabawa polega na tym, że niespecjalnie dotykają samych zainteresowanych uwagi o „marnowaniu czasu” na czytanie albo słuchanie, na teatr, kino, operetkę czy szydełkowanie kołnierzyków, na coś, co naprawę sprawia ludziom przyjemność. Adresaci tychże nie porzucą nagle własnych pasji, nie usypią stosu z książek i nie podpalą tego. Nawet jeśli idą do biblioteki w skarpetach i klapkach, choćby dla eksperymentu estetycznego, własnego czy zwyczajnego wariactwa.

Dystans, to słowo znane wszystkim, ma jednak ono jeszcze inne zastosowania niż tylko mantra powtarzana w sportowych transmisjach. Dystans do siebie znacznie ułatwia życie, obniża poziom wkur*, oj… frustracji w społeczeństwie. Branie wszystkiego na serio pomaga na pewno przemysłowi farmaceutycznemu, bo i Nervosol i inne pastylki o zapachu psiej karmy znakomicie się sprzedają.

Widzieliśmy już ludzi, którzy taki dystans utracili i tych, co nie bardzo wiedzą, jak go stworzyć. To, gdzie staniemy wraz ze swoim wózeczkiem zależy wyłącznie od nas. A to, czy wózeczek wciąż będzie nam obijał pięty czy ludzie będą w niego wciąż kopać, to zdaje się sztuka, której uczymy się przez większość życia. No chyba, że zgubiliśmy własny wózeczek i ciągniemy go z kimś czy ten chce tego, czy nie.

Rodaku, napisz dla mnie esej nienawiści.

Dodaj komentarz