W cyklu „Przedpremierowo” – „Kongres” na motywach opowiadania Stanisława Lema

Reżyser Ari Folman („Walc z Baszirem”) nie podjął się ekranizacji „Kongresu futurologicznego” autorstwa polskiego pisarza, wykorzystał kilka pomysłów z opowiadania, by połączyć w jednym filmie fabułę i animację. Czy ciekawy pomysł i emocjonująca gra aktorska Robin Wright wystarczą, by zachwycić widzów? Na to pytanie odpowiada dziennikarz Artur Cichmiński.

Stanisław Lem „Kongres futurologiczny” oparł na opowieści narratora – Ijona Tichy i wizji destrukcji rodzaju ludzkiego przez przeludnienie, środki chemiczne i zmiany klimatu. Film Ariego Folmana balansuje na granicy rzeczywistości i fikcji. – To rzecz luźno oparta na opowiadaniu Lema. Pomysł wychodzi od „Kongresu futurologicznego” w animowanej części, jednak z tekstem Lema łączy tę produkcję jedynie motyw i pewne przesłanie. Można się filmem zachwycić, można poczuć niedosyt lub wykazać się w stosunku do niego totalną ambiwalencją – ocenia Artur Cichmiński.

Dziennikarz zauważa w „Kongresie” kilka polskich akcentów. Zdjęcia do filmu wykonał Michał Englert, współpracujący przy wcześniejszych produkcjach m.in. z Małgorzatą Szumowską. Co więcej, za animacje do „Kongresu” odpowiada firma Platige Image. Niestety, to nie animacje są najmocniejszą stroną „Kongresu” a część fabularna właśnie. – Na ekranie widzimy dramat kobiety – aktorki, której czas przemija i która otrzymuje w pewnym momencie kontrowersyjną propozycję wykorzystania jej wizerunku. Ma to jednak określoną cenę – Robin Wright staje się bytem bez tożsamości – zaznacza Cichmiński. Istotę tej roli wzmacnia dodatkowo inny wątek. Robin Wright („Beowulf”, „Dziewięć kobiet”, „Moll Flanders”, „Forrest Gump”, „Dziewczyna z tatuażem”) gra w „Kongresie” samą siebie. Towarzyszy jej na ekranie Harvey Keitel („Kochankowie z księżyca”, „Skarb narodów”, „Od zmierzchu do świtu”, „Fortepian”, „Bugsy”). Im dalej w las, tym… bohaterki ubywa – również dosłownie.

– „Kongres” jest filmem o współczesnym niewolnictwie. O tym, że jesteśmy niewolnikami swoich fantazji, o tym, że tracimy kontakt z rzeczywistością. Jak narkomani czy alkoholicy, którzy zatracają się w swoich słabościach, tak bohaterowie filmu coraz częściej sięgają po substancję chemiczną wywołującą degrengoladę osobowości – dodaje dziennikarz.

Oglądając „Kongres”, nie można oprzeć się wrażeniu, że reżyser poszedł dobrze znanym tropem. Znajdziemy tu ucieczkę do alternatywnego świata od siebie i rzeczywistości, czyli powrót filozofii Kartezjusza skłaniającej do porównań z „Matrixem”, do tego dochodzi kryzys osobowości , wkładanie kolejnych masek – tu z kolei kłaniają się Gombrowiczowskie „gęby”. Do tej listy można dodać jeszcze Philipa K. Dicka i jego sztuczną inteligencję. Nic więc dziwnego, że „Kongres” zdaniem Artura Cichmińskiego można uznać za traktat filozoficzny podany w dość ciekawej formie. Jest jednak pewien problem – dziennikarz uważa, że „Kongres” na pewno nie będzie filmem przełomowym – zarówno ze względu na realizację, jak i tematykę. – Część fabularna na pewno była dla mnie bardziej zajmująca niż animacje. Twórcy z pewnością nie można odmówić wyobraźni, jednak na tle wcześniejszych filmów bazujących na wspomnianych motywach, „Kongres” wypada dość blado. Dlatego stoję na rozdrożu – ocenia Artur Cichmiński i podkreśla, że trudno jednoznacznie ocenić tę filmową metaforę ucieczki od rzeczywistości, trwania w sytuacji, w której dusimy się w kokonach codzienności.

„Kongresu” póki co nie ma na liście filmów w lokalnym kinie (nie ma go również w zapowiedziach). Obraz izraelskiego twórcy polską premierę będzie miał 13 września. Dostępną w tej chwili i godną uwagi propozycji filmową jest „Czas na miłość” Richarda Curtisa. Produkcja z Rachel McAdams i Domhnallem Gleesonem w rolach głównych trafia w sedno. Niegłupio opowiada o miłości, rodzinie i wszystkim, co stanowi sens życia. Jak podkreśla Artur Cichmiński – ma swoją klasę, urok i brytyjską elegancję dzięki reżyserowi. Wartościowy przekaz – poważny, ale zrealizowany z lekkością – wpisuje się w tradycję filmów Curtisa („Notting Hill”, „Cztery wesela i pogrzeb”).

Fot. Materiały promocyjne.

CichminskiArtur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Dziennikarz newsowy, felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Oprócz poszukiwania i redagowania newsów dotyczących rodzimej branży filmowej, rozmów z jej przedstawicielami, zajmuje się również realizacją reportaży z planów filmowych, uroczystych premier oraz festiwali filmowych. Wśród ostatnio odwiedzonych planów była chociażby „1920. Bitwa warszawska” Jerzego Hoffmana, „Róża” oraz „7 dni” Wojciecha Smarzowskiego, „Lęk wysokości” Bartka Konopki czy „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” Patryka Vegi, a także „W ciemności” Agnieszki Holland.

 Jako ekspert i komentator zapraszany jest do stacji telewizyjnych: Superstacja, Polsat, TVP Info, TVP Kultura. Krytyk w magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm. Oprócz portalu Stopklatka.pl publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro.

Spektakl „Kongres futurologiczny” w tym tygodniu będzie można obejrzeć na scenie SOK. Więcej informacji w naszym kalendarzu.

Dodaj komentarz