Nie tylko survival w kosmosie – w cyklu „Przedpremierowo” filmy „Grawitacja” i „Chce się żyć”

Kadr z filmu "Grawitacja", materiały promocyjne.

„Grawitacja” oraz polska produkcja, nagrodzona na festiwalach w Montrealu i Gdyni – „Chce się żyć” wejdą na ekrany kin w piątek – 11 października. O obu filmach opowiada miłośnik kina, dziennikarz Artur Cichmiński.

Szczątki satelity niszczące stację kosmiczną, para astronautów, niezwykłe efekty specjalne, a także Sandra Bullock, George Clooney i za kamerą – Alfonso Cuarón – to w skrócie, a jednak „Grawitacja” to coś więcej. Na barkach dwóch hollywodzkich aktorów spoczęła tym razem cała historia, która przyobleczona została w film z gatunku sensacyjnych. I co ciekawe – tej dwójce nie można nic zarzucić. – Sandra Bullock potrafi grać, choć nie zawsze ma szczęście do repertuaru. W tej produkcji trafiła się jej rola bardziej fizyczna, gdy schowana w kosmicznym skafandrze musi również przekazać emocje adekwatne do wydarzeń – dodaje Artur Cichmiński. Film akcji Cuaróna to prawdziwy „rollercoaster”, gwarantujący widzowi szerokie spektrum wrażeń.

Sandra Bullock i George Clooney w filmie "Grawitacja"
Sandra Bullock i George Clooney w filmie „Grawitacja”

Cuarón ma na swoim koncie filmy na bardzo różnym poziomie („Harry Potter i więzień Azkabanu” czy „I twoją matkę też” to tylko dwa z nich), jednak w tym przypadku mamy do czynienia z jego autorskim projektem. A jak to bywa z tego typu przedsięwzięciami, widać, że reżyser jest w tym pomyśle „zakochany”. Wizualnie perfekcyjny film został stworzony z wielką dbałością o detale. – Widzowie, którzy obejrzą „Grawitację” w kinach IMAX, zauważą przewagę ogromnego ekranu. W każdym innym kinie film trochę straci – uważa dziennikarz.

Poza dopracowaną stroną wizualną, uwagę zwracają również inne szczegóły. – Ten kapitalnie zrobiony film, oddaje warunki panujące w kosmosie, np.: nie słyszymy eksplozji, ale widzimy to, co się dzieje. Takich smaczków w „Grawitacji” jest więcej – podkreśla Artur Cichmiński.

„Grawitacja” może jednak widzów zaskoczyć. Film przez zagranicznych krytyków został przyjęty bardzo pozytywnie, wręcz hurraoptymistycznie, podczas gdy w Warszawie pojawiły się na jego temat skrajnie odmienne opinie. – Nieodgadnione są gusta i guściki – żartuje dziennikarz, dodając, że słyszał oceny z dwóch zupełnie przeciwnych biegunów. „Grawitacja” przez jednych uważana za produkcję porywającą, przez innych uznana została za film nudny, a nawet niedorzeczny. – Nawet jeśli jest to obraz nieco schematyczny, nie przeszkadza mi to. To bardzo dobry film i będą go bronił – dodaje krytyk filmowy. Tym, którzy obraz Cuaróna zamierzają potraktować w skali 1:1, analizując prawdopodobieństwo zastosowanych przez bohaterów rozwiązań, Artur Cichmiński zaleca dystans i uruchomienie pewnego filtru wrażliwości.

Kadr z filmu "Chce się żyć".
Kadr z filmu „Chce się żyć”.

Ten filtr przyda się także podczas seansu „Chce się żyć”, jednak inny jego rodzaj widz będzie musiał zastosować. Film Macieja Pieprzycy, z Dawidem Ogrodnikiem („Jesteś Bogiem”, „Ida”) oraz Katarzyną Zawadzką („Baczyński”, „W imieniu diabła”) w rolach głównych to zwycięzca kilku festiwali: Grand Prix w Montrealu i Srebrne Lwy w Gdyni to na pewno nie jedyne nagrody, które produkcja otrzyma. „Chce się żyć” odznacza się niezwykłymi walorami artystycznymi, wywołuje niesamowite emocje. Ale – co należy podkreślić – nie wgniata w ziemię.

Nie ma tu konfabulacji, problem niepełnosprawności został przedstawiony w „Chce się żyć” jak zagadnienie wymagające empatii i otwarcia się na inność. Tego reżyser wymaga od widza, prezentując historię Mateusza z niedowładem kończyn. Zaburzona motoryka łączy się u chłopaka z brakiem możliwości porozumiewania się. Mateusz jest zdany na otoczenie. Czy to powód, by od razu głosić peany na cześć reżysera i aktorów, zachwycając się filmem i podkreślając, jak bardzo wzruszająca jest historia niepełnosprawności? – pytają niektórzy komentatorzy. Artur Cichmiński nie rozumie tych cynicznych zarzutów. Uważa, że skoro jesteśmy ludźmi, powinniśmy być wrażliwi, reagować emocjonalnie na krzywdę i nieszczęście drugiego człowieka. – W kinie chcemy przeżyć emocje związane z pewną historią. A ta historia jest wzruszająca, jest prawdziwa – dodaje. Bo „Chce się żyć” wywołuje łzy. Ale co równiez istotne, to to, że Maciejowi Pieprzycy udało się zrobić film ciepły, ludzki, lekki, bez trywializowania i żerowania na emocjach. – Pieprzyca pokazał życie ze wszystkimi jego kolorami i z konkretnym problemem w tle. Mimo że takich problemów na co dzień nie chcemy widzieć, będziemy bogatsi po obejrzeniu „Chce się żyć” – podkreśla Cichmiński.

I tu dochodzimy do kolejnej kwestii – pytania o to, czy na pewno chętnie wybierzemy się do kina na „Chce się żyć”. – Jestem spokojny o ten film. Wywołał wiele pozytywnych reakcji, zdobył nagrody. Jeszcze raz podkreślę – owszem, „Chce się żyć” to film niezwykle wzruszający. Ale na pewno nie będziemy sobie po nim podcinać żył. Nie należy się go bać – twierdzi Artur Cichmiński. O dziwo – jeśli wziąć pod uwagę na temat – dziennikarz uważa, że film nie jest smutny. Obie produkcje będzie można ocenić już niebawem.

CichminskiArtur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Dziennikarz newsowy, felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Oprócz poszukiwania i redagowania newsów dotyczących rodzimej branży filmowej, rozmów z jej przedstawicielami, zajmuje się również realizacją reportaży z planów filmowych, uroczystych premier oraz festiwali filmowych. Wśród ostatnio odwiedzonych planów była chociażby „1920. Bitwa warszawska” Jerzego Hoffmana, „Róża” oraz „7 dni” Wojciecha Smarzowskiego, „Lęk wysokości” Bartka Konopki czy „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” Patryka Vegi, a także „W ciemności” Agnieszki Holland.

 Jako ekspert i komentator zapraszany jest do stacji telewizyjnych: Superstacja, Polsat, TVP Info, TVP Kultura. Krytyk w magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm. Oprócz portalu Stopklatka.pl publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro.

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz