Pod prąd – Takatuka bez cenzury

Fot. www.freedigitalphotos.net

A może wszystko, co żyje wokół nas, przerobić na marketingowy kąsek? Sprzedać za parę groszy i wreszcie coś mieć z życia. Spojrzeć z boku na cierpienia, których doznajemy, na estetyczne kopniaki i kuksańce codziennie rozdawane nam przez hipernowoczesne środowisko. Uśmiechnąć się szczerze słysząc poranną reklamę środka na hemoroidy i przyklasnąć najświeższej promocji na kalafiora. Wszystko na wyciągnięcie ręki, słuchamy serwisu, sportu, może pogody, potem od bólów menstruacyjnych, sercowych i duchowych pigułka.

Autor: Artur Sawicki, takatuka.blog.pl

Może wystarczy już marszczenia czoła, złowrogich min i wytykania niestosownych zachowań. Młodzi cieszą się, że wszystko załatwia apka na fona, starzy już pewnie nic nie kumają. Najważniejsze jest, żeby ZUS stał dopóki emeryturę da się odbierać.

Nawet swój protest da się sprzedać. Dość łatwo znajdą się ci, co podniosą drżącą rękę w geście aprobaty, pierdną lajka czy innego tumb up. Skądinąd wiadomo, że stawanie okoniem zawsze bywa zauważone. Dziecko, kiedy jest grzeczne, nie jest tak pilnie oglądane, jak wówczas, kiedy drze się wniebogłosy albo właśnie wierzga nogami w alejce chemia gospodarcza, w osiedlowym markecie. Dziecko skutecznie sprzedaje swoją indywidualność, wymusza na rodzicach większość zachcianek. W nosie mam, czy jest to pedagogiczne czy nie. Ulegamy wrzeszczącemu małemu człowiekowi, jak regularnie bywamy naciągani przez skutecznego albo przynajmniej wytrwałego sprzedawcę dóbr wszelakich. W zaułkach słabości, każdy z nas przechowuje historię, której bohater pewnie mógłby zginąć tragicznie niż dźwigać takie brzemię. O ile nie daliśmy się naciągnąć na kosmiczne ostrza do cięcia warzyw, skór i skalpów, albo na perfumy, których perfumiarze są nadwornymi alchemikami władców chaosu, to pewnie kupiliśmy domowy serwis gwarancyjny na deskę do krojenia. Wstydliwe, opowiadane wyłącznie wybranym, albo po kilku głębszych, historie udowadniają, że można wszystko sprzedać. Nie słyszałem jeszcze najgłupszego towaru, który istnieje na rynku, ale wciąż bardzo chętnie słucham kolejnych opowieści.

Media prześcigają się w prezentowaniu obrazoburczych wystąpień chociażby gwiazd muzyki rockowej czy każdej innej istoty, która wyrażając własne niezadowolenie, prezentuje publicznie jakiś fizyczny tego objaw. Szalejący na scenie muzyk, który pewno ma już dość kościelnego mainstreamu, podpala krucyfiks, składa wysuszone, przypominające ludzkie, gnaty w symbol diabła czy wykrzykuje, kto jest komu co winien. Zasadniczo może jeszcze pokazać wszystkim cztery litery, choć to w dobie współczesnej mody, na nikim już wrażenia nie robi. Wydarzenia ostatnich dni przynoszą znów niepokojące wnioski. Dążymy chyba do czasu, kiedy staniemy po jednej stronie lady. Każdy będzie miał coś do sprzedania, tylko nie będzie już idiotów, którzy to od nas kupią. Niektórzy sklepikarze zaczynają mocno obrażać swoich klientów. Tylko patrzeć, jak zmienią się dostawcy duchowej strawy dla ludu. Jeśli ów kręgosłup moralny wykrzywi się w skoliozie dewiacyjnego pożądania, nikt nie spojrzy już w jego stronę.

Od pewnego czasu poznaję inną historię Polski. Takiej jeszcze nie znałem, bo nie chciałem znać. Przeprowadzono również obok mnie niezwykle skondensowany kurs politologii i stosunków międzynarodowych, zapamiętałem ile potrafiłem, teraz sprawdzam. O ile dotychczas starałem się trzymać od tego z daleka, o tyle teraz dałem się skusić, podpuścić. Kupiłem coś, co zawsze wydawało mi się przecenione, bo nikt tego nie chciał. Pachnie intrygująco, smakuje dziwnie, cholera wie, co z tego będzie.

Dodaj komentarz