One man show i święto monodramów

Na zdj. Maciej Adamczyk.

Rozpoczynające się 12 grudnia X Ogólnopolskie Spotkania z Monodramem „O Złotą Podkowę Pegaza” będą okazją do obejrzenia znakomitych młodych aktorów z wielu miast Polski, spotkań z Ireną Jun i założycielami Teatru Porywacze Ciał. Monodram Macieja Adamczyka zakończy festiwal teatru w Suwałkach.

Tradycyjnie monodramistów oceniało będzie jury w wyśmienitym składzie. W poprzednich latach jurorami byli m.in. tacy znakomici artyści jak: Irena Jun, Jan Peszek, Marek Kościółek i Wiesław Komasa. W tym roku ponownie aktorzy wystąpią przed Ireną Jun z Teatru Studio w Warszawie. Jednej z najwybitniejszych wykonawczyń ról beckettowskich, cenionej aktorce monodramów i recitali poetyckich towarzyszyli będą tym razem twórcy i artyści legendarnego poznańskiego Teatru Porywacze Ciał: Katarzyna Pawłowska i wspomniany już Maciej Adamczyk.

Aktorzy nie będą jedynie sądzić i oceniać. Poprowadzą także warsztaty dla uczestników X Ogólnopolskich Spotkań z Monodramem i wszystkich chętnych. Maciej Adamczyk ostatniego dnia zaprezentuje się z kolei na scenie w świetnym monodramie „Zapis automatyczny”, który otrzymał Grand Prix na X Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego w Warszawie w 2012 roku.

Piotr Dobrowolski w serwisie e.CzasKultury.pl tak ocenia „Zapis automatyczny” Adamczyka: Ulepieni z doświadczeń i fantazji, szukając odpowiedzi, musimy przyjrzeć się sobie. Zapis automatyczny to sposób na poszukiwanie tożsamości – artysty, ale także każdego widza, zmuszanego do refleksji nad sobą. Écriture automatique to sformułowana przez André Bretona w Drugim manifeście surrealizmu (1930) zasada tworzenia tekstu z pominięciem świadomości. Utrwalanie w ten sposób „rzeczywistego biegu myśli” stawało się sposobem na przekroczenie barier intelektu. Nieskrępowana narracja, pozbawiona kagańca kultury i schematów kodów komunikacyjnych, miała pozwolić na ujawnienie tego, co nieuświadamiane. Czy taka rejestracja pozwala wyrażać więcej, niż chaotyczną plątaninę obrazów, myśli, słów? Czy nie skończy się to urwanym biegiem lub zaklętym kręgiem powtórzeń? Adamczyk marzy o wynalazku, który nie wymagałby od twórców rzemieślniczych umiejętności. Wystarczy pomysł: „Szkoda, że Steve Jobs nie żyje. Gdyby żył, na pewno stworzyłby takie urządzenie, które zapisywałoby wszystko, o czym się pomyśli. Pach! Godzina i powieść gotowa. Albo film. Jedna chwila, mam pomysł i już wszystko się wyświetla. Kiedyś na pewno ludzie wymyślą maszynkę, która z myśli spisywać będzie nasze książki, wyświetlać filmy, odtwarzać muzykę”. Pomiędzy salwami śmiechu większości widzów, niektórzy – słysząc aktora mówiącego o rzeczach zwykle przemilczanych („chcę uprawiać seks z tak dużą liczbą dziewczyn i chłopców, jak to tylko możliwe”) – wydają się zaskoczeni jego bezpośredniością. Tutaj człowiek to nie tylko serce, umysł czy duch, to także ciało. (…) W scenicznych wcieleniach Macieja Adamczyka pojawia się element ekshibicjonizmu, nie ma w nich jednak próżnej pychy. Artysta obnaża się, odkrywając, kim jest dzisiaj: wobec siedmioletniego chłopca, którym był niegdyś (kilkakrotnie przyklęka przed obrazem, jakby czcił pamięć dziecka w sobie), wobec jeziora ludzkiej obojętności, w którego zwierciadlanej tafli może się przeglądać, a także wobec świata, który wpływa na niego i który raz po raz kusi go tym i owym.

Więcej informacji na temat prezentacji konkursowych i monodramu Macieja Adamczyka na stronach: OGÓLNOPOLSKIE SPOTKANIA Z MONODRAMEM oraz ZAPIS AUTOMATYCZNY – MACIEJ ADAMCZYK Z TEATRU PORYWACZE CIAŁ.

Dodaj komentarz