„Nimfomanka” w cyklu „Przedpremierowo”

„Nimfomanka” Larsa von Triera, okrzyknięta jeszcze przed premierą „najodważniejszym filmem w historii kina”, nie szokuje i nie porywa. W cyklu „Przedpremierowo” produkcję ocenia Artur Cichmiński.

17 stycznia do polskich kin wejdzie film reżysera, na którego nowe produkcje z reguły czeka się z niecierpliwością. – Von Trier jest artystą i wizjonerem. Mimo to, jego najnowszy film mnie nie przekonuje – twierdzi Artur Cichmiński. Twórca „Przełamując fale”, „Melancholii”, „Tańcząc w ciemnościach”, „Dogville”, czy „Antychrysta” tym razem zaprasza widzów na seans, na którym trzeba zapomnieć o miłości (takie hasło znajduje się na oficjalnym plakacie filmu).

Wśród osób, które widziały film, zdania są podzielone. Zachwyt nad umiejętnym ironizowaniem na temat wojny płci przeplata się z obojętnością, a nawet znudzeniem. Ocena „nie szokuje i nie porywa” to nie jedyny zarzut Artura Cichmińskiego. Zdaniem dziennikarza zadawanie pytań o to, czy film jest sztuką czy już porno trochę mija się z celem. – Słaba, nudna, wręcz banalna pierwsza część to bardzo długie preludium do dalszej historii – dodaje Cichmiński. Dlaczego preludium? „Nimfomanka” jest dwuczęściowa. – Może kolejna część coś wniesie do tego filmu, może coś wyjaśni – zastanawia się dziennikarz. Mimo rozczarowania „prologiem”, Cichmiński zamierza obejrzeć drugi akt.

Tytułową nimfomankę Joe gra Charlotte Gainsbourg. Jej „młodsza wersja” to Stacy Martin. Na ekranie aktorkom partnerują m.in.: Stellan Skarsgård (Seligman), Shia LaBeouf (Jerôme), Uma Thurman (Pani H), Willem Dafoe (L). W niektórych recenzjach można przeczytać, że podczas seansu „dominującą aktywnością” jest śmiech. Zdaniem Cichmińskiego – dominującą aktywnością jest walka z ogarniającą sennością. – Kilka momentów komediowych nie zmienia faktu, że film nie spełnia moich oczekiwań pod względem emocjonalnym i estetycznym – dodaje dziennikarz. – Widziałem wiele filmów dotyczących seksu, namiętności i pożądania, były to odważne produkcje, przełamujące tabu, które coś wniosły do historii kina. Ten film taki nie jest. Jestem pod większym wrażeniem „Życia Adeli”, „Marzyciela”, „Ukrytych pragnień” Bertolucciego, czy nawet „Kochanka” – podkreśla dziennikarz. W „Nimfomance” siła pożądania ukazana jest przez pryzmat stwierdzenia, że jeśli zabraknie miłości, seks nigdy nie będzie pełny.

Tu mamy inną wizję. „Nimfomanka” potwierdza pewien trend we współczesnej kinematografii – kino robi się coraz bardziej śmiałe. Nie każdy reżyser ma odwagę zasugerować akt seksualny w formie korespondującej z kinem pornograficznym – jak robi to von Trier. W „Nimfomance” wciąż jednak pozostaje pewna doza naturalności, nie ma kreacji aktu seksualnego. Kamera próbuje podejrzeć, a nie eksponować pewne zachowania. Widz staje się świadkiem sytuacji. Ale czy warto to oglądać? Na to pytanie widzowie powinni odpowiedzieć sami. – Nie jestem wyrocznią w kwestiach filmowych, dlatego nie odradzam „Nimfomanki” – dodaje Cichmiński. Być może kogoś przekona „historia wyrywania facetów oparta na motywach wędkarskich” – łowienie na muchę znajdującą się na końcu haczyka.

Produkcją, na której oglądanie na pewno nie warto tracić czasu, jest z kolei film „47 roninów”. Nie wnosi on nic nowego do kina s-f, czy kina samurajskiego. To film jednowymiarowy, czarno-biały, mimo bogatej palety barw, bez charakteru, w którym muzyka służy wyłącznie podkreśleniu scen dramatycznych. – Skuszony trailerem wybrałem się do kina i bardzo się rozczarowałem – dodaje Artur Cichmiński. Hollywoodzką produkcję pogrążają też dialogi – będące stekiem wydumanych i grafomańskich tez pseudofilozoficznych. Nawet Keanu Reeves obecny jest na ekranie ciałem, ale nie duchem.

Na jakie filmy warto poczekać? „Pod mocnym aniołem”, „Wielkie piękno”, „Zniewolony”.

Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).
Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).

Artur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Dziennikarz newsowy, felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Oprócz poszukiwania i redagowania newsów dotyczących rodzimej branży filmowej, rozmów z jej przedstawicielami, zajmuje się również realizacją reportaży z planów filmowych, uroczystych premier oraz festiwali filmowych. Wśród ostatnio odwiedzonych planów była chociażby „1920. Bitwa warszawska” Jerzego Hoffmana, „Róża” oraz „7 dni” Wojciecha Smarzowskiego, „Lęk wysokości” Bartka Konopki czy „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” Patryka Vegi, a także „W ciemności” Agnieszki Holland.

Jako ekspert i komentator zapraszany jest do stacji telewizyjnych: Superstacja, Polsat, TVP Info, TVP Kultura. Krytyk w magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm. Oprócz portalu Stopklatka.pl publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro.

Dodaj komentarz