„Kamienie na szaniec” w cyklu „Przedpremierowo”

Fot. Oficjalna strona filmu.

Najnowszy film w reżyserii Roberta Glińskiego wejdzie na ekrany kin w piątek – 7 marca. Nie mam w nim patosu, nadęcia i patriotyzmu na pokaz – może właśnie dlatego ma dużą szansę przypaść do gustu młodzieży. Nowoczesne podejście do trudnego tematu spowodowało jednak, że polska produkcja wywołała wiele kontrowersji.

Głosy oburzenia dotyczą pewnego zabiegu – nazywanego przez niektórych recenzentów „zamachem na polską literaturę i historię” – który Gliński zapowiadał jeszcze przed przystąpieniem do realizacji filmu. – Odmitologizował bohaterów książki Aleksandra Kamińskiego, co nie znaczy, że ich filmowy portret pozbawiony został szacunku – tłumaczy Artur Cichmiński. Odbrązawianie bohaterów już na tym etapie przedpremierowym przysporzyło reżyserowi wrogów i rozpoczęło bojkot w Internecie. – Wiele z osób krytykujących film nawet go nie widziało – dodaje dziennikarz.

„Kamieniom na szaniec” w wersji Roberta Glińskiego – jak twierdzi Artur Cichmiński – trudno zarzucić szarganie świętości. Bohaterowie zostali umieszczeni w sytuacjach o charakterze erotycznym – w dwóch scenach. „Sekwencji łóżkowych”, jakich można byłoby spodziewać się po tak ostrym sprzeciwie, tam nie ma. Gliński zadbał o to, by młodzieńcza miłość została zaprezentowana subtelnie, jako wyraz głębszych uczuć, czułości, zaangażowania. – Ten sposób pokazania bohaterów nie powinien nikogo oburzać – uważa Cichmiński.

Fot. Oficjalna strona filmu.
Fot. Oficjalna strona filmu.

Dyskusję wśród widzów winna raczej wywołać motywacja, którą kierowali się Alek, Rudy i Zośka. – W filmie działają nieco naiwnie, lekkomyślnie, co pomaga im w dokonywaniu bohaterskich czynów – ocenia dziennikarz. W czasie akcji obicia Rudego bohaterowie nie uwalniają innych przetrzymywanych przez Niemców chłopaków. Tu pojawiają się osobiste pobudki, osobiste odczucia, jakie rozbudza „braterstwo broi”.

– „Kamienie na szaniec” to kawałek dobrego kina, ciekawego i wartkiego. Ten film naprawdę dobrze się ogląda. Sekwencje akcji, do których miałem zastrzeżenia w innej polskiej produkcji – „Jacku Strongu”, tu wyszły nie najgorzej – ocenia dziennikarz. Film cechuje dramaturgia i dramatyzm, energia, emocje. – Momentami jest bardzo poruszający – dodaje Artur Cichmiński.

Jednym z pojawiających się zarzutów jest brak głębi postaci. Jest w tym trochę prawdy. Doświadczony reżyser („Wróżby kumaka”; „Cześć, Tereska”, „Kochaj i rób co chcesz”) zaprosił do współpracy młodych aktorów. Tomasz Ziętek, Marcel Sabat i Kamil Szeptycki różnią się ekspresją, warsztatem od Andrzeja Chyry, Artura Żmijewskiego, Krzysztofa Globisza. Jak zaznacza dziennikarz – w tym filmie nie znalazł wśród adeptów sztuki aktorskiej talentu na miarę Dawida Ogrodnika.

Fot. Oficjalna strona filmu.
Fot. Oficjalna strona filmu.

Ale czy wszyscy zwrócę uwagę na ten aspekt? Film został stworzony z myślą o młodym widzu. – Twórcy nie ukrywają, że zrobili film, którego nastolatkowie nie powinni się bać. To kino powinno ich zainteresować, nie jest nudne. Wierzę, że młodzież może przyjąć taki obraz historii – mówi Cichmiński. Dziennikarz zachęca młodych odbiorców do obejrzenia „Kamieni na szaniec”. – Nie mam obaw, by polecić film mojej córce. Wyślę ją na seans – „Kamienie na szaniec ogląda się z zaciekawieniem, z nerwem – zapowiada.

W „Kamieniach na szaniec” usłyszymy muzykę Łukasza Targosza, zobaczymy zdjęcia Pawła Edelmana. Zobaczymy też młodych ludzi, spragnionych życia, dla których nie ma rzeczy niemożliwych, którzy pewnego dnia obudzili się w świecie, w którym nie było już miejsca na marzenia. Stanęli przed wyborem: pochylić pokornie głowy albo zaryzykować własne życie. Nie mieli doświadczenia ani broni, ale znaleźli w sobie odwagę i siłę, by sprzeciwić się hitlerowskiej machinie. Wierzyli w przyjaźń, wolność, w Polskę. Mieli ideały. Weszli na drogę, z której nie było odwrotu (opis dystrybutora).

Strona filmu: www.kamienienaszaniec.com

Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).
Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).

Artur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Dziennikarz newsowy, felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Oprócz poszukiwania i redagowania newsów dotyczących rodzimej branży filmowej, rozmów z jej przedstawicielami, zajmuje się również realizacją reportaży z planów filmowych, uroczystych premier oraz festiwali filmowych. Wśród ostatnio odwiedzonych planów była chociażby „1920. Bitwa warszawska” Jerzego Hoffmana, „Róża” oraz „7 dni” Wojciecha Smarzowskiego, „Lęk wysokości” Bartka Konopki czy „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” Patryka Vegi, a także „W ciemności” Agnieszki Holland.

Jako ekspert i komentator zapraszany jest do stacji telewizyjnych: Superstacja, Polsat, TVP Info, TVP Kultura. Krytyk w magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm. Oprócz portalu Stopklatka.pl publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro.

Dodaj komentarz