W cyklu „Przedpremierowo” – „Miasto 44”

W polskim kinie znów burza. Reakcje na wydarzenia historyczne przeniesione na duży ekran zwykle są w Polsce skrajne, jednak w tym przypadku tematem jest powstanie warszawskie. Za jeden z bardziej kontrowersyjnych wątków polskiej historii XX wieku zabrał się młody reżyser – Jan Komasa. Na „Miasto 44”, najnowszy film o „Warszawskich Dzieciach”, już posypały się gromy. Czy słusznie?

M44_2Powstanie warszawskie budzi kontrowersje, wywołuje kłótnie. To truizm, jednak wobec tej części naszej historii racje i zdania są chyba tak podzielone, jak na temat jakości rodzimej piłki nożnej i nie tylko. Jan Komasa „zagrał” w barwach biało-czerwonych, a i tak mu się dostało. – Swoim filmem próbował pogodzić wszystkich i to właśnie może być pięta achillesowa „Miasta 44”. Intencje reżysera i ekipy były podobne do tych powstańczych, czyli dobre i słuszne – podkreśla Artur Cichmiński. Efekt? Każdy powinien ocenić go sam. To stanowisko nie jest jednak wygodnym unikiem, zwalniającym z oceny produkcji. – Temu filmowi wiele się wybacza, ale rozumiem argumenty przeciwko niemu. Jankowi Komasie udała się jedna rzecz – „Miasto 44” oddziałuje na emocje, naprawdę porusza – dodaje Cichmiński. Mimo pewnych formalnych potknięć, one i tak są dominujące. Wrażliwość twórców przenika do tkanki „Miasta 44” z wielką siłą. – Po pokazie nie umiałem ukryć wzruszenia – przyznaje dziennikarz.

M44_1„Miasto 44” jest próbą przedstawienia zbiorowego portretu młodych ludzi, którzy staję twarzą w twarz ze śmiercią. Ich życie gaśnie niespodziewanie, przerwane brutalnie i gwałtownie. Na ekranie duet głównych bohaterów – Zofia Wichłacz – „Biedronka” i Józef Pawłowski – Stefan, a oprócz nich m.in. Antoni Królikowski, czy suwalczanin – Filip Szczepkowski w roli Jasia. Zresztą drugi plan jest tutaj bardzo wyraźny i znaczący. Ponadto w „Mieście 44” grają też amatorzy wybrani podczas castingów przeprowadzanych w wielu miastach Polski, również w Suwałkach, o czym świadczy skala całego przedsięwzięcia. Patrząc na aktorskie kracje dużą uwagę przykuwa Biedronka, czyli wspomniana już Zosia Wichłacz, która jako jedyna z pierwszoplanowej ekipy nie jest profesjonalną aktorką. Talent „naturszczyka” jest w jej przypadku niezwykle widoczny. – Wichłacz bardzo dojrzale przekazuje szok, przerażenie i osobisty dramat młodej dziewczyny, którą bezpośrednio dotyka to całe makabryczne szaleństwo. Tymczasem Stefan (Józef Pawłowski) sam jest w pewnym momencie bliski obłędu – ocenia Artur Cichmiński.

plakat1Jeśli uda nam się zżyć z bohaterami, film staje się nam bliższy, bardziej wiarygodny i wstrząsający – „Miasto 44” to dobre, efektowne kino, choć jednak nie bez wad. Ale warto o nim rozmawiać. Bardzo dobrze też, że obraz Komasy prowokuje do dyskusji, a nawet do kłótni, chyba, że oceniający zatrzymają się na wniosku, że to jedynie „rzeź w lunaparku” – bo i takie recenzje film już otrzymuje – komentuje dziennikarz. Janek Komasa wykonał parę zabiegów, które „Miastu 44” nadają inny wymiar filmowej opowieści – nowoczesny, z paroma „teledyskowymi” sekwencjami. Do tego muzyka elektroniczna, w tym chociażby dubstep, wrażenie to jedynie potęgują. – Nikt tu nie ukrywa, że „Miasto 44” w dużej mierze skierowane jest do młodego odbiorcy – konstatuje Artur Cichmiński. Polska premiera odbędzie się 19 września.

Zanim skrytykujemy, obejrzyjmy film sami. Czasem nie warto opierać się na recenzjach, dla których charakterystyczny i uderzający jest brak rzeczowych argumentów, czy chęci nawiązania dialogu, z których wyziera arogancja i kompleks macho – autora.

Jan Komasa przygotowywał się do realizacji tego filmu przez 8 lat. Propozycję wyreżyserowania produkcji o powstaniu warszawskim otrzymał jako bardzo młody człowiek. „Miasto 44” jest więc wypadkową jego przemyśleń, doświadczeń, pomysłów. Sama realizacja filmu trwała 2 lata. – W scenariuszu widać młodzieńczy zapał i nieco eksperymentalne podejście do tematu – dodaje Artur Cichmiński. Nowa perspektywa jest potrzebna, bo czy tylko przedstawiciele starszego pokolenia mogą kręcić filmy o historii tego kraju? Czy jest jeden słuszny sposób prezentacji w kinie wojennej zawieruchy, dramatu zbrojnego konfliktu? – „Miasto 44” nie zadowoli wszystkich – Jan Komasa może i nie znalazł „złotego środka”, ale przynajmniej – w moim przypadku – wstrząsnął niezwykle sugestywnym obrazem samego powstania i niewyobrażalną tragedią jego uczestników – twierdzi dziennikarz.

Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).
Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).

Artur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Dziennikarz newsowy, felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Oprócz poszukiwania i redagowania newsów dotyczących rodzimej branży filmowej, rozmów z jej przedstawicielami, zajmuje się również realizacją reportaży z planów filmowych, uroczystych premier oraz festiwali filmowych. Wśród ostatnio odwiedzonych planów była chociażby „1920. Bitwa warszawska” Jerzego Hoffmana, „Róża” oraz „7 dni” Wojciecha Smarzowskiego, „Lęk wysokości” Bartka Konopki czy „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” Patryka Vegi, a także „W ciemności” Agnieszki Holland.

Jako ekspert i komentator zapraszany jest do stacji telewizyjnych: Superstacja, Polsat, TVP Info, TVP Kultura. Krytyk w magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm. Oprócz portalu Stopklatka.pl publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro.

7 KOMENTARZE

  1. Ludzie przeżywali ogromną tragedię i dobrze, że ten film wychodzi akurat w takim momencie, gdy sytuacja polityczna w Europie nie jest stabilna. Znać historię należy, chociażby po to, aby zapobiegać jej powtórzeniu.

  2. Moim zdaniem i tak lepiej jest zobaczyć film w intymnym klimacie sali kinowej , bez tej całej wrzawy. Ciekawy ten wybór Komasy na reżysera, tym bardziej,że podobno patronował mu Andrzej Wajda

  3. Ja na razie nie widziałam więc się nie wypowiem ale na pewno chcę zobaczyć ten film. Zwiastuny robią piorunujące wrażenie, są takie prawdziwe, żadnego przerysowania. Naprawdę nieźle się zapowiada.

  4. "Zanim skrytykujemy, obejrzyjmy film sami". Bardzo celne zdanie, Panie recenzencie. Tego brakuję w naszej mentalności. Bo łatwiej skrytykować czy powtórzyć za kimś, niż 'wysilić' się i mieć własne zdanie. Prawda jest taka, że 90% krytykujących ten film, najzwyczajniej w świecie go nie widziało. Ja również go jeszcze nie widziałem jednak zapowiedzi i cała otoczka wzbudza we mnie bardziej zachwyt aniżeli słowa krytyki.

    • Było dużo niepotrzebnej wrzawy ale we wrześniu będzie można na spokojnie zobaczyć najlepszą z możliwych wersji tego filmu. Sam Komasa wykonał niesamowity gest szacunku w kierunku Powstańców dając im możliwość obejrzenia tego filmu

  5. Oglądałam specjalny pokaz na stadionie, tak „przyfarciło” mi się ale pójdę na film jeszcze raz we wrześniu, bo wywarł na nie niezatarte wrażenie! Niesamowity, nie tylko jako obraz filmowy ale też jako hołd złożony powstańcom.

Dodaj komentarz