Projekt „teatr ambitny” w toku

"Wyzwolenie" - tryptyk dramatyczny według Wyspiańskiego w maju będzie można obejrzeć w Suwałkach.
"Wyzwolenie" - tryptyk dramatyczny według Wyspiańskiego  w maju będzie można obejrzeć w Suwałkach.
„Wyzwolenie” – tryptyk dramatyczny według Wyspiańskiego w maju będzie można obejrzeć w Suwałkach (fot. Teatr STU).

Wracamy do sprawy petycji skierowanej do dyrektor Suwalskiego Ośrodka Kultury i prezydenta Suwałk w sprawie przywrócenia ambitnego repertuaru teatralnego w mieście. Pod wnioskiem podpisało się już 160 osób.

Rok 2015 rozpoczął się w Suwałkach od kolejnej odsłony komercyjnego „Klimakterium”, po drodze suwalczanie mieli okazję obejrzenia produkcji pracowni teatralnych Suwalskiego Ośrodka Kultury – pod szyldem „Fabryki Monodramów”. W marcu odbyły się jeszcze „Spotkania Teatralne za Kurtynką”. Można poczuć niedosyt. Nic więc dziwnego, że 160 osób postanowiło zwrócić uwagę na repertuar teatralny w mieście – a właściwie jego brak.

– Zaniepokojeni faktem gwałtownego spadku liczby i jakości sprowadzanych do SOK przedstawień teatralnych, prosimy o przywrócenie cykli „Teatr Niebywały” i „Teatr Polska” – piszą w pierwszym zdaniu autorzy petycji. „Teatromani z Suwałk” zwracają też uwagę, że propozycje na najbliższe miesiące, to głównie oferta impresaryjna, dużo droższa od spektakli prezentowanych w ramach dwóch powyższych cykli. Zamiast 15-30 zł za bilet, widzowie muszą teraz zapłacić nawet 100 zł za jedną wejściówkę.

W porównaniu do propozycji z ubiegłego roku, teatralny początek 2015 r. – przynajmniej do tej pory – wypadł dość blado. Bożena Kamińska, dyrektor Suwalskiego Ośrodka Kultury zapowiada jednak urozmaicenie repertuaru. – W tym roku teatr zaistnieje w SOK w dużej dawce. Owszem, wróciliśmy do propozycji impresaryjnych – zewnętrznych. Czasami te spektakle mogą zostać odebrane jako propozycje komercyjne, ale mamy w zanadrzu propozycje bardziej ambitne – dodaje.

Na potwierdzenie swoich słów Kamińska wymienia m.in. spektakl „Wędrowanie” według Stanisława Wyspiańskiego krakowskiego Teatru STU (w maju), „Obietnicę poranka” z Anną Seniuk i Grzegorzem Małeckim (listopad), sztukę „Ja, Feuerbach” z Piotrem Fronczewskim z Teatru Ateneum (grudzień), czy „Szelmostwa Skapena” według Moliera z Teatru Montownia (wrzesień). Dodatkowo, w maju do Suwałk zostanie sprowadzony spektakl „Po co są matki?”, w sierpniu suwalczanie obejrzą „Seks dla opornych” w reżyserii Krystyny Jandy, we wrześniu z Teatru Śląskiego przyjedzie „Skazany na bluesa”. W czerwcu w SOK zostanie pokazana propozycja dla dzieci – „Pchła Szachrajka” w reżyserii Anny Seniuk, z udziałem aktorów z Teatru Narodowego.

– Na Wyspiańskiego już mamy sponsora, a trzeba pamiętać, że sprowadzenie dużych teatrów do Suwałk kosztuje. Teatr ambitny nie skupia licznej widowni. 160 osób, które podpisało tę petycję, to odbiorcy niszowi. W cyklach „Teatr Niebywały” i „Teatr Polska” tak naprawdę sfinansował się nam tylko jeden spektakl – „Liza”. Do pozostałych propozycji musieliśmy dopłacić w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych – zaznacza Bożena Kamińska.

Dyrektor SOK nie zgadza się z oceną dotyczącą niskiej wartości artystycznej propozycji teatralnych, zawartych w programie na 2015 rok. – Właśnie trwają uzgodnienia z podjęciem współpracy z Teatrem TrzyRzecze, przygotowujemy się też do powrotu cyklu „Teatr Polska”, co nastąpi w drugiej połowie roku – wymienia Kamińska. – Chciałabym zwrócić uwagę również na propozycje z naszych pracowni teatralnych. Nie uważam, by były to spektakle mało ambitne lub o niskiej wartości. Sami potrafimy produkować ciekawe propozycje niskobudżetowe – podkreśla dyrektor.

Na kwiecień instruktorzy pracujący z młodzieżą przygotowali kilka premier – będą to: „Małe zbrodnie małżeńskie” wg Erica Emmanuela Schmitta, „Chłopcy z placu broni” wg Ferenca Molnara. Kolejne spektakle zostaną zaprezentowane w cyklach: „Za kurtynką”, TeatRanek, TeatrNocka. Podczas kolejnej edycji Wigraszka do Suwałk przyjadą zaś teatry z Petersburga, Wolimierza, Warszawy, Krakowa. XII Ogólnopolskie Spotkania z Monodramem będą okazją do obejrzenia monodramu o życiu Niny Simone w wykonaniu Moniki Mariotti, w reżyserii Adama Sajnuka z Teatru Syrena.

Bożena Kamińska już teraz zapowiada, że nową propozycją Suwalskiego Ośrodka Kultury na być trzydniowy festiwal teatralny, podczas którego mieszkańcy miasta będę mieli okazję obejrzenia dużych przedstawień z Polski. – W tej chwili szukamy środków i sponsorów, by obniżyć koszty biletów – dodaje Kamińska.

8 KOMENTARZE

  1. Są dwie możliwości. Albo dyrektorka SOK Bożena Kamińska kłamie albo nie ma pojęcia o tym, co dzieje się w instytucji, którą zarządza. Zarówno jedna jak i druga opcja mnie nie dziwi.

    Na 10 zaproszonych w ciągu roku 2013/2014 przedstawień, prezentowanych w cyklach: Teatr Niebywały i Teatr Polska, zwróciło się 9. Zwróciło się w tym sensie, że SOK nie dopłacił do nich ani grosza. Na niektórych z 9 nawet zarobił – po kilkaset zł, a bywało, że powyżej 1000. Osoby, które mają jakiekolwiek wątpliwości w kwestii wiarygodności tego, o czym piszę, odsyłam do raportów kasowych. Przez dwa lata mojej pracy w SOK monitorowałam je na bieżąco.

    Sok dopłacił kilkaset złotych do jednego spektaklu z dziesięciu – był to spektakl Teatru Dada von Bzdulow. Stało się tak wyłącznie dlatego, że pracownicy odpowiedzialni w SOK za kalendarz imprez zdublowali dwa teatry tańca w jednym miesiącu, wkładając spektakl konkurencyjny w terminie bezpośrednio poprzedzającym zabukowany dużo wcześniej Teatr Dada. Co w solidnie działającej instytucji kulturalnej jest nie do pomyślenia.

    Na spektaklach TN i TP bywało stopniowo coraz więcej widzów – zaczynaliśmy od liczby 50, kończyliśmy na ok. 250. Na tym, jak sądzę, polega edukacja kulturalna w miejscu, w którym ambitny teatr bywał dotąd okazjonalnie. Nie na podpisaniu umowy z Agencją Gudejko, zajmującej się produkowaniem teatralnych szitów z serialową obsadą, której ciągle mało kasy, więc musi chałturzyć na prowincjach. I tak to traktuje – jako chałturzenie w Polsce B i Polsce C.

    Optymistycznie brzmiąca deklaracja pani dyrektor: ‚Na Wyspiańskiego już mamy sponsora’ jest także tyleż prawdą, co fałszem. Owszem, spektakl Teatru STU ma sponsora, z tym że załatwionego siłami Teatru STU i Krzysztofa Jasińskiego. SOK palcem w tej sprawie nie kiwnął.

    Oj, pani dyrektor. Zna pani taką klasyczną sztukę „Szelmostwa Skapena”? Nie sądzę, więc szczerze polecam. Proponuję wystawić w SOK jej wersję pod nieco zmienionym drugim członem tytułu. Chętnie zajmę się napisaniem scenariusza. Zresztą – nie tylko ja.

  2. Słuszna inicjatywa, niestety nie wiedziałam o petycji, a chętnie dorzuciłabym cegiełkę. Brakuje mi również kabaretów – może to przyciągnęłoby suwalską publiczność… taka moja dygresja: obawiam się, że właśnie nie koniecznie problem tkwi bezpośrednio w repertuarze (który owszem zawsze można by poprawić), ale problem tkwi w zachęceniu ludzi do odwiedzenia SOKu, myślę że należałoby szerzej spojrzeć na ten problem…

  3. Inicjatywa cenna, choć przyznacie, że 160 osób nie stanowi jakiejś robiącej wrażenie siły. O ile dobrze pamiętam zapełniliby może 1/4 widowni.

    • Panie Krzysztofie, jak widzę, jest Pan zwolennikiem znanej z czasów Pana młodości zasady: ilość przechodzi w jakość. Gratulacje.

Dodaj komentarz