Krajowe dane w cieniu amerykańskich

Waszyngton
Waszyngton z lotu ptaka (fot. David Mark).

Wtorek przyniósł uspokojenie notowań walut regionu CEE, ale za to wzrost wahań głównych światowych par walutowych. Na europejskim rynku długu zmiany nadal były podwyższone, ale tym razem dług bazowy i peryferyjny stracił w podobnej skali co zyskał dzień wcześniej.

Źródło: Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, Departament Analiz Ekonomicznych

Istotnie zyskał wczoraj funt brytyjski, do czego przyczyniły się głównie dane o wyższej od oczekiwań inflacji w Wielkiej Brytanii. W ostatnim czasie oczekiwania inwestorów na szybkie podwyżki stóp przez Bank Anglii osłabły, więc wtorkowy odczyt wywołał dość mocną reakcję rynku. Tymczasem dane z USA miały mieszany wydźwięk. Liczba rozpoczętych budów wzrosła jeszcze nieco w stosunku do najwyższego poziomu od października 2007 osiągniętego w czerwcu, ale za to liczba pozwoleń na budowę spadła gwałtownie po trzech miesiącach silnych wzrostów. Dla rynku istotniejszy okazał się odczyt o rozpoczętych budowach, który przebił oczekiwania i umocnił dolara na globalnym rynku.

Kurs EURUSD spadł wczoraj do 1,102 pod wpływem danych z USA, ale na koniec polskich godzin handlu był nieco powyżej tego poziomu. Dziś po południu poznamy ważne dane z USA, tym razem o inflacji, a wieczorem opublikowane będą minutes z ostatniego posiedzenia FOMC. Dzisiejsza sesja może przynieść opuszczenie w końcu przez EURUSD przedziału 1,102-1,121.

Kurs EURPLN wahał się wczoraj w trendzie bocznym wokół 4,16. Forint również pozostał stabilny do euro, za to obie waluty straciły do dolara (USDPLN wzrósł powyżej 3,77 z 3,75). Rubel zaliczył szóstą z rzędu sesję deprecjacji do dolara – USDRUB przebił wczoraj poniedziałkowy szczyt i osiągnął 65,9. Rosyjskiej walucie szkodzi m.in. obniżająca się cena ropy naftowej, która wczoraj oscylowała wokół 48,5 USD za baryłkę. W nocy złoty pozostał stabilny do euro i odrobił większość strat do dolara. Nasze prognozy dzisiejszych danych z kraju są blisko konsensusu, więc nie powinny istotnie wpłynąć na krajową walutę. Ważniejsze będą dane z USA oraz wydźwięk minutes z ostatniego posiedzenia FOMC.

Na krajowym rynku stopy procentowej IRS i rentowności wzrosły wczoraj nieznacznie. Osłabienie za granicą był wyraźniejsze, a czynnikiem stabilizującym polski rynek mogła być wczorajsza wypowiedź Jerzego Osiatyńskiego z RPP.

Dzisiejsze dane z polski powinny być raczej neutralne dla rynku, bowiem nasze prognozy są bliskie konsensusu. Tak jak w ostatnich dniach istotniejsze będą zapewne sygnały z USA, chyba że pojawią się kolejne wypowiedzi członków RPP. Członek RPP, Jerzy Osiatyński, powiedział wczoraj, że wpływ zawirowań w Azji i luzowanie polityki pieniężnej w strefie euro to czynniki, które mogłyby skłonić Radę do „przeegzaminowania relacji naszych stóp procentowych w stosunku do stóp procentowych w krajach, które są naszymi konkurentami” na rynkach zagranicznych. Z powodu tych okoliczności, jest on „gotów sprawdzić czy istnieje przestrzeń (…)” do obniżek stóp. Jego zdaniem, o ile w perspektywie najbliższych dwóch-trzech kwartałów nie widać poważnych zagrożeń, to horyzont sześciu-ośmiu kwartałów może przynieść raczej tendencje stagnacyjne.

Zwraca on też uwagę na ponowne wydłużenie się horyzontu powrotu inflacji do celu w wyniku spadku cen ropy. Zdaniem Osiatyńskiego, jest przestrzeń do współpracy NBP z rządem tak długo, jak nie szkodzi to wartości pieniądza. Naszym zdaniem stopy procentowe w Polsce pozostaną bez zmian do końca obecnej kadencji RPP, ale podwyżki w 2016 r. staną pod znakiem zapytania, jeżeli w gospodarce pojawią się faktycznie tendencje stagnacyjne, a perspektywa powrotu inflacji do celu się oddali.

Lipcowe dane z rynku pracy były zgodne z naszymi i rynkowymi oczekiwaniami – tempo wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw przyśpieszyło do 3,3% r/r z 2,5% r/r w czerwcu a tempo wzrostu zatrudnienia utrzymało się na czerwcowym 0,9% r/r. W ujęciu miesięcznym liczba zatrudnionych wzrosła aż o 5,6 tysiąca, co jest najlepszym wynikiem od 2010 r. Dane pokazują, że popyt na pracę jest wciąż silny, choć my spodziewamy się spowolnienia tempa wzrostu zatrudnienia w najbliższych miesiącach, co ma związek z malejącymi zasobami wolnych rąk do pracy. W średnim okresie będzie to miało przełożenie na silniejszą presję płacową. Dane z rynku pracy z początku III kw. potwierdzają, że gospodarka jest w dobrej formie i wspierają naszą prognozę solidnego wzrostu popytu konsumpcyjnego.

Dziś poznamy kolejne ważne dane z Polski. Oczekujemy spowolnienia wzrostu produkcji i sprzedaży detalicznej. Dla produkcji przemysłowej i budowlanej będzie to wynikało z neutralnego efektu dni roboczych (w czerwcu był pozytywny). Dane wciąż powinny wskazywać na ożywienie. Jeśli chodzi o handel detaliczny, spodziewamy się spowolnienia między innymi za sprawą sprzedaży samochodów: w czerwcu była ona wyjątkowo wysoka, a dane Samar za lipiec sugerują słabszy odczyt w lipcu.

Dodaj komentarz