Witajcie w zielonym królestwie. Recenzja książki Artura Urbanowicza – „Gałęziste”

Okładka książki "Gałęziste" (wyd. Novae Res).
Okładka książki „Gałęziste” (wyd. Novae Res).

Szanuj przyrodę, turysto! – chciałoby się wykrzyknąć po przeczytaniu książki „Gałęziste”, autorstwa pochodzącego z Suwałk Artura Urbanowicza. Po tej lekturze hasło to nabiera zupełnie nowego znaczenia: brzmi jak przestroga, w dodatku sroga przestroga, a nawet groźba.

Autor: Iwona Danilewicz

Szanuj przyrodę i unikaj Białodębów – czy to jednak nie wystarczy, by nie podzielić losu bohaterów książki? „Zielone królestwo” rządzi się swoimi prawami, a duch lasu, czy jak kto woli – demon – dba, by przyjezdni zasad tych nie łamali, wymierzając raz po raz surowe kary.

Thriller, którego akcja dzieje się na Suwalszczyźnie to nowość na rynku wydawniczym. Swój debiut literacki Artur Urbanowicz postanowił połączyć z miejscem dla siebie ważnym – rodzinnymi stronami. Czytelnik, który zna opisywane miejsca, od razu zauważy dbałość o szczegóły i niezwykłą wiarygodność w opisywaniu lokalizacji. Przygotowanie tego aspektu powieści zajęło autorowi sporo czasu. – Pochodzę z Suwalszczyzny i szlaki, które opisuję, znam bardzo dobrze – przyznaje Artur Urbanowicz. Jak twierdzi – praca nad książką była bardzo wyczerpująca. Autorowi zależało na tym, by wiernie oddać miejsca, które opisuje. – Wielokrotnie jeździłem do nich i robiłem im amatorskie zdjęcia. Szukałem też suwalskich legend z dreszczykiem, na których mógłbym się oprzeć. Wiele także czerpałem z historii Suwalszczyzny, o której informacji szukałem przede wszystkim w internecie – zaznacza.

„Gałęziste” to pierwsza „prawdziwa” powieść tego autora. Artur Urbanowicz pisał ją 2 lata. Wcześniej – zdradza autor – wymyślał różne historie i pisał je do szuflady. Początkowo dotykał różnych gatunków, nawet science fiction – była to jego nastoletnia powieść skierowana do młodzieży. Tę pomysłowość, ciekawość świata, chęć poszukiwań w książce „Gałęziste” widać wyraźnie. Powieść ociera się o lokalne opowieści i legendy, łącząc interesujące wątki miejscowe z wyobrażeniami autora. Być może dlatego thriller „Gałęziste” jest tak niepokojący. Po przeczytaniu powieści można spojrzeć na las w zupełnie inny sposób. Coś, co kojarzone jest z ostoją spokoju, z relaksem, ciszą i atrakcją turystyczną – bądź, co bądź Suwalszczyzna to „Zielona Płuca Polski” – z każdą kolejną minutą lektury przeistacza się w groźny, nieznany teren, na którym czyhają pułapki, a zło czai się wszędzie. Nawet gdy w końcu wszystkie strachy zyskują wiarygodne, realne wytłumaczenie, pewien niepokój pozostaje. Takie też było założenie autora, który twierdzi, że w swoich tekstach wierny jest pięciu podstawowych zasadom – mają się lekko czytać, wciągać, manipulować, grać z czytelnikiem i posiadać zaskakujące zakończenie. Moim zdaniem, cel ten Urbanowicz osiągnął.

„Gałęziste” to powieść interesująca również z innego powodu. Autor postanowił swoich bohaterów zmierzyć z dylematem ateisty. Więcej o tym napisać nie mogę, by nie zdradzić zakończenia powieści. Jest to bardzo ciekawy wątek z zakończeniem tyleż zaskakującym, co mrożącym krew w żyłach.

Autor, by uniknąć niepotrzebnych kontrowersji, zaznacza w przedmowie i posłowiu, że jest chrześcijaninem, a wszystkie osoby, miejsca i zdarzenia, również sądy i poglądy są wyłącznie fikcją literacką. Brzmi ciekawie, nieprawdaż? – Dlaczego podałem swoje wyznanie? To proste. Przez niektórych czytelników powieść może być odbierana jako utwór mający wydźwięk wybitnie antychrześcijański. Na pewno niektórzy, czytając ją, odniosą wrażenie, że książka została napisana przez agresywnego ateistę – tłumaczy Urbanowicz, jednocześnie zadając w powieści pytanie: co musiałoby się stać w życiu zatwardziałego ateisty, by ten zaczął wierzyć w Boga. „Gałęziste” odpowiada na to pytanie, ale nie w sposób, którego można byłoby się spodziewać.

„Gałęziste” w założeniu autora pełni także inną funkcję – promocyjną. To reklama Suwalszczyzny. Autor skupia się także na przepięknych krajobrazach i najbardziej znanych zabytkach i miejscach, które warto tu zobaczyć. Czytelnik zwiedza je wraz z dwójką głównych bohaterów – Karoliną i Tomkiem. – Do umiejscowienia akcji w tym regionie zainspirowała mnie twórczość innego polskiego pisarza grozy – Stefana Dardy. On z kolei w swoich powieściach („Dom na Wyrębach”, cykl „Czarny Wygon”) subtelnie podkreśla walory krajobrazowe bliskiej mu Lubelszczyzny i Roztocza. Malownicze opisy (na przykład miejsca zwanego Słoneczną Doliną, które naprawdę istnieje) sprawiły, że ja, jako czytelnik, nabrałem wielkiej ochoty na zobaczenie tych miejsc na żywo. Uznałem więc, że „suwalczanie nie gęsi i również swoją piękną ziemię mają”. „Gałęziste” powstało więc przede wszystkim z miłości do mojego ukochanego, rodzinnego regionu i choć opisuje przerażające wydarzenia, ma zachęcić ludzi z innych stron Polski do przyjazdu w nasze strony, tak jak mnie Darda zachęcił do wyjazdu na Roztocze – tłumaczy Artur Urbanowicz.

Dla tych, którym „Gałęziste” przypadnie do gustu, mam dobrą wiadomość. W przygotowaniu jest kolejna książka Artura Urbanowicza, z akcją osadzoną w Suwałkach. Będzie to także powieść grozy połączona z dylematem moralnym.

Na zdj. Artur Urbanowicz, archiwum prywatne.
Na zdj. Artur Urbanowicz, archiwum prywatne.

Artur Urbanowicz: 25 lat, pracownik firmy informatycznej, matematyk i wykładowca na Uniwersytecie Gdańskim. Uzależniony od pisania w każdej formie. Od najmłodszych lat zafascynowany gatunkiem horroru pod każdą jego postacią i zakochany w swoim rodzinnym regionie – Suwalszczyźnie. Chorobliwy perfekcjonista. W swoich tekstach wierny pięciu podstawowych zasadom – mają się lekko czytać, wciągać, manipulować, grać z czytelnikiem i posiadać zaskakujące zakończenie. Pisanie to jego hobby z nadzieją na przekształcenie w zajęcie podstawowe.

Nie da się jednak ukryć, że w Polsce żyć z pisania jest bardzo trudno. Niemniej – intensywnie pracuję, by to marzenie się spełniło. Artur Urbanowicz

2 KOMENTARZE

  1. A ja byłam ostatnio na Gałęzistym i srogo się rozczarowałam… w moim ukochanym miejscu, odludnym i cichym było MNÓSTWO ludzi ;-( hałaśliwych, puszczających muzykę, ktoś nawet podjechał samochodem (sic!) prawie pod jezioro. Dziękuję więc panu Urbanowiczowi za książkę ;-/ Niestety, ale promocja Suwalszczyzny poszła nie w tą stronę co trzeba.

  2. Kupiłam. Okładka książki mnie przekonała. Trafiona kolorystycznie w gatunek jakim jest horror. Zaczynam czytanie.

Dodaj komentarz