PMI bez zmian

euro_moneta
Ilustr. Gerd Altmann.

Pierwsza sesja w 2016 roku przyniosła gwałtowną przecenę na globalnym rynku akcji oraz wyraźne umocnienie obligacji (rentowność amerykańskiej 10-latki spadła tymczasowo do prawie 2,20%, a niemieckiej nieco poniżej 0,57%). Silne zmiany w notowaniach wynikały z nasilenia się obaw inwestorów o sytuację w Chinach, do czego przyczynił się niższy od prognoz odczyt indeksu PMI dla przemysłu.

Źródło: Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, Departament Analiz Ekonomicznych

Odpowiednie miary dla strefy euro i Niemiec były tymczasem lepsze od wstępnych szacunków, ale nie zdołały zneutralizować negatywnego wydźwięku danych z Azji. Potencjał do wyraźniejszej poprawy ograniczony był też przez dane z USA, gdzie grudniowy ISM dla przemysłu spadł już drugi miesiąc z rzędu i znalazł się najniżej od czerwca 2009. Nastroje na rynkach giełdowych (znaczące spadki indeksów odnotowano w USA, w Azji też przeważały spadki) pozostają nerwowe pomimo decyzji banku centralnego Chin o zasileniu krajowego rynku w płynność (blisko 20 mld $) w celu uspokojenia sytuacji. Inwestorzy oczekują, że bank centralny Chin podejmie dalsze kroki wspierające tamtejszą gospodarkę, m.in. zdecyduje się na poluzowanie polityki monetarnej lub redukcję stopy rezerw obowiązkowych banków.

Kurs EURUSD rósł w pierwszej fazie sesji i osiągnął ok. 1,095. Wspólna waluta korzystała ze słabego nastroju na rynku, który w ocenie inwestorów może oddalać kolejne podwyżki stóp Fed. Euro nie zdołało jednak utrzymać zysków do końca dnia i kurs EURUSD na koniec polskiej sesji był blisko 1,081, nieznacznie powyżej dolnej granicy przedziału, w którym waha się od początku grudnia (1,08-1,106). Pisaliśmy wczoraj, że ten tydzień może być bardziej zmienny niż końcówka 2015 r. i na razie przypuszczenie te się sprawdzają. Dziś poznamy jedynie wstępną inflację ze strefy euro, więc notowania mogą się przejściowo ustabilizować, ale istotne publikacje z USA zaplanowane na kolejne dni mogą wywołać wyraźną reakcję inwestorów.

Kurs EURPLN w trakcie wczorajszej sesji przebił lekko 4,30 pod wpływem bardzo słabego nastroju na globalnym rynku. Krajowa waluta więcej straciła do dolara – USDPLN odbił do 3,97 z 3,93. Złoty wyróżniał się negatywnie w regionie CEE – forint i rubel lekko zyskały. Forintowi nie zaszkodził silny spadek grudniowego PMI, podczas gdy wsparciem dla rosyjskiej waluty było odbicie cen ropy na świecie. Korekta spadkowa EURPLN rozpoczęta w połowie grudnia po „gołębiej” podwyżce stóp Fed ma taki sam rozmiar – w cenie i w czasie – co ruch z lipca. Co ciekawe, również wtedy aprecjację krajowej waluty przerwały, m.in. nasilone obawy o Chiny. Uważamy, że tylko poprawa globalnego nastroju może obecnie zatrzymać ruch wzrostowy EURPLN i nie spodziewamy się, by kurs spadł w tym miesiącu poniżej grudniowego minimum na ok. 4,23.

Na krajowym rynku stopy procentowej rentowności i IRS wzrosły o nie więcej niż 5 pb, głównie na środku oraz długim końcu krzywych. W początkowej fazie sesji polskie aktywa lekko zyskiwały, ale w kolejnych godzinach handlu wysoka awersja do ryzyka spowodowała, że krajowy dług ostatecznie stracił.

Największy wzrost rentowności odnotowano w sektorze 5 lat, do czego przyczynić się mogła informacja o podaży obligacji na najbliższej aukcji. Ministerstwo Finansów podało, że na czwartkowej aukcji długu zaoferuje PS0421 za 2,5-4,5 mld zł. Wg najnowszych danych, na koniec listopada największymi posiadaczami tego papieru były polskie banki – miały 53% PS0421 wyemitowanego w tamtym czasie. Na drugim miejscu byli inwestorzy zagraniczni (23%), a na trzecim polskie fundusze inwestycyjne (14%).

PMI dla polskiego przemysłu pozostał w grudniu na poziomie z listopada i wyniósł 52,1 pkt, podczas gdy nasze prognozy oraz konsensus wskazywały na odbicie indeksu. Dane pokazały, że grudniowe tempo wzrostu produkcji było wspierane przez przyspieszenie nowych zamówień eksportowych. Zamówienia krajowe rosły tymczasem w nieco słabszym tempie niż w listopadzie. Wczorajszy odczyt potwierdził solidną kondycję rynku pracy (subindeks znalazł się najwyżej od pięciu miesięcy) oraz brak presji cenowej – koszty produkcji i ceny wyrobów gotowych mocno spadły. Grudniowy odczyt nieco rozczarował (co mogło wynikać w części z politycznej niepewności) ale i tak wczorajsze dane potwierdzają, że koniec roku w polskiej gospodarce stał pod znakiem solidnego, stabilnego wzrostu.

Wg wstępnych danych GUS, grudniowy CPI wyniósł -0,5% r/r, zgodnie z naszymi oczekiwaniami i poniżej konsensusu (-0,4% r/r). W ujęciu miesięcznym ceny spadły o 0,2%. Ministerstwo Finansów poinformowało, że „raczej” nie widzi zagrożenia dla harmonogramu prac nad podatkiem bankowym, który ma wejść w życie 1 lutego. Sejm ponownie zajmie się projektem ustawy o opodatkowaniu niektórych instytucji finansowych na posiedzeniu rozpoczynającym się 13 stycznia.

Dodaj komentarz