Dobre dane z Polski

Na początku czwartkowej sesji na globalnym rynku utrzymywał się bardzo dobry nastrój, jaki zagościł po zaskakująco gołębim wydźwięku posiedzenia FOMC. Wzrosty na giełdach w Europie utrzymały się jednak tylko przez chwilę, co spowodowało, że równie krótkotrwała była aprecjacja walut CEE.

Źródło: Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, Departament Analiz Ekonomicznych

Rentowności na rynkach bazowych i peryferyjnych spadły, ale skala zniżki była w trakcie dnia większa niż na koniec sesji. Wydaje się, że retoryka FOMC miała trwalszy wpływ tylko na dolara, amerykańska waluta przez cały dzień była pod presją do jena, funta czy euro. Bank Szwajcarii nie zmienił stóp procentowych i innych parametrów polityki pieniężnej, ale jego prezes znowu podkreślił, że frank jest przewartościowany i nie są wykluczone żadne działania, które można podjąć by go osłabić. Bank Anglii również pozostawił wczoraj stopy bez zmian.

Peter Praet, członek EBC, powiedział, że stopy procentowe w strefie euro nie osiągnęły jeszcze dolnej granicy. Jest to dość gołębia wypowiedź, zwłaszcza w kontekście słów prezesa EBC Mario Draghiego, który na ostatniej konferencji po posiedzeniu decyzyjnym stwierdził, że nie należy oczekiwać dalszych obniżek stóp.

Kurs EURUSD kontynuował wczoraj przez większą część dnia impuls wzrostowy zainicjowany przez gołębią retorykę FOMC. W rezultacie, w trakcie sesji kurs przebił 1,13 zbliżając się do lutowego szczytu, a na koniec dnia wahał się w pobliżu tego poziomu. Dziś z ważnych danych poznamy tylko indeks nastroju konsumentów Michigan. Wg nas, na koniec tygodnia pojawić się może chęć realizacji zysków z silnego wzrostu EURUSD zanotowanego wcześniej w tym (i poprzednim) tygodniu, więc euro może oddać część ostatniego umocnienia do dolara. Kurs EURPLN wahał się wczoraj w pobliżu 4,29, a poranne umocnienie złotego do 4,27 za euro okazało się tylko chwilowe.

Krajowa waluta zyskała jednak jeszcze nieco do dolara – kurs USDPLN obniżył się do 3,79 z 3,81.W przypadku pozostałych walut CEE, forint zyskał nieznacznie do euro, a rubel pozostał stabilny do dolara (mimo ponownego wzrostu ceny ropy Brent powyżej 40$ za baryłkę). Nie spodziewamy się dużych zmian w notowaniach złotego w trakcie dzisiejszej sesji, widzimy jednak pewne ryzyko realizacji zysków po trzecim kolejnym tygodniu aprecjacji krajowej waluty do euro.

Na krajowym rynku stopy procentowej rentowność i IRS spadły dość mocno (najwięcej na długim końcu i środku krzywych) w ślad za istotnym umocnieniem odnotowanym na peryferiach i bazowych rynkach długu. W poprzednich dniach polskie obligacje nie zyskiwały tak wyraźnie jak obligacje państw strefy euro, ale wczorajsza sesja przyniosła umocnienie w podobnej skali jak za granicą. 5- i 10-letni IRS obniżyły się o 5 pb do odpowiednio 1,78% i 2,25%, 2-letni pozostał w pobliżu 1,55%.

Wiceminister finansów, Piotr Nowak, powiedział, że tegoroczne potrzeby pożyczkowe są na ten moment pokryte w 44%. Minutes z marcowego posiedzenia RPP wskazały, że większość członków Rady uważa, iż obecny poziom stóp procentowych „pozwala utrzymać równowagę makroekonomiczną”. Zdaniem większości członków, nie należy zmieniać stóp w okresie zbyt dużych wahań nastrojów na rynkach i w sytuacji, kiedy niska inflacja jest poza zasięgiem wpływu polityki pieniężnej. Także stabilność sektora finansowego i niepewność dotycząca polityki fiskalnej po 2016 r. były wymieniane jako czynniki przeciwko luzowaniu polityki pieniężnej. Wśród członków RPP znaleźli się również zwolennicy obniżek (jeśli wystąpiłyby negatywne konsekwencje panującej deflacji, czego wg nich obecnie nie widać), jak i grupa która sądzi, że z powodu możliwego wzrostu presji inflacyjnej konieczna może być zmiana nastawienia na bardziej restrykcyjne.

Lutowe dane o produkcji przemysłowej (6,7% r/r) i sprzedaży detalicznej (6,2% r/r w cenach stałych) zaskoczyły wyraźnie na plus, co częściowo wynikało z efektu większej liczby dni roboczych niż rok temu. Po odsezonowaniu wynik produkcji prezentuje się mniej okazale – tylko 3,0% r/r. Co więcej, produkcja budowlana dalej mocno spada (-10,5% r/r), co prawdopodobnie wynika ze spowolnienia inwestycji publicznych. Ogólnie, wydaje się że aktywność w polskiej gospodarce na początku roku jest umiarkowana, a tempo wzrostu PKB w I kw. 2016 prawdopodobnie spowolni z poziomu 3,9% r/r zanotowanego w IV kw. 2015. Pogarszające się perspektywy wzrostu dla gospodarki światowej to ryzyko dla polskiego eksportu i produkcji na dalszą część roku. Z drugiej strony, wzrost konsumpcji zapewne wyraźnie przyspieszy, wspierany przez wciąż mocny rynek pracy i program „500+” rozpoczynający się w kwietniu. Nadal spodziewamy się, że w 2016 wzrost PKB wyniesie średnio 3,5%.

Dodaj komentarz