FOMC myśli o podwyżce w czerwcu

Fot. Gerd Altmann.

Rynki pod presją zbliżających się podwyżek stóp Fed i jastrzębich minutes FOMC. Polski rynek pracy wciąż mocny. Gwałtowna realizacja zysków na złotym i polskim rynku stopy procentowej. Dolar mocny dzięki danym z USA. Dzisiaj ważne dane z Polski, za granicą uwaga na kolejne odczyty z USA.

Źródło: Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, Departament Analiz Ekonomicznych

Środowa sesja stała pod znakiem dostosowywania się rynku do ostatnich jastrzębich sygnałów z USA. Na europejskich giełdach przez większą część dnia dominowały spadki (choć ostatecznie wyszły na plus), pod presją były obligacje. Na rynku walutowym dolar pozostał mocny, za to waluty z rynków wschodzących straciły na wartości.

Minutes z kwietniowego posiedzenia FOMC były nieco bardziej jastrzębie niż oczekiwano. Większość członków Fed uważała, że wskazana będzie podwyżka stóp procentowych w czerwcu, o ile dane będą dalej wykazywały poprawę warunków gospodarczych. Niektórzy członkowie FOMC byli przy tym sceptyczni czy do takiej poprawy faktycznie dojdzie i wskazywali, że pewne czynniki ze światowej gospodarki generują niepewność, która może opóźnić decyzję o podwyżce. Uważamy, że nadchodzące dane makro z USA będą na tyle dobre, by uzasadnić podwyższenie stóp procentowych na nadchodzącym posiedzeniu. Jednakże, perspektywa brytyjskiego referendum w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej może skłonić FOMC do przesunięcia podwyżki stóp na lipiec.

Kurs EURUSD pogłębił na początku środowej sesji wtorkowe spadki i zbliżył się do 1,125 osiągając nowe majowe minimum. W kolejnych godzinach wahał się powyżej tego poziomu, ale jastrzębie minutes FOMC sprowadziły wieczorem kurs do 1,12, najniższego poziomu od końca marca. Ostatnie sygnały z USA były wspierające dla dolara i dzisiaj po południu poznamy kolejne dane z amerykańskiej gospodarki, które mogą wpływać na wahania EURUSD.

Kursy EURPLN i USDPLN zanotowały wczoraj silne wzrosty w wyniku pogorszenia globalnego nastroju i realizacji zysków z ostatniej silnej aprecjacji polskiej waluty zainicjowanej decyzją Moody’s. W efekcie, złoty osłabił się do prawie 4,40 za euro i niemal 3,91 za dolara. W regionie, forint dalej tracił i EURHUF wzrósł powyżej 316 z 314,5. Pod presją był też rubel i USDRUB odbił powyżej 65. Złoty nie zareagował na publikację minutes FOMC, ale ich jastrzębi wydźwięk osłabia nastroje na początku dzisiejszej sesji, więc EURPLN pozostanie zapewne na podwyższonym poziomie. Pewnym wsparciem dla złotego, ograniczającym potencjał do deprecjacji, mogą być polskie dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, które wg nas zaskoczą na plus.

Na krajowym rynku stopy procentowej rentowności i IRS mocno wzrosły na fali realizacji zysków z ostatniego spadku i rosnących szans na szybkie podwyżki stóp Fed. Dodatkową presję na rynek wywierać mogła opinia agencji Fitch oraz członka RPP, Jerzego Kropiwnickiego (szczegóły poniżej). Polski dług tracił wczoraj znacznie więcej niż zagraniczny, co potwierdza tezę, że istotny wpływ na rynek miały ostatnie wydarzenia krajowe. Rentowności za granicą rosną dziś na otwarciu, co może przełożyć się na notowania polskich obligacji i IRS.

Presję wzrostową na stawki (wg nas szczególnie na krótki koniec) w kolejnych godzinach sesji wywierać mogą też dane z kraju, które wg nas będą lepsze od konsensusu.

Członek RPP, Jerzy Kropiwnicki, powiedział wczoraj dla PAP, że nie trzeba walczyć z deflacją dopóki nie widać negatywnego wpływu tego zjawiska na gospodarkę. Jego zdaniem nie widać „na razie żadnej systematycznej tendencji, która wskazywałaby, że mamy do czynienia z osłabieniem procesów gospodarczych”. Kropiwnicki nie widzi obecnie powodów do obniżek stóp.

Agencja ratingowa Fitch wyraziła wczoraj swoje obawy dotyczące uzależnienia sytuacji fiskalnej w Polsce od tempa wzrostu gospodarczego. Jej zdaniem, jakikolwiek spadek aktywności w sytuacji realizacji kolejnych przedwyborczych obietnic generuje ryzyko dla budżetu. Jeśli chodzi o założenia przedstawione przez polski rząd w Aktualizacji Programu Konwergencji, Fitch oczekuje nieco wolniejszego wzrostu PKB w tym roku (3,2%, rząd oczekuje 3,8%) oraz w 2017 i 2018 (3,5%, rząd oczekuje przyspieszenia do 4,0%) i w efekcie nieznacznie wyższej relacji deficytu do PKB (2,8% w 2016 i 3,0% w 2017, rząd zakłada odpowiednio 2,6% i 2,9%). W ocenie agencji nadmierne rozluźnienie polityki fiskalnej mogłoby mieć negatywny wpływ na rating, ale Fitch wyraził też przekonanie, że rząd będzie się starał uniknąć nałożenia na Polskę procedury nadmiernego deficytu.

Agencja podkreśla również, że ryzyko zdestabilizowania sceny politycznej i pogorszenie relacji z UE może negatywnie wpłynąć na inwestycje i wzrost gospodarczy. Sygnał ze strony Fitch może być odebrany jako zwiększający ryzyko zmiany perspektywy ratingu na negatywny (decyzja 15 lipca), choć naszym zdaniem kluczowe będą propozycje rządu z najbliższych tygodni (np. „ustawa frankowa”, wiek emerytalny).

Dane z rynku pracy pokazały kontynuację pozytywnych tendencji w kwietniu – silny wzrost zatrudnienia (2,8% r/r, najwięcej od końca 2011 r.) i wyraźne przyspieszenie wzrostu płac (4,6% r/r, znacznie powyżej oczekiwań). Solidne dane łagodzą obawy o to, że zaskakująco słabe tempo wzrostu PKB w I kw. (3% r/r) było zapowiedzią trwalszego pogorszenia koniunktury. Przewidujemy, że tempo wzrostu PKB w Polsce w kolejnych kwartałach nieco przyspieszy i utrzyma się wyraźnie powyżej 3% r/r, napędzane głównie przez eksport i konsumpcję prywatną. Dane o aktywności gospodarczej są obecnie kluczowe dla perspektyw polityki pieniężnej w Polsce. Silny odczyt z rynku pracy może schłodzić oczekiwania rynku na obniżki stóp (które istotnie wzmocniły się po słabych danych o PKB za I kw.). Jeśli dzisiejsze dane o kwietniowej produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej będą blisko naszych prognoz (czyli powyżej konsensusu rynkowego), wtedy oczekiwania te mogą ulec dalszemu osłabieniu.

Dodaj komentarz