
Słaby nastrój na początku tygodnia, rynek obawia się wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Majowa deflacja mniejsza od oczekiwań, dobre dane o handlu zagranicznym. Złoty dalej pod presją, EURPLN powyżej 4,41, EURUSD bez dużych zmian. Silne osłabienie polskich obligacji i wzrost IRS. Dzisiaj w Polsce inflacja bazowa i podaż pieniądza, za granicą produkcja przemysłowa w strefie euro i sprzedaż detaliczna w USA.
Źródło: Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, Departament Analiz Ekonomicznych
Na początku nowego tygodnia, podobnie jak pod koniec minionego, nastrój na globalnym rynku był bardzo słaby. Spadki cen akcji i obligacji, a zwłaszcza osłabienie funta sugerują, że nasilenie się pesymizmu było skutkiem wzmocnienia obaw rynku o wyjście Wielkiej Brytanii ze UE.
Opublikowane ostatnio sondaże wskazują na dalszy wzrost poparcia Brytyjczyków dla tej opcji, co w obliczu braku publikacji ważnych danych czy wypowiedzi ważnych osób ciążyło na globalnym nastroju od początku sesji.
Kurs EURUSD wahał się przez większość dnia nieznacznie powyżej minimum z zeszłego tygodnia i blisko poniedziałkowego otwarcia na ok. 1,126, ale na koniec dnia odbił do 1,13. Rosnące ryzyko wyjścia Wielkiej Brytanii z UE nie miało negatywnego wpływ na euro. Dziś po południu poznamy dane o sprzedaży detalicznej w USA, ale według nas na dzień przed decyzją FOMC i nieco ponad tydzień przed referendum w Wielkiej Brytanii nie będą one miały istotnego wpływu na kurs.
Kursy EURPLN oraz USDPLN wzrosły wczoraj trzecią sesję z rzędu do odpowiednio 4,41 i ponad 3,91. Dane z Polski, choć lepsze od prognoz, nie miały korzystnego wpływu na złotego. Pod presją były również inne waluty z rynków wschodzących.
EURHUF odbił wczoraj do 312,50 z 311, a USDRUB do 66 z 65 do czego w pewnym stopniu przyczyniła się też taniejąca -ropa naftowa. Na krajowym rynku stopy procentowej stawki IRS i rentowności obligacji bardzo mocno wzrosły (najwięcej na długim końcu) wskutek odwrotu inwestorów od ryzykownych aktywów. W efekcie, rentowność polskiej 10-latki przebiła 3,15%, odpowiadający jej IRS wzrósł do 2,45%, a 5-letni IRS wyniósł 2,05%, najwyżej w tym roku. Skala osłabienia długu na peryferiach strefy euro była tylko nieznacznie mniejsza niż w kraju, a 10-letni Bund stracił tylko nieznacznie. W efekcie, spread do polskiego długoterminowego benchmarku wzrósł do 317 pb i jest najwyżej od IV kw. 2012.
Dane o bilansie płatniczym były nieco lepsze od oczekiwań, nadwyżka na rachunku obrotów bieżących wyniosła w kwietniu 594 mln € (nasza prognoza 397 mln €, konsensus 372 mln €). Pozytywne zaskoczenie to głównie zasługa lepszego wyniku w handlu zagranicznym – eksport wzrósł o 4,8% r/r (najszybciej w tym roku), a import jedynie o 0,4% r/r. Ogólnie, dane o bilansie płatniczym były bliskie naszym oczekiwaniom. Spodziewamy się dalszego wzrostu eksportu w kolejnych miesiącach dzięki ożywieniu gospodarczemu w strefie euro. Z drugiej jednak strony, ograniczeniem dla polskiego eksportu może być słabszy wzrost na rynkach wschodzących. Jednocześnie, import zapewne przyspieszy z powodu rosnącego popytu krajowego.
Majowa inflacja wyniosła -0,9% r/r (wstępny szacunek -1,0% r/r, w kwietniu było -1,1% r/r). W porównaniu z kwietniem najbardziej wzrosły ceny paliwa (+4,2% m/m), a w pozostałych kategoriach zmiany nie były duże. Zaskoczeniem był dla nas lekki spadek cen żywności (-0,1% m/m). Szacujemy, że inflacja bazowa wyniosła -0,4% r/r, tyle samo co w kwietniu. Ogólnie, wygląda na to, że deflacja w Polsce utrzyma się do IV kw. 2016, ale nie spodziewamy się, aby skłoniła ona RPP do obniżek stóp jeśli tempo wzrostu PKB nie spowolni jeszcze bardziej.
Jeden z członków RPP, Jerzy Żyżyński, powiedział wczoraj, że obniżki stóp procentowych w Polsce mogą być potrzebne jeśli kontynuowana będzie tendencja „lekkiego osłabiania wzrostu gospodarczego”. Jednak jego poglądy naszym zdaniem są w Radzie w zdecydowanej mniejszości. Wczoraj brak powodu do zmiany stóp potwierdził Jerzy Kropiwnicki, a w piątek podobny pogląd wyraziła Grażyna Ancyparowicz. Kropiwnicki ostrzegł również, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE byłoby „nieszczęściem dla Polski” i można by się wówczas spodziewać zawirowań na rynku walutowym. Jednak jego zdaniem osłabienie złotego do poziomu 5 zł za euro byłoby „akceptowalne” i nie wymagałoby interwencji banku centralnego. Z kolei Ancyparowicz nie spodziewa się wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, a nawet jeśli by to wystąpiło, to w krótkim terminie nie powinno mieć wpływu na politykę pieniężną. Podobnie jak nowy prezes NBP uważa ona, że bank centralny nie powinien być angażowany w rozwiązanie kwestii kredytów walutowych.










