Święta, obyczaje, życie codzienne i praca, architektura – negatywy, które wzbogaciły zbiory Działu Etnografii Muzeum Okręgowego w Suwałkach, to efekty kilkudziesięciu lat pracy i badań prof. Eugeniusza Iwańca, który w tym roku świętuje swoje 85-lecie.

Autor: Iwona Danilewicz

Prof. Eugeniusz Iwaniec po raz pierwszy Gabowe Grądy niedaleko Augustowa odwiedził w 1963 roku. Podczas podróży do wsi staroobrzędowców towarzyszył dziennikarzowi realizującemu materiał dla czasopisma „Russkij gołos”. Po tym wyjeździe przyszły kolejne, nie tylko na Suwalszczyznę, ale i Mazury, m.n. do Wojnowa i Gałkowa. Reportaże terenowe, które wtedy powstały, to nieoceniony dziś materiał badawczy, podobnie jak wykonane w tamtym czasie fotografie. Prof. Iwaniec utrwalił rzeczywistość wsi starowierów, dziś już nie do odtworzenia.

W jego zbiorach można odnaleźć prawdziwe perełki i mnóstwo ciekawostek. Prof. Iwaniec wykonywał m.in. fotografie podczas ślubów staroobrzędowców, wiele z nich na pierwszą publiczną prezentację musi poczekać jeszcze 10 lat!

W 1977 roku drukiem ukazała się najważniejsza jak dotąd publikacja dotycząca tej mniejszości religijnej. Opracowanie „Z dziejów staroobrzędowców na ziemiach polskich” niesie ze sobą zgoła inną narrację niż książka Melchiora Wańkowicza pt. „Na tropach Smętka”. Wańkowicz, który w Wojnowie był w 1936 roku, tak pisał o starowierach: Kobiety w chustach, rosyjską módą zawiązanych pod brodą, stoją po zapłonkach. Mężczyźni mają capie bródki i u wielu z nich uderza typ podmongolizowany. (…) W ogólnej sali miejscowej oberży znajdujemy imponujących brodaczy, którzy siedzą na ławach, z powagą gładząc brody. Oberżysta mówi z nami po rosyjsku, przefiltrowanym przez germańskie sitko. Jak o staroobrzędowcach pisał Eugeniusz Iwaniec, warto sprawdzić w publikacji jego autorstwa, dostępnej w sieci dzięki Podlaskiej Bibliotece Cyfrowej.

Bogate zbiory prof. Iwańca to również efekt zaufania, jakim obdarzyli go mieszkańcy podsuwalskich i mazurskich wsi. Staroobrzędowcy, zamknięci na ludzi z zewnątrz, z czasem przekonywali się do gościa przybyłego do nich z „wielkiego świata”. Namiastkę tego, co widział Eugeniusz Iwaniec, zwiedzający Muzeum Okręgowe w Suwałkach mogli zobaczyć w 2010 roku, podczas tematycznej ekspozycji. Materiału fotograficznego od tamtego czasu jest jeszcze więcej.

– W lutym 2016 roku do naszych zbiorów dołączyliśmy prawie 900 klatek w formie negatywów – informuje Krzysztof Snarski, kustosz Muzeum Okręgowego w Suwałkach. Placówka jest w posiadaniu ponad 1600 negatywów fotografii autorstwa prof. Iwańca. Dominują czarno-białe, choć zdarzają się też kolorowe. Co można na nich zobaczyć? Świat, którego już nie ma – życie codzienne, uroczystości, święta, architekturę, rzemiosło, obrzędy, cmentarze, stroje i twarze kobiet oraz mężczyzn.

Być może część tych fotografii zostanie zaprezentowana podczas jubileuszu prof. Iwańca, który odbędzie się w Suwałkach na przełomie października i listopada. Obecnie trwa analiza pozyskanych materiałów. – W tej chwili przygotowujemy również książkę jubileuszową. Bardzo chciałbym, aby powstało II wydanie publikacji „Z dziejów staroobrzędowców…”, uzupełnione przez autora o nowe fragmenty – dodaje Snarski.

Samo spotkanie w Suwałkach będzie okazją do wysłuchania niezwykłych opowieści o przeszłości. Eugeniusz Iwaniec to skarbnica wiedzy, ale i posiadacz archiwaliów, jakich nigdzie indziej nie ma. Profesor nie tylko robił zdjęcia, ale i nagrywał rozmowy ze starowierami, ich obrzędy, pieśni. Zbiór taśm magnetofonowych to kolejna perełka w jego kolekcji.

O szczegółach jubileuszu będziemy informować na naszej stronie.

Fragment książki „Z dziejów staroobrzędowców…” – o drukarni w Piszu (s. 127-129).

Wbrew twierdzeniom niektórych badaczy Paweł nie zainstalował drukarni w wojnowskim klasztorze. Doświadczony przeor nie chciał jej umieścić w murach klasztornych, gdyż zmuszało to do niebezpiecznych pertraktacji z władzami pruskimi. Drukarnię taką założył Paweł w Piszu (Johanninsburg), w budynku znanego mazurskiego drukarza Antoniego Alojzego Gąsiorowskiego (ok. 1821 – ok. 1888), nazwiskiem jego staroobrzędowcy służyli się tylko w dwóch wypadkach: w książce Carskij put’ (1860) i w pierwszym egzemplarzu czasopisma – małej Istiny (styczeń 1863 r.). Brakujące czcionki cerkiewnosłowiańskiej minuskuły Paweł zakupił w Pradze Czeskiej, a majuskułę polecił odlać na miejscu, w Piszu. (…) Formalnie drukarnia pod nazwą Sławianskaja Tipografija należała do Gąsiorowskiego, który musiał mieć z tego tytułu jakieś dochody. W rzeczywistości drukarnia była jednak własnością klasztoru, a potem Gołubowa.

(…) Znane nam wydawnictwa staroobrzędowej drukarni na Mazurach można podzielić na trzy zasadnicze grupy. Pierwszą grupę stanowiły druki przeznaczone do użytku codziennego, tzw. bogosłużebnyje (liturgiczne) i pouczitielnyje (pouczające). (…) Drugą grupę stanowiły przedruki dokumentów (we fragmentach) oficjalnego Kościoła prawosławnego, zawierające potępienie „raskołu”. (…) Ostatnią wreszcie grupę stanowią wydawnictwa o charakterze polemicznym, skierowane głównie przeciw „brakootricatielom” i popowcom.

Na zdj. wybrane zbiory Działu Etnografii Muzeum Okręgowego w Suwałkach.

Dodaj komentarz