– Proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość regulacje praktycznie przekreślają szansę posiadania własnych dzieci, a więc przekreślają szczęście ludzi – komentuje projekt ustawy o in vitro Bożena Kamińska, posłanka PO.
Bożena Kamińska podczas konferencji prasowej, zorganizowanej w sobotę, 24 września w swoim biurze poselskim w Suwałkach, komentowała propozycje zapisów w projekcie in vitro. Mówiła też o zapisach ustawy antyaborcyjnej.
– Władza narzuca ludziom własny światopogląd. Rządzący decydują za innych czy ci mogą być szczęśliwi – mówiła o zmianach, które w ostatnim czasie wywołują w debacie publicznej wiele kontrowersji.
Program pilotażowy dotyczący wsparcia par, które nie mogą mieć własnych dzieci, został uruchomiony w 2013 roku. Opieką zostało objętych 18 tysięcy par. Do końca maja 2016 r. dzięki pomocy finansowej państwa w realizacji procedur in vitro narodziło się ponad 5200 dzieci. – Rząd PO przeznaczył 150 mln zł na ten program – przypomniała Bożena Kamińska.
Dostęp do leków i kosztownych prób ma być według najnowszych propozycji PiS ograniczony. Oznacza to, że około 2 mln osób, których niepłodność dotyczy, zostało – co zaznaczyła posłanka – pozostawionych bez współczucia i zainteresowania.
Bożena Kamińska zwróciła też uwagę na to, że decyzje rządu zapadają bez konsultacji ze środowiskiem lekarskim i ludźmi których ten problem bezpośrednio dotyczy, bez żadnych debat i bez poznania opinii różnych środowisk.
Najwięcej wątpliwości wywołuje proponowany zapis o tym, że nie można będzie dokonać zapłodnienia więcej niż jednej żeńskiej komórki oraz o tym, że od zapłodnienia pozaustrojowego do umieszczenia komórki rozrodczej w ciele kobiety nie może upłynąć więcej niż 72 godziny. Według obecnych przepisów możliwe jest zapłodnienie sześciu komórek. Kolejne obawy dotyczą zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Problematyczne może okazać się nawiązanie prawnego stosunku rodzicielskiego dziecka poczętego in vitro wobec mężczyzny będącego partnerem matki, ale niebędącego genetycznym ojcem.
Poseł Bożena Kamińska dodała też, że w myśl zapisów ustawy antyaborcyjnej wobec prawa nie ma równości, gdy karą przewidzianą dla kobiety za aborcję jest 5 lat pozbawienia wolności, a karą dla gwałciciela – tylko 6 miesięcy więzienia.










