Wyrzucamy śmieci, ale problem pozostaje

Ilustr. Hans Braxmeier, all-free-download.com

A właściwie zalega – na wysypiskach. Od 1994 do 2015 roku suwalskie śmietnisko przyjęło 380 tys. ton odpadów. Większość z nich nie została poddana selektywnej zbiórce. Jak sobie radzić z problemem śmieci? Ten temat omawiali dziś w Parku Technologicznym uczestnicy Konferencji Branży Surowców Wtórnych z Polski, Litwy i Białorusi.

Autor: Iwona Danilewicz

Uczestnicy międzynarodowego spotkania to głównie przedsiębiorcy działający w sektorze gospodarki odpadami. W konferencji wzięli udział również przedstawiciele suwalskiego samorządu. Czesław Renkiewicz, prezydent miasta podkreślił, że kwestia odzyskiwania surowców wtórnych oraz gospodarka odpadami to jedno z istotniejszych wyzwań, przed jakimi stoją samorządy. Regulacje unijne i rządowe nakładają coraz to nowe normy, do których należy się dostosować. Wiążą się z tym nierzadko ogromne koszty.

Segregacja i recykling to słowa klucze w tej branży. To też odczuwalny problem dla Suwałk. W momencie, gdy „produkujemy” 30 tys. ton odpadów rocznie (fachowo: 30 tys. Mg), kwestia powstrzymania powstawania odpadów nabiera ogromnego znaczenia. W swoim wystąpieniu prof. Andrzej Jasiński, pełniący m.in. funkcję doradcy społeczny Ministra Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych, Sekretarza Stanu W Ministerstwie Środowiska, czy Głównego Inspektora Ochrony Środowiska zastanawiał się, jak do cyklu życia produktu dodać jego ponowne wykorzystanie. W Polsce na jednego mieszkańca przypada 4,2 tony odpadów rocznie. Dopiero konkretne liczby ilustrują skalę problemu – a poziom ten zależy od wielu czynników: zamożności, wzorców konsumpcji, świadomości ekologicznej, a nawet pory roku i liczby turystów w danym rejonie.

W północnej części województwa podlaskiego funkcjonują dwa zakłady przyjmujące odpady – zlokalizowane są w Suwałkach i Grajewie. Dla porównania – na Litwie działa 10 centrów sortowniczych spełniających wymogi Unii Europejskiej. Suwalskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami obsługuje miasta Suwałki i Sejny oraz powiaty suwalski i sejneński – w sumie zamieszkane przez 131 tys. ludzi.

Z czym zmagają się zakłady odbierające śmieci? Nie tylko z ich ilością, ale też regulacjami prawnymi. Zmiana przepisów za każdym razem wiąże się z koniecznością nakładów finansowych. W Suwałkach obecne PGO od 1994 do 2015 roku przyjęło 380 tys. ton śmieci. Odpady zmieszane stanowiły 81 proc., a te, pochodzące z selektywnej zbiórki zaledwie 6,7 proc. Mimo tej różnicy poziom recyklingu z roku na rok rośnie. W 2015 roku wyniósł 18,7 proc., zaś w 2016 r. – 20 proc. To i tak za mało, by osiągnąć normy, jakie zaczną obowiązywać za kilka lat. Do 2025 roku aż 60 proc. odpadów mają stanowić te poddane recyklingowi. – Osiągnięcie tego poziomu bez kosztownych inwestycji jest niemożliwe – komentuje Zbigniew Walendzewicz, prezes PGO w Suwałkach.

Sortowania działająca w Suwałkach od 2013 roku nie wystarcza. Już teraz kwatera, w której składowane są odpady – od 1994 roku – zapełniona jest w 90 proc. Jej pojemność wynosi 288 270 m3. Kolejna, którą trzeba odpowiednio przygotować, będzie jeszcze większa – 328 tys. m3. Ta inwestycja pochłonie około 8 mln zł.

Niezbędna jest też nowa linia sortownicza dla odpadów zbieranych selektywne – za ok. 10 mln zł. Do listy potrzeb trzeba dodać jeszcze rekultywację niemal pełnej kwatery o pow. 2,8 ha; budowę nowej hali – 2500 m kw., czy uruchomienie programu edukacji ekologicznej i budowę sali konferencyjno-wykładowej oraz zakup sprzętu – rozdrabniarki, kruszarki, sita mobilnego.

Wyzwań jest wiele. O nich, ale też i o rozwiązaniach wprowadzanych przez polskie firmy w obszarze selektywnej zbiórki odpadami była mowa podczas czwartkowego spotkania. Konferencję zakończyły spotkania tematyczne i giełda kontaktów.

Fot. Niebywałe Suwałki – Marcin Tylenda

Dodaj komentarz