Spokojny koniec 2016 r. Inflacyjna niespodzianka na koniec roku. Spory odpływ zagranicznego kapitału z polskiego rynku długu w listopadzie, krajowe banki dalej kupują obligacje. EURPLN na chwilę poniżej 4,40 w ostatnim tygodniu 2016 r., EURUSD blisko lokalnego minimum. Rentowności w kraju w górę na koniec ub.r. Dzisiaj dane o aktywności w przemyśle.
Źródło: Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, Departament Analiz Ekonomicznych
Ostatni tydzień 2016 r. nie zaskoczył i nie przyniósł znacznych zmian na globalnym rynku. Dolar pozostał mocny dzięki dużym szansom na kolejne podwyżki stóp Fed w 2017 r., a rentowności i indeksy giełdowe wahały się blisko lokalnych maksimów. W tym czasie poznaliśmy mieszane dane z USA. W grudniu indeks nastroju amerykańskich konsumentów wzrósł znacznie mocniej od oczekiwań i znalazł się najwyżej od sierpnia 2001. Z drugiej strony, liczba niezakończonych sprzedaży domów nieoczekiwanie spadła w listopadzie. W Europie pojawiły się kolejne informacje ws. włoskich banków. EBC ogłosił, że Monte de Paschi di Siena musi podnieść kapitał o 8,8 mld €. Według anonimowych źródeł, rząd Włoch wesprze tę instytucję kwotą 6,5 mld €.
Opublikowane dziś dane z chińskiej gospodarki były bliskie oczekiwaniom. Indeks PMI dla sektora przemysłowego Chin wyniósł w grudniu 51,4 pkt. wobec 51,7 pkt. w listopadzie.
Według wstępnych danych opublikowanych w piątek przez GUS, inflacja w grudniu w Polsce wyniosła 0,8% r/r, więcej niż oczekiwaliśmy my (0,5% r/r) oraz rynek (0,4% r/r). Tak znaczący wzrost CPI w skali miesiąca (o 0,7%) mógł wynikać m.in. z podwyżek cen żywności oraz paliw (szczegóły poznamy 13 stycznia). Sądzimy, że najbliższe miesiące przyniosą dalszy wzrost inflacji, nawet do 2% r/r. Po publikacji tych danych oczekujemy, że inflacja bazowa w styczniu wyniosła -0,1% r/r.
Członek RPP Jerzy Żyżyński powiedział w środę, że „przez najbliższe kwartały” nie należy oczekiwać zmian stóp. Uważa on, że przy obecnym poziomie stóp Rada ma możliwość ruchu w każdą ze stron. W jego ocenie, wiele będzie zależało od m.in. czynników zewnętrznych, cen energii czy polityki rządu. Jego zdaniem, nie ma potrzeby podwyższać stopy dopóki inflacja jest poniżej celu. Jerzy Żyżyński nie zakłada utrzymania się wolnego tempa wzrostu PKB po spowolnieniu z III kw. 2016. Po danych o wstępnym grudniowym CPI inny członek RPP, Jerzy Kropiwnicki powiedział, że nie widzi w tych danych „niczego niepokojącego” i takie jednostkowe dane nie są wystarczające, by wnioskować o polityce pieniężnej w 2017 roku.
Kurs EURUSD wahał się przez większą część zeszłego tygodnia blisko 1,045, a w ostatnim dniu roku wzrósł przejściowo do 1,065 do czego w znacznym stopniu przyczyniła się niska płynność. W tym tygodniu poznamy szereg ważnych danych z USA, w tym miesięczny raport z tamtejszego rynku pracy i wg nas publikacje te będą miały kluczowy wpływ na kurs na początku roku.
Kurs EURPLN obniżył się w zeszłym tygodniu na chwilę poniżej 4,39, ale jeszcze przed końcem roku nastąpiło odbicie do ok. 4,42.
Tymczasem USDPLN wahał się wokół 4,22. EURHUF zachowywał się podobnie jak EURPLN, ale zmianom notowań forinta towarzyszyły wyraźniejsze wahania – najpierw kurs spadł poniżej 308, a potem odbił przejściowo powyżej 311. Wiceprezes węgierskiego banku centralnego (MNB), Marton Nagy powiedział, że bank może dalej luzować politykę pieniężną za pomocą niestandardowych narzędzi. Jego wypowiedź miała nieznaczny negatywny wpływ na forinta. Wzrost cen ropy wciąż wspierał rubla i w efekcie USDRUB osiągnął w zeszłym tygodniu nowe roczne minimum 60,07. Na koniec roku nastąpiła jednak korekta do ok. 61.
Wahania na rynku mogą naszym zdaniem wzrosnąć na początku roku. Historycznie styczeń jest okresem dużo wyższej zmienności niż pozostałe miesiące. Od 2012 roku średnia rozpiętość między najniższym a najwyższym kursem EURPLN w styczniu to 21 groszy wobec średniej dla całego roku 13 groszy. Zmienność styczniowa była wyższa niż w pozostałych miesiącach w każdym kolejnym roku poczynając od 2012. Dodatkowo, na początku 2017 mogą się pojawić nowe argumenty za okresowym osłabieniem polskiej waluty – spodziewamy się kolejnych rozczarowujących danych makro, a poza tym negatywny wpływ na walutę mogą mieć decyzje agencji ratingowych (w piątek 13-tego).
Na krajowym rynku stopy procentowej koniec roku był spokojny dla stawek IRS, natomiast krzywa obligacyjna wystromiła się w wyniku wzrostu rentowności na środku i długim końcu. Krajowa 10-latka radziła sobie w zeszłym tygodniu słabiej niż niemiecki i amerykański odpowiednik, w wyniku czego spready wzrosły dość wyraźnie w ostatnim tygodniu 2016 r. (średnio o 20 pb). Dodatkowy, obok trendów globalnych, negatywny wpływ na polski dług miały dane o znacznie wyższej od oczekiwań wstępnej grudniowej inflacji.
Ministerstwo Finansów podało, że w I kw. 2017 zaoferuje dług o wartości 25-38 mld zł. W styczniu na aukcjach sprzedawane będą obligacje o wartości 8-16 mld zł. Resort podał, iż na koniec 2016 poziom prefinansowania potrzeb pożyczkowych na 2017 wyniósł 27%.
Według danych Ministerstwa Finansów, w listopadzie nierezydenci sprzedali polskie złotowe rynkowe obligacje za 9,98 mld zł w ujęciu nominalnym. Był to największy miesięczny odpływ od stycznia 2016, kiedy odpływ zagranicznego kapitału sięgnął 13 mld zł po decyzji S&P obniżającej rating Polski. Za prawie połowę listopadowej redukcji zaangażowania inwestorów zagranicznych odpowiadały fundusze inwestycyjne. Pod kątem geograficznym, polski dług sprzedawali inwestorzy z Ameryki Północnej (-3,3 mld zł, stan posiadania spadł poniżej 20 mld zł, najniżej od kiedy dostępne są dane – kwiecień 2014) i państw strefy euro (-2,8 mld zł, pierwszy odpływ od kwietnia 2016).
Tymczasem, nowe rekordowo wysokie zaangażowanie w polskie złotowe obligacje odnotowano dla krajowych banków komercyjnych, które kupiły w listopadzie dług za ponad 12 mld zł (największy miesięczny przyrost od lutego) i ich stan posiadania wzrósł do 238,8 mld zł.











