Sortujmy śmieci, bo będziemy słono płacić

Ilustr. all-free-download.com

Unia Europejska dokręca śrubę, domagając się zwiększenia poziomu recyklingu odpadów komunalnych z 65 proc. do 70 proc. w 2030 r. Jeśli ten pomysł zostanie zaakceptowany, w ciągu 13 lat w Suwałkach trzeba będzie wydać miliony złotych, zainwestować też w porządną edukację i nieco inny system odbioru odpadów, żeby ten poziom recyklingu osiągnąć.

Autor: Iwona Danilewicz

Pomysł podniesienia wymagań dotyczących odbioru i obróbki odpadów pojawił się w tym tygodniu w Brukseli, podczas konferencji „Przegląd legislacji dotyczącej odpadów – regiony i miasta dla ekonomii o obiegu zamkniętym”, zorganizowanej przez Europejski Komitet Regionów we współpracy z głównymi europejskimi organizacjami władz samorządowych, m.in. Kongresem Rady Gmin i Regionów Europy (CEMR) i Eurocities. Plan jest ambitny i w tej chwili – mało realny do wykonania.

Wyrzucamy dziesiątki tysięcy ton rocznie

Jak już pisaliśmy we wrześniu 2016 roku w artykule Wyrzucamy śmieci, ale problem pozostaje, od 1994 do 2015 roku suwalskie śmietnisko przyjęło 380 tys. ton odpadów, z których większość nie została poddana selektywnej zbiórce.

Według danych PGO w Suwałkach, „produkcja” śmieci osiąga w skali roku poziom 30 tys. ton. W 2015 r. miasto Suwałki uzyskało wskaźnik recyclingu i przygotowania do ponownego użycia określonych w przepisach frakcji w wysokości 28,4 proc. (przy wskaźniku 17,2 proc. w 2014 r.) – przy wymaganym w 2015 r. 16-proc. wskaźniku określonym rozporządzeniem Ministra Środowiska w sprawie poziomów recyklingu, przygotowania do ponownego użycia i odzysku innymi metodami niektórych frakcji odpadów komunalnych. Z odpowiedzi uzyskanych z Biura Prezydenta Suwałk wynika, że te wysokie poziomy chronią miasto przed płaceniem wysokich kar za nieosiągnięte poziomy recyklingu. To się może jednak zmienić.

Już teraz płacimy miliony złotych

Rachunek za śmieci w skali miasta wygląda zgoła inaczej niż w skali gospodarstwa domowego. Zgodnie z danymi z 2015 roku – na zagospodarowanie odpadów w PGO w Suwałkach została przeznaczona kwota ponad 3,8 mln zł, na zagospodarowanie odpadów w PSZOK (Punkt Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych) – ponad 137 tys. zł. Kolejne kwoty to odbiór odpadów komunalnych przez firmy odbierające odpady – niemal 3 mln złotych, do tego obsługa administracyjna – ponad 183 tys. zł czy zakup pojemników na odpady – ponad 155 tys. zł. Warto mieć świadomość, że to dane archiwalne. Dane aktualne, za 2016 rok, miasto jeszcze opracowuje.

Wypełnienie deklaracji śmieciowej z zaznaczeniem selektywnej zbiórki odpadów, gdy faktycznie takiej się nie prowadzi, to jakiś sposób na oszczędność. Efekt skali będzie miał jednak przełożenie na wszystkich mieszkańców miasta. Ostatecznie, wszyscy zapłacimy więcej. Wyśrubowane wskaźniki trzeba będzie w końcu zrealizować, a do tego potrzebna jest współpraca.

Efektywna kampania informacyjna

Urząd Miejski zasypuje suwalczan ulotkami na temat selekcji odpadów. Czy to jest sposób? Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że w grudniu 2016 r. wydano ulotkę informacyjną skierowaną do mieszkańców zabudowy jednorodzinnej – została dostarczona razem z harmonogramem odbioru odpadów na 2017 rok.

Co więcej, na altanach śmietnikowych pojawiły się tablice informacyjne. Podobno Straż Miejska prowadzi w przedszkolach akcje edukacyjne – zgodnie z przysłowiem: Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Jak wynika z danych Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami i Urzędu Miasta – Jan się nie nauczył. Nadzieja w Jasiu.

Urzędnicy największy problem z selekcją zauważają w blokach, czyli tzw. zabudowie wielorodzinnej. – Problemem jest poczucie, że jest się anonimowym i nie można powiązać konkretnych śmieci z gospodarstwem domowym, które je wytworzyło – odpowiedział nam Kamil Sznel, kierownik Biura Prezydenta Suwałk.

Innym problemem może być przekonanie, że odbiór śmieci odbywa się w pewnym stopniu – niedbale. – Niestety, część mieszkańców podziela pogląd, iż segregacja jest „bez sensu”, bo i tak wszystko ląduje w jednej i tej samej śmieciarce. Nie jest to prawdą. W dniu odbioru odpadów po poszczególne frakcje przyjeżdżają różne samochody. Czasem może się wydawać, że wszystko wrzucane jest do tej samej śmieciarki, ale ona ma dwie komory przedzielone przegrodą. I tak np. do jednej komory wsypywany jest popiół, a do drugiej wrzucane są śmieci zmieszane. Osobie postronnej wydaje się, że wszystko wymiesza się w jednym samochodzie, a nie ma takiej możliwości. Poza tym, każdy odbiór odpadów jest kontrolowany w elektronicznym systemie monitoringu samochodów odbierających odpady. W zabudowie wielorodzinnej są wyznaczone konkretne dni do odbioru selektywnie zebranych odpadów. Jeździ wtedy samochód, którym zbierane są odpady zgromadzone tylko żółtym lub niebieskim pojemniku (może się zdarzyć, że będzie jeździł samochód dwukomorowy i wtedy w jednej komorze znajduje się plastik, a w drugiej papier) – tłumaczy Kamil Sznel.

Inwestycje, inwestycje

Zaledwie kilka temu w Suwałkach powstała nowa sortownia. Zapowiadano wówczas, że rozwiąże ona problem odbioru i obróbki odpadów na kolejne kilkanaście lat. Nic z tego. W tej chwili i ten obiekt wymaga kolejnych nakładów finansowych. – PGO znajduje się w przededniu nowej inwestycji. Zamierzamy zrealizować sortownię odpadów dostarczanych selektywnie. Planujemy też zmodernizować istniejący obiekt – tłumaczy Zbigniew Walendzewicz, prezes PGO. Walendzewicz dodaje jednak, że głównym wyzwaniem jest obecnie wcale nie poszukiwanie środków na inwestycje, ale skuteczne i konsekwentne zwiększanie poziomu świadomości mieszkańców i edukacja w zakresie zbiórki odpadów.

W Suwałkach brakuje nowoczesnych urządzeń, którymi dysponują już inne zakłady w naszym regionie. Zakup jednego separatora optycznego to wydatek rzędu 1 miliona złotych. Modernizacja istniejącej sortowni może kosztować 5 mln złotych, zaś realizacja nowej wraz z zakupem urządzeń – aż 18 mln złotych. Po środki z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego czy centralnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na razie nie można sięgnąć, konkursy nadal czekają na ogłoszenie. Nie jest też znany poziom dofinansowania, z jakiego można będzie skorzystać. W ubiegłych latach wynosił 85 proc.

Dodaj komentarz