#PANdaRADE: Maluch dla aktora Toma Hanksa już gotowy. Bo pomysł to podstawa każdego działania

Fot. źródło: oficjalny fanpage akcji Bielsko-Biała dla Toma Hanksa

#PANdaRADE – cykl anonimowych felietonów publikowanych na portalu „Niebywałe Suwałki”. W tym tekście autor zastanawia się, czy na skuteczną promocję zawsze trzeba wydać miliony złotych – zwykle nie swoich.

Wszelkie uwagi można zgłaszać na adres: redakcja@niebywalesuwalki.pl, przekażemy autorowi.

Mała-wielka niespodzianka

„Maluch” dla Toma Hanksa już jest gotowy. Samochód trafi do słynnego aktora na przełomie września i października. I pomyśleć, że zaczęło się niepozornie, od paru zdjęć z „maluchem”, które Hanks umieścił na portalu społecznościowym. A jednak wystarczyło, by Monika Jaskólska wpadła na genialny pomysł. Tak – GENIALNY. Choć nie wszyscy są tego zdania.

„Hanks ma to głęboko w…. Nie przyjechał odebrać malucha, na jego stronie na Facebooku nie ma żadnej informacji na ten temat oraz stwierdził, że da na szpital tyle samo, ile uzbierają bielszczanie. Chyba nie tego spodziewała się organizatorka akcji. Bo ile mogą uzbierać bielszczanie?” – czytamy w komentarzu na fanapge’u „Bielsko-Biała dla Toma Hanksa” (https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1878011745850506&id=1733378546980494). Czy autor tych słów ma rację – Tom Hanks ma tę akcję głęboko w poważaniu? Cóż, niech się wypowie druga strona 😉

Sam aktor jest wdzięczny za inicjatywę. Na fanpage’u akcji można obejrzeć krótki filmiki nagrany przez Hanksa, w którym dziękuje za urodzinowy prezent (tutaj: https://www.facebook.com/monia.jaskolska/videos/vb.100000825685306/1447548131949362/?type=2&theater). Aktor nagrał też filmik z urodzinowymi życzeniami dla Moniki Jaskólskiej. Do pomocy w tłumaczeniu życzeń wziął Janusza Kamińskiego, operatora filmowego polskiego pochodzenia (tutaj: https://www.facebook.com/monia.jaskolska/videos/vb.100000825685306/1416628408374668/?type=2&theater).

Tom Hanks śpiewający „Sto lat”? Po prostu niezwykłe. Ale trudno się temu dziwić. Właśnie taka jest siła pięknej niespodzianki oraz wysiłku włożonego w to, by sprawić komuś radość. Bo przecież nie chodzi o samego „malucha”, prawda? Prezentem jest cała akcja, która rozpoczęła się od owych zdjęć wrzuconych do sieci.

Monitoring internetu to podstawa!

Samochód jeszcze nie trafił w ręce Toma Hanksa, ale już dziś można mówić o wielkim sukcesie całego przedsięwzięcia. Monika Jaskólska przy pomocy „malucha” nagłośniła akcję „Nie Wypada Nie Pomagać” na rzecz Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej. Uświadomiono kolejne osoby ludzi, zebrano jeszcze więcej środków (o akcji więcej tutaj: https://www.facebook.com/NIE-Wypada-NIE-Pomaga%C4%87-430927727088404/?fref=mentions). Ale przede wszystkim zyskało całe miasto. O „maluchu” dla Toma Hanksa jest głośno w mediach w całej Polsce. To naprawdę wielki sukces marketingowy Bielska-Białej.

To ironia losu. Bo można wydawać miliony na promocję miasta czy regionu – i nie odnieść większego skutku (poza zmarnowaniem pieniędzy podatnika na spoty reklamowe w ogólnopolskich mediach). Można też – jak tutaj – zrobić coś wielkiego praktycznie z niczego. Angażując przy tym wielką społeczność.

I pomyśleć, że wystarczyło mieć oczy i uszy szeroko otwarte, a potem kreatywnie wykorzystać nadarzającą się okazję. Dla jednych to tylko parę zdjęć znanego aktora z „maluchem” – dla innych to szansa. Ci drudzy odnoszą sukcesy w życiu zdecydowanie częściej.

Czasami okazja nadarza się przypadkiem. Ale zdecydowanie lepiej jest samemu szukać okazji. Narzędzi do monitorowania internetu jest coraz więcej. Każdy znajdzie coś dla siebie; także miasta czy inne jednostki publiczne. Mało tego – da się monitorować nawet swoją markę osobistą.

Przed paroma miesiącami na „Niebywałych Suwałkach” został opublikowany mój tekst „Suwalszczyzna — kraina jak baśń — zmarnowana szansa?” (http://www.niebywalesuwalki.pl/2017/01/pandarade-suwalszczyzna-kraina-jak-basn-zmarnowana-szansa/). Lektura „Strategii marketingowej” Macieja Tesławskiego natchnęła mnie do nowego spojrzenia na markę „Pogodne Suwałki” oraz „Suwalszczyzna – kraina jak baśń”.

Wielkie było moje zdziwienie, gdy niedługo po publikacji tekstu za pośrednictwem redakcji skontaktował się ze mną Maciej Tesławski. „ŁAŁ! To się nazywa monitoring marki!” – pomyślałem. Urzekło mnie to, że Maciej Tesławski poświęcił swój czas, by w ogóle odnieść się do tamtego tekstu. Ta jedna „niewielka” rzecz dała mi wiele radości.

Da się? Da się. Trzeba jednak mieć pomysł i opracować strategię. Jakie obszary warto monitorować? Jakimi narzędziami? Kto będzie za to odpowiedzialny? Jak miałaby wyglądać komunikacja z odbiorcami naszej marki? Jak wykorzystywać takie szanse, jak zdjęcia Toma Hanksa przy „maluchu”?

Bo nie ma nic gorszego niż zmarnowana szansa. Nie ma nic gorszego niż niebywała historia, która nigdy nie trafi do szerszego grona odbiorców. Popatrzmy na markę „Suwalszczyzna – kraina jak baśń”. Jeszcze parę lat temu mówiono o wielkim sukcesie (http://tvp3.tvp.pl/14569118/sukces-tworcow-projektu-suwalszczyzna-kraina-jak-basn). Ale gdzie jest dzisiaj „Kraina jak baśń”? Czy aby na pewno zbudowano silną markę? Czy wykorzystano ogromny potencjał Suwalszczyzny?

Suwalski „maluch” – można było ugrać więcej?

Jak dobrze wiemy, „maluch”, który powędruje do Toma Hanksa, został kupiony w Suwałkach. Niestety, poza paroma komunikatami medialnymi nic z tego nie mamy. Bo z punktu widzenia aktora liczy się to, skąd auto pochodzi (a zostało wyprodukowane w Bielsku-Białej) i kto jest pomysłodawcą i organizatorem całej akcji. Chociaż Tom Hanks wymawia „Bielsko-Biała” nieco „pokrętnie”, na pewno zapamięta miasto do końca życia.

Suwałki nie miały na to szansy – to oczywiste. Ale myślę, że można było zrobić nieco więcej – „wykorzystać” szum medialny wokół akcji na korzyść naszego miasta. Kiedy Monika Jaskólska przybyła do Suwałk po „malucha”, widziała się z prezydentem Renkiewiczem. Podarowała mu nawet upominki ze słynnego studia filmowego w Bielsku-Białej. Nikt się nawet nie zająknął, że równie dobrze my moglibyśmy wręczyć jej to samo. Przecież twórcą „Reksia”, kreskówki z bielskiego studia filmowego, był Lechosław Marszałek – urodzony w Suwałkach (więcej tutaj: http://www.niebywalesuwalki.pl/2017/03/reksio-ma-juz-50-lat-jego-tworca-urodzil-sie-w-suwalkach-audio/).

Lechosław Marszałek, no właśnie. A przecież takich osób jest więcej. Suwalskie korzenie mają nawet ludzie światowej sławy, jak słynna aktorka Gwyneth Paltrow czy obecna szefowa amerykańskiego FED, Janet Yellen – z racji pełnionej funkcji jedna z najbardziej wpływowych kobiet świata (więcej tutaj: http://www.niebywalesuwalki.pl/2016/08/nieznani-suwalczanie-nie-tylko-gwyneth-paltrow-ma-suwalskie-korzenie/).

Oczywiście mamy wielkich „swoich” – Konopnicką, Wajdę czy Wierusza-Kowalskiego. Cieszy nas, że honorowym obywatelem Suwałk jest Andrzej Strumiłło. Ale co z innymi osobami? Nie tylko tymi na dorobku. Czy nie warto by „dać szansę” młodym osobom związanym z Suwałkami? Kto wie, być może staliby się prawdziwymi ambasadorami naszego miasta?

Odnoszę wrażenie, że samo reklamowanie „Reso 10,5” czy mistrzostw lekkoatletycznych osobą Marii Andrejczyk to trochę mało. Podobnie rzecz się ma z „marketingowym potencjałem” Michaliny Łabacz. Tomasz Organek zdaje się być na cenzurowanym w Suwałkach, choć wyrażał wolę wystąpienia w mieście urodzenia. Radosław Nowicki, dobry muzyk, jest kolejnym przykładem marnowanego potencjału dla naszego miasta. Paweł Górniak niedawno otrzymał „przepustkę do Hollywood” (http://www.niebywalesuwalki.pl/2017/05/suwalczanin-rozpocznie-kariere-w-hollywood/). Nie zdziwię się, jeśli władze Suwałk (może nawet wciąż te same, choć „mądrzejsze” o kolejne lata doświadczenia w „inwestowaniu” pieniędzy podatnika) „przypomną” o nim sobie dopiero wtedy, gdy zostanie tam gwiazdą.

Wiem, że to niełatwe, bo wymaga woli drugiej strony. Ale czasami wystarczy mały-wielki gest, żeby chwycić za serce nawet zdobywcę dwóch Oscarów, człowieka światowej sławy. Liczy się dobry pomysł i wychwytywanie szans. Sukces akcji Moniki Jaskólskiej pokazuje, że da się. Dowodzi przy okazji, że taki marketing ma „siłę rażenia”.

Dodaj komentarz