#PANdaRADE: Poczta Polska – jakim cudem wciąż istnieje?!

#PANdaRADE – cykl anonimowych felietonów publikowanych na portalu „Niebywałe Suwałki”. W tym tekście autor na nieszczęście trafia na pocztę, a tam przenosi się w czasie.

Wszelkie uwagi można zgłaszać na adres: redakcja@niebywalesuwalki.pl, przekażemy autorowi.

Z wizytą na poczcie

Czy tylko ja tak mam, że ilekroć wchodzę do budynku Poczty Polskiej na Kościuszki, jest przerwa? A jak nie przerwa, to panie pracują jak muchy w smole (z całym szacunkiem dla much w smole. Po prostu nie znalazłem lepszego porównania). Zupełnie jakby musiały wykonać religijne rytuały. Święcenie znaczków? Przybijanie świętych stempli? Tajemnicze formuły do wypowiedzenia pod nosem? W głowie się nie mieści!

Jak to możliwe, by w południe w dzień powszedni kolejka liczyła 20 osób?! Żeby przypomnieć ludziom „stare, dobre czasy”? Nie, dziękuję, ale nie postoję. Wolę trzymać się od tej instytucji jak najdalej. Szkoda tylko, że… to nie takie proste.

Co z tym wolnym rynkiem?

Nie dziwię się ani trochę, że powstało tyle firm kurierskich – i że dobrze sobie radzą. Dziwię się jednak, że Poczta Polska wciąż istnieje, pomimo tak licznej konkurencji. Jakim cudem? Przecież nie dlatego, że kochają ją klienci.

Stoję ostatnio w kolejce na Poczcie. Znowu. W pewnym momencie słyszę coś, co głęboko wryło się w pamięć. Jeden z klientów mówi do drugiego, że jak znajduje awizo w swojej skrzynce, już na samą myśl o wizycie na Poczcie na Kościuszki dostaje histerii. Mnie z kolei trafia szlag. I to podwójnie.

Jak to jest, że listonosz nawet nie sprawdza, czy jestem w domu, i od razu wrzuca awizo do skrzynki? „Panie, ja nie gryzę! Wystarczy zadzwonić do drzwi”. Ale nawet nie raczył sprawdzić. Gdyby jeszcze to spotkało tylko mnie, ale nie – słyszałem podobną historię już wiele razy.

Po co w takim razie zatrudniać listonoszy? Nie łatwiej zrobić esemesowy system, który wysyłałby następującą informację: „Czeka na ciebie list, przyjdź do nas, bo i tak nie mamy zamiaru go dostarczyć”?

Przypomina się kultowa scena z filmu. „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?” Kiedyś uwielbiałem tę scenę. Bawiła mnie do łez. Dziś jej nie znoszę. Przywodzi na myśl wizyty na Poczcie Polskiej. Istna męczarnia.

Pytam raz jeszcze: jakim cudem Poczta Polska wciąż istnieje? Klienci jej nie znoszą. Na rynku paczek przegrywa z kurierami. Zamiast listów dostarcza awizo. Co dalej? Człowiek ma iść na Pocztę z obawą, że może tam dostać w mordę?

Czy relikty powinny być chronione?

„Relikt (łac. relictum pozostałość, przeżytek) – termin biogeograficzny służący na określenie współczesnych organizmów, zarówno roślinnych jak i zwierzęcych, mających w przeszłości szerszy zasięg geograficzny, lecz obecnie żyjących na terenie znacznie mniejszym” (definicja za Wikipedią: https://pl.wikipedia.org/wiki/Relikt).

Bo bioróżnorodność, bo gatunki zagrożone, bo wyrzuty sumienia gatunku, który ma w nazwie „sapiens”. Ale przecież jeśli ów gatunek jest sapiens nie tylko z nazwy, powinien postępować rozumnie i myśleć, nieprawdaż?

Przecież ludzkość nie chroniła niewolnictwa jako zagrożonego gatunku ani komunizmu i paru innych skrzywionych ideologii. Nie bronimy też na siłę wielu rzeczy, które bardzo dobrze sprawdzały się w minionych epokach. Na tym polega postęp.

A może nie mam racji. Może naprawdę warto chronić Pocztę Polską przed zmianami na lepsze? Normalny człowiek nigdy nie będzie w stanie tego pojąć, ale czy powinniśmy rozpatrywać w kategoriach normalności coś tak nienormalnego?

Gdy następnym razem życie znowu zmusi mnie do wizyty na Poczcie, przypomnę sobie stary kawał o dobrym wujku Stalinie i… Tobie radzę zrobić to samo. Bo to bardzo życiowa lekcja. Kawał w formie demotywatora można zobaczyć TUTAJ (http://demotywatory.pl/1319394/A-mogl-zabic).

Dodaj komentarz