„Tyle tego masz” – utwór z wydanej przed sześcioma laty płyty „Przepływamy” – zainaugurował suwalski koncert Grażyny Łobaszewskiej. Głos artystki – ku ukontentowaniu licznie przybyłej publiczności – wciąż brzmi jak dzwon.

Wybitna wokalistka przybyła do grodu nad Czarną Hańczą bodajże po raz trzeci raz. Dlatego bodajże? Pierwszego koncertu nie jestem pewien, ale podobno taki miał miejsce pod koniec lat 70. ubiegłego wieku. Pikanterii dodawał fakt, iż wielką wokalistkę przedstawiała suwalskiej publiczności piosenkarka Sipińska (przyznaję, nie mam o niej dobrego zdania; vide: utworek-potworek „Zapomniałam”). Drugi raz – już z zespołem Ajagore – Grażyna Łobaszewska wystąpiła w Suwałkach 7,5 roku temu. Na „Starówce” przedstawiła swoje interpretacje utworów Czesława Niemena. No i nastąpił trzeci raz.

Na gros koncertu – który odbył się w Sali im. Andrzeja Wajdy Suwalskiego Ośrodka Kultury – złożyły się piosenki pochodzące z krążka „Sklejam się”. Usłyszeliśmy zatem m. in. takie utwory jak: „Pomost”, „Szpilki”, „Pełnoletni” czy też „Kurkuma” i „Para-finał” (do tych dwóch ostatnich teksty popełnił Andrzej Poniedzielski – nota bene pomieszkujący pod Suwałkami). Jak łatwo się domyślić, publiczność oczekiwała największych przebojów Grażyny Łobaszewskiej. Doczekała się – i to w bardzo różniących się aranżacyjnie wersjach – jeno: „Brzydkich”, „Za szybą (Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę)” oraz nieśmiertelnego hitu „Czas nas uczy pogody”.

Oczywiście nie obyło się bez bisu, ale w czasie jego usłyszeliśmy… „Piejo kury, piejo”. Zabrakło zatem „Gdybyś” czy „Magicznych ogni”. Jak i kompozycji Czesława Niemena.

Grażynie Łobaszewskiej towarzyszy trio Ajagore (miłośnikom polskiego kina nie powinien być obcy kultowy obraz Janusza Majewskiego „Ja gorę!”). Muzycy – gitarzysta Maciej Kortas, basista Sławomir Kornas oraz perkusista Michał Szczeblewski – stanowią adekwatny zespół akompaniujący. Grają bardzo precyzyjnie. Jeżeli ktoś lubi szufladkować, to na pewno powinna paść tu nazwa TOTO. Kornas nie tylko pełni obowiązki basisty, ale także udziela się jako drugi wokal. Zresztą dlaczego drugi? Czasami wręcz skatuje, czym nasuwa skojarzenia z Mateuszem Pospieszalskim z Voo Voo.

Tekst oraz foto: Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl 

Dodaj komentarz