W cyklu „Kino konesera” – „Climax”

Climax” to hipnotyczny, odurzający, pulsujący energią i muzyką lat 90-tych film Gaspara Noé. Najnowsze dzieło reżysera „Love” „Nieodwracalne” i „Wkraczając w pustkę” stało się sensacją ostatniego festiwalu w Cannes, gdzie okrzyknięto je szatańską wersją „Step Up”. W Suwałkach film będzie można obejrzeć 6 listopada o godz. 18.30 w cyklu „Kino konesera” w Cinema Lumiere – pod patronatem „Niebywałych Suwałk”.

Inspirowana autentycznymi wydarzeniami opowieść o grupie tancerzy, którzy w pewną zimową noc spotykają się w opuszczonej szkole na odludziu. Taneczna próba w rytm przebojów Daft Punk, Apex Twin i Soft Cell szybko zamienia się w pełną seksualnego napięcia imprezę. Gdy wychodzi na jaw, że domowej roboty sangrię ktoś doprawił narkotykami, dzika zabawa w zamkniętym budynku przeradza się w ekstremalny, psychodeliczny trip.

Na planie swojego najnowszego projektu reżyser sam stanął za kamerą, a do choreograficznych fajerwerków zatrudnił profesjonalnych tancerzy. W obsadzie znalazła się Sofia Boutella, tancerka i aktorka („Atomic Blonde”), a także francuski DJ Kiddy Smile. Na ścieżkę dźwiękową do „Climaxu”, obok przebojów elektro z lat 90-tych, trafił również –skomponowany specjalnie na potrzeby filmu – utwór „Sangria” Thomasa Bangaltera z Daft
Punk.

Gaspar Noé w wizualnie porywający sposób pokazuje, do czego zdolni są ludzie, gdy zbiorowo puszczają im hamulce i budzą się wewnętrzne demony. Wybierz się na najbardziej szaloną imprezę tej jesieni, zanurz w tanecznym piekle – i spróbuj przeżyć „Climax”.

Nie będziesz w stanie oderwać oczu od ekranu. Variety

Pokaz filmu „Climax” w cyklu Kino konesera w Cinema Lumiere w Suwałkach

Od samego początku zależało mi na tym, aby nakręcić film z udziałem najlepszych tancerzy, jakich uda nam się znaleźć we Francji – albo takich, którzy będą mogli do nas dojechać. Nasz film miał opierać się na ekspresji ciała. Nie szukałem więc z Serge’em Catoire aktorów, tylko chodziłem na bitwy krumpingowe i bale voguingowe w Paryżu i okolicach, dodatkowo przeczesując internet w poszukiwaniu tanecznych klipów. Bardzo szybko, niemal instynktownie zrozumieliśmy, z kim byłoby świetnie stworzyć zespół i nakręcić film. Przekonaliśmy do tego pomysłu Edouarda Weila (Rectangle Productions) i Vincenta Maravala (Wild Bunch), odważnych koproducentów mojego filmu „LOVE”, i mogliśmy rozpocząć pracę nad tym niskobudżetowym obrazem. Kiedy pierwszy raz na zaproszenie Léi Vlamos poszliśmy na bal voguingowy, spotkałem Kiddy’ego Smile, świetnego DJ-a i muzyka, który zaprosił mnie do oglądania walk tanecznych ze sceny. Nie widzieliśmy z Serge’em takiego pokazu energii w Paryżu od czasu pewnych brutalnych demonstracji ulicznych, których byliśmy świadkami jako nastolatkowie.

Udało nam się nawiązać kontakt z wymarzonymi tancerzami, i zaczęliśmy z nimi rozmawiać
o filmie, który wprawdzie miał akcję, ale bez żadnych z góry ustalonych dialogów. Projektem nieoczekiwanie zainteresował się kanał telewizyjne ARTE. Kiddy był dla nas kimś w rodzaju „ojca chrzestnego” – kontaktował się w naszym imieniu z niektórymi ze swoich voguingowych znajomych, namawiając ich do udziału w filmie. Oczywistym było więc zaproponowanie mu roli DJ-a Daddy’ego. W tym samym czasie wpadłem na pomysł odnowienia kontaktu z legendarną Sofią Boutellą w Los Angeles, której chciałem zaproponować główną rolę choreografki. Jej taneczne klipy fascynowały mnie na równi z nią samą. Od jakiegoś czasu zaczęła zajmować się aktorstwem i pojawiła się w kilku filmach fabularnych. Wiedziałem, że ma w sobie siłę i szaleństwo niezbędne do zagrania tej wymagającej, wieloaspektowej roli. Zanim jednak udzieliła mi ostatecznej odpowiedzi, poleciła mi osobę, która jej zdaniem najlepiej nadawała się do opracowania choreografii filmu, czyli Ninę McNeely – za co chciałbym jeszcze raz jej podziękować. Obecność konkretnych tancerzy przyciągała do nas kolejnych, pojawiły się grupki artystów, którzy pozytywnie reagowali na naszą propozycję. Mieliśmy szczęście natrafić na waackerów, krumperów i grupę tancerzy electro (m.in. Romaina Guillermica i Taylora Kastle), którzy od razu wysłali nam klipy, w których symulują stany transu. Radość goniła radość. W styczniu skontaktowałem się z moimi najważniejszymi współpracownikami, którzy mieli czas zająć się tym projektem (Benoît Debie, Lazare Pedron, Ken Yasumoto, Rodolphe Chabrier, Pascal Mayer, Fred Cambier, Denis Bedlow, Marc Boucrot, Tom Kan i Laurent Lufroy). Mogłem też liczyć na wsparcie ze strony Thomasa Bangaltera i na dwoje moich nowych partnerów: scenografa Jeana Rabasse i pierwszą asystentkę reżysera Claire Corbettę-Doll. 

W rekordowo szybkim tempie znaleźliśmy opuszczoną szkołę w Vitry i zajęliśmy się kwestią praw do utworów, które chciałem wykorzystać w filmie. Dwa dni przed rozpoczęciem zdjęć spotkaliśmy akrobatkę i aktorkę Souhelię Yacoub oraz udało nam się uzyskać zezwolenie na pracę dla człowieka-gumy, niesamowitego Straussa Serpenta, który mógł dzięki temu dojechać do nas z Kamerunu. Jako że każdy z nas miał na koncie najróżniejsze niekontrolowane zdarzenia, zdjęcia odbywały się w atmosferze wesołości, a improwizacje tancerzy – i na parkiecie, i w dialogach – zrobiły na nas piorunujące wrażenie.
Dwa miesiące później mamy przyjemność zaprezentować tę skromną reprodukcję radosnej
i smutnej rzeczywistości. Chciałbym podziękować tym wszystkim, dzięki którym żyjemy, a których już z nami nie ma… Zaczynamy imprezę! GASPAR NOÉ

W naszym konkursie można wygrać 2 pojedyncze bilety na ten film. Wystarczy do 4 listopada do godz. 20.00 wysłać do nas mailem: redakcja@niebywalesuwalki.pl odpowiedź na pytanie: Gaspar Noe reżyseruje nie tylko filmy – gdzie jeszcze można było obejrzeć rękę mistrza na przestrzeni ostatnich lat? Zwycięzców wylosujemy. Bilety wygrywają: Emil Krajewski i Katarzyna Sławińska.

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz