Nie taki diabeł straszny! Wigry pokonały Podbeskidzie 1:0

17 VIII 2019; Suwałki - Stadion Miejski; I liga, Wigry - Podbeskidzie 1:0, o piłkę walczy: Adrian Piekarski © 2019 Wojciech Otłowski

Wielką niespodziankę zgotowały Wigry swoim kibicom. Po dwóch remisach i porażce przyszła kolej na zwycięstwo. Cieszy ono tym bardziej, że biało-niebieskim przyszło zmierzyć się z trudnym przeciwnikiem – Podbeskidzie było faworytem, do tego zawodnicy z Bielska-Białej przyjechali w glorii chwały po ostatnim spektakularnym zwycięstwie, byli też – przed tą kolejką – wiceliderem pierwszej ligi.

Mecz rozpoczął się uroczystym akcentem związanym ze smutnymi rocznicami. Jedenaście lat temu w wypadku samochodowym zginął Rafał Trocki „Cinek”, wychowanek Sparty Augustów i wieloletni zawodnik Wigier Suwałki. Oddając mu hołd piłkarze Wigier wbiegli na boisko w jednakowych koszulkach z numerem 7 – bo z takim numerem grał tragicznie zmarły piłkarz.

Wspomniany został także Tomasz Godlewski – założyciel firmy Stollar Systemy Okienne, sponsora strategicznego Suwalskiego Klubu Sportowego Wigry. Godlewski z wielkim zaangażowaniem wspierał biało-niebieskich – teraz kończyłby pięćdziesiąt lat.

Widzowie narzekający podczas poprzednich spotkań na słabą taktykę, brak akcji Wigier, tym razem nie mieli okazji do powtórzenie tych zarzutów. Działo się wiele – i to pod obiema bramkami. Zarówno gospodarze i goście mieli sporo dobrych sytuacji, w szesnastej minucie o włos od zdobycia prowadzenia dla biało-niebieskich był Cezary Sauczek, chwilę później groźny strzał oddał Adrian Piekarski.

Emocji nie brakowało, a ich prawdziwa erupcja nastąpiła w 35 minucie, gdy kapitan Wigier, Arkadiusz Najemski, umieścił piłkę w bramce. Taki wynik do przerwy był satysfakcjonującym rezultatem, choć podwyższenie go było marzeniem i zawodników, i kibiców.

Drugą połowę rozpoczęły Wigry już w nieco zmienionym składzie – Adriana Karankiewicza (który ucierpiał po ofiarnym wślizgu) zastąpił Joel Huertas. Niebawem na boisku pojawił się Michał Żebrakowski, którego udany występ w poprzednim meczu dawał wszystkim nadzieję na powtórzenie tej sytuacji. W drugiej połowie na boisku zameldował się też Robert Bartczak.

Trener Podbeskidzia miał nieco mniejsze pole manewru, bo już w pierwszej połowie, w dziesiątej minucie musiał dokonać zmiany. Kontuzjowany Dmytro Baszłaj opuścił boisko na noszach. Zastąpił go Aleksander Komor.

O piłkę walczono ofiarnie, nie brakło ciekawych akcji, ale też żółtych kartek (ukarany został także trener gości, Krzysztof Brede), ale strzały na bramkę była albo niezbyt celne, albo skutecznie wyłapywane przez bramkarzy. I tu docenić należy Dominika Kąkolewskiego, jego ofiarność i umiejętności.

W pomeczowej rozmowie zdobywca bramki, Arkadiusz Najemski, nie ukrywał, że to miła niespodzianka, ale też i efekt dobrze zaplanowanego treningu.

 

Pytany o kolejne mecze i o to, czego się mogą spodziewać fani Wigier, Najemski zapewnił, że zespół będzie walczyć, pokaże charakter, ale i umiejętności.

 

Pomeczowa konferencja była dla trenera gości okazją do wrzucenia kamyczka do ogródka arbitra. Krzysztof Brede miał pretensje o zbyt mało doliczonych minut, stwierdził, że sędziowie zwykli faworyzować gospodarzy. Podkreślił, że jego zespół grał ofensywnie, miał doskonałą taktykę, zawodnicy doskonale przechodzili z ataku do obrony i odwrotnie, zatem właściwie przypadek – popełniony błąd – zadecydował, że trzy punkty pozostają w Suwałkach. „Byliśmy stroną dominującą, ale to nie daje punktów” – stwierdził z goryczą trener Podbeskidzia.

Zadowolenia z podopiecznych nie krył Adam Fedoruk. Trener Wigier wyznał, że spotkanie z najmocniejszym przeciwnikiem zakończone takim rezultatem to duża radość. A wynik jest efektem i zmian w drużynie, i treningów. „Piękne w sporcie jest to, co jest skuteczne” – takie wytyczne dał biało-niebieskim Adam Fedoruk, zatem podstawą był szybki atak. „To był intensywny tydzień, poświęcony na rozwój, analizy, zatem to zaowocowało” – powiedział.

Zapytany o odejście Kevina Levisa i możliwość zmian w kadrze, Fedoruk stwierdził, że „drzwi są lekko uchylone”, zatem jeśli pojawi się ciekawa propozycja, to takie uzupełnienie może nastąpić, choć jednocześnie przypomniał, że już obecny skład ma swoją wartość – dobrym nabytkiem jest Michał Żebrakowski, dysponujący dużymi możliwościami, bardzo aktywny na boisku.

Zaangażowanie trenera widać było podczas meczu. Na plus zmieniła się też postawa zawodników. Dlatego też fani z nadzieją czekają na wynik środowego spotkania wyjazdowego w Grudziądzu. A kolejny mecz na Zarzeczu 26 sierpnia. Przeciwnikiem biało-niebieskich będzie Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 19.00.

Fotografie: Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

 

Dodaj komentarz