Niełatwo było znaleźć salę, by pomieścić wielbicieli talentu Tomasza Organka – warto dodać, że chodzi tu o nową dziedzinę, w której realizuje się artysta, a mianowicie literaturę. Można zatem nawiązując do motywu drogi stanowiącego oś konstrukcyjną jego debiutanckiej powieści stwierdzić, że związek z tą dominantą miały kolejne lokalizacje. Niewielka Sala im. Jadwigi Towarnickiej zamieniona została na plenerową scenerię tuż obok Biblioteki Publicznej, ale niesprzyjająca aura kazała organizatorom szukać miejsca pod dachem. Zatem ostatecznie to gościnne progi Muzeum Okręgowego przyjęły liczne grono zainteresowanych spotkaniem z naszym nieomal krajanem.

Pochodzący z Raczek Tomasz Organek chętnie wspomina swoje rozliczne związki z Suwałkami, zatem ta sympatia jest zrozumiała. Do tej pory artysta był znany przede wszystkim ze swej muzycznej działalności – jako wokalista, autor tekstów, kompozytor. Od maja jest także oficjalnie autorem powieści, która właśnie w połowie tego miesiąca pojawiła się w księgarniach. Na ten debiut fani czekali pełni nadziei, ale i obaw. Jak się okazuje, wiele osób bało się, że książka „nie sprosta” oczekiwaniom, każe przewartościować ocenę tak lubianego artysty. Jednak i czytelnicy, i oceniający debiut krytycy dostrzegli potencjał tej opowieści, jej wartości literackie, nietuzinkowy język, niebanalne ujęcie rzeczywistości, poruszającą prawdę zawartą w warstwie refleksyjnej tego tekstu.

Rozmowę z autorem poprowadziła dyrektor Biblioteki Publicznej, Maria Kołodziejska. Pierwsze pytanie dotyczyło źródła inspiracji „Teorii opanowywania trwogi”. Choć bohatera trudno utożsamiać z autorem, to sama opowieść wyrosła niejako z osobistych przeżyć. Jako nastolatek Tomasz Organek stracił ojca. Dla szesnastolatka było to doświadczenie formacyjne, przyspieszające osiągnięcie dojrzałości. To poczucie śmiertelności od owego momentu towarzyszy artyście. A samo sięgnięcie po pisarskie środki wyrazu sprowokowane zostało niejako przypadkiem. Otóż na studiach okoliczności sprawiły, że Tomasz Organek trafił na zajęcia z języka francuskiego nie do końca odpowiadającego jego poziomowi zaawansowania. Nudząc się na lektoracie zaczął… pisać bajki. Potem sięgnął po kolejne formy – opowiadania, teksty piosenek. Tu, jak fani doskonale wiedzą, nastąpił dłuższy przystanek, ale chęć przekazania przemyśleń, obserwacji, refleksji kazała artyście podjąć się stworzenia opowieści o Borysie, trzydziestodziewięciolatku, który szuka swego miejsca, próbuje znaleźć sposób, by owo tytułowe poczucie trwogi wyciszyć, ukoić.

Bohater wraz z przyjaciółką – dość bliską, dawną ukochaną, rusza w drogę do jej rodzinnego domu, na pogrzeb ojca. Na pozór sensacyjna „ściganka” – bo tropem tej pary podąża podmiejski mafiozo, któremu się przypadkiem narazili – ma jednak drugie dno. Pokazuje pokolenie zagubione, ludzi poszukujących swego miejsca, rozczarowanych kolejnymi doświadczeniami. Tomasz Organek odżegnuje się od opinii, że jest to portret całego pokolenia, jak sam stwierdza – to wizerunek pewnego wycinka, tego, co samego artystę poruszyło, jakie problemy i dylematy rówieśników zaobserwował.

Motyw drogi to odzwierciedlenie podróży artysty. Jak wyznał, od dwudziestu lat jest w drodze, w takich też okolicznościach powstawały kolejne rozdziały powieści – w pociągu czy też busie. Pokonywanie kolejnych odcinków drogi jest symbolicznym odzwierciedleniem zmian, które zachodzą w charakterach bohaterów.

A podróż, którą odbywają Borys i Aneta, wiedzie ich ze stolicy na wyspę Wolin. Ta lokalizacja ma swoje uzasadnienie związane z historią, osobowością bohaterki, ale pojawiło się pytanie o obecność Suwalszczyzny w tej powieści. Autor wyjaśnił, że tym razem rodzinne strony nie zostały opisane, ale zapowiedział, że z pewnością przedstawi i te najbliższe miejsca, te ważne przeżycia i doświadczenia oraz obrazy znajdą swoje ujście. Spełnienie obietnicy to kwestia czasu, bo jak wyznał Tomasz Organek: „szybciej znudzi się graniem niż pisaniem”.

W rozmowie nie zabrakło i osobistych refleksji, pytań o plany, o wartości. Choć często bywa w Warszawie, muzyk i pisarz mieszka w Toruniu, ale jednocześnie dostrzega powszechny pęd, powierzchowność, zabieganie, brak prawdziwych relacji. Zdradził, że ciąży mu przywiązanie do wirtualnych relacji, negatywnie ocenia nadmiar bodźców, którym jesteśmy obecnie poddawani, a co za tym idzie – zamieniamy się w społeczeństwo konsumentów.

Autor podkreślił, że zależy mu na tym, by jego twórczość pisarska była traktowana poważnie. To kolejny sposób wyrażania siebie, zatem wczytanie się w tę opowieść, dostrzeżenie jej kontekstów, przekazu to dla niego istotna sprawa. Jak sam stwierdził z humorem – w sieci pojawiają się różne recenzje, z czasem coraz bardziej pozytywne (tu można przeczytać jedną z opinii o pisarskim debiucie Tomasza Organka). Ci, którzy przeczytali powieść, już wiedzą, a pozostali przekonają się dzięki tej lekturze, że twórczość literacka to kolejne pole, na którym z powodzeniem i w warty uwagi sposób realizuje się artysta.

Foto: Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

 

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz