Czwartkowe spotkanie w Bibliotece Publicznej okazało się ciekawą podróżą w czasie i przestrzeni. Bogumił Luft, dziennikarz i publicysta, swoje związki z Rumunią datuje na początek lat osiemdziesiątych. Choć spotkanie z przybyłym na konferencję rumuńskim matematykiem było przypadkowe, to przyjaźń wówczas zadzierzgnięta przetrwała i zaowocowała nowymi doświadczeniami.

Gość autorskiego spotkania z racji swych sympatii i zainteresowań – jak zażartował – przez sześć lat był ambasadorem Rzeczpospolitej Polskiej w Rumunii, po powrocie do ojczyzny w ciągu kolejnych dwóch lat odwiedzał ten kraj siedemnastokrotnie, pełnił też funkcję ambasadora w Mołdawii.

Wieczór autorski toczył się wokół książki będącej sumą wspomnień, doświadczeń, refleksji związanych z Rumunią. Pozycja „Rumun goni za happy endem”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne, stanowi połączenie różnych form wypowiedzi literackiej. Czytelnik znajdzie w niej reportaże, wspomnienia oraz eseje o historii Rumunii. Wnikliwe, ciekawie ujmujące sedno tematu, napisane bardzo osobiście i z wielkim zaangażowaniem, bo jak wyznał autor – czuje wielką sympatię do mieszkańców tego kraju, są one zaproszeniem do odwiedzin i poznania tego urokliwego zakątka Europy.

Warto rozważyć propozycję wybrania się w te strony – okręg Maramuresz zachwycający drewnianą architekturą, ludowością, tradycjami znajduje się raptem 150 kilometrów od południowych krańców Polski. Wesoły cmentarz, Pałac Peleș – dawna letnia rezydencja królów Rumunii czy niezwykłe budowle – kościoły warowne, z których znana jest miejscowość Viscri – to tylko parę intrygujących miejsc, a jest podobnych w Rumunii bardzo wiele. Bogumił Luft z zaangażowaniem opowiadał o wszechobecnym umiłowaniu tradycji, o ludowości przenikającej codzienną egzystencję, o niezwykle oryginalnej kulturze tego kraju, będącej niejako miejscem spotkania różnych elementów kultury europejskiej, pochodzącej w prostej linii ze spuścizny Imperium Rzymskiego, ale wyrosłej wśród żywiołu słowiańskiego.

Opowieść Bogumiła Lufta dotyczyła różnych aspektów – autor ciekawie przedstawił dzieje tego kraju, wyjaśnił sytuację mniejszości, z których piętnaście zostało oficjalnie uznanych przez władzę, zatem każda z nich ma swego przedstawiciela w sejmie i tworzą razem koło w parlamencie. Jest i mniejszość polska, choć dostrzec można asymilowanie się, podobnie jak i w innych grupach narodowościowych.

Przywołując trudne wszędzie, ale w Rumunii szczególnie – czasy komunizmu, gość podkreślił, że w kraju tym zaszły ogromne zmiany, wskaźnik wzrostu gospodarczego jest imponujący (i wyższy niż w Polsce)., choć przekaz zawarty w tytule książki jest wciąż aktualny.

Ciekawy kraj, zachwycające krajobrazy, piękna architektura drewniana, niezwykłe dla nas potrawy i bardzo serdeczni mieszkańcy – tego spodziewać się można odwiedzając Rumunię. A zanim się tam wybierzemy, warto sięgnąć po lekturę „Rumun goni za happy endem” autorstwa Bogumiła Lufta.

Dodaj komentarz