Drużyna Ślepska Malow Suwałki, acz jest beniaminkiem PlusLigi. po raz przystępowała do meczu w roli faworyta. Takie postrzeganie spotkania z Cuprum Lubin wzięło się stąd, że choć rywale mieli na koncie tylko punkt mniej niż nasi siatkarze, to jednak rozegrali aż trzy mecze więcej. Jeżeli dodać do tego atut gry na Suwałki Arena – a już siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn przekonali się, że to tzw. „gorący teren” – Ślepsk Malow jawił się jako murowany faworyt. Podobnego zdania byli bukmacherzy i ich kursy. Nie brakowało jednak głosów, iż nisko pozycja w tabeli nie odzwierciedlała rzeczywistych możliwości i dyspozycji gości.

I jak się okazało – przewidywania nie zawsze, niestety, znajdują odbicie w przebiegu zdarzeń. Sport rządzi się swoimi prawami, czego świadkami byli kibice suwalskiej drużyny. Znowu tłumie przybyli na mecz, lecz tym razem gorący doping nie pomógł.

Pierwszy set gracze Cuprum rozpoczęli z wielkim animuszem. Szybko zdobyli kilkupunktowe prowadzenie. Biało-niebieskim udało się wywalczyć jedynie dwanaście punktów, ale wtedy to przeciwnicy odliczali już ostatnie punkty do wygrania seta. Wynik na tablicy 12:21 chwilę potem zmienił się na 12:25. Drużyna z Lubina była niezwykle skuteczna, łatwo ogrywali blok gospodarzy, dominowały szybkie akcje, a gdy udawało się odebrać i doprowadzić do kilkukrotnych wymian, to ich efekt ponownie przynosił zadowolenie Miedziowym.

W pierwszym secie zagrywki były niemal bezbłędne, nieco gorzej – a może lepiej – przedstawiał się drugi set. Dzięki błędom gości Ślepsk zdobył parę punktów. Biało-niebiescy wyrównywali wynik, a nawet wychodzili na minimalne prowadzenie. Jednak do czasu – znów ważna okazała się liczba 21 – tyle punktów wywalczyli gospodarze, zatem choć do zwycięstwa w secie było bliżej, to wciąż jeszcze daleko.

Wiele nadziei w kibicach wzbudził trzeci set. Tu gra toczyła się punkt za punkt. Było dość nerwowo: zepsute zagrywki i asy serwisowe, emocjonująca gra i wątpliwości trenerów, sprawdzanie, które często kończyło się zmianami na tablicy wyników. Nic dziwnego, było to set o być albo nie być w tym meczu suwalskiej drużyny. Przekroczenie dwudziestu punktów obfitowało w elektryzujące zmiany – przy stanie 20:22 sporny punkt przechodził ze strony na stronę. Najpierw otrzymali go gracze Cuprum, zatem pojawił się wynik 20:23, po sprawdzeniu protestu trenera suwalskiej drużyny punkt przyznany został Ślepskowi. Jednak rezultat 21:22 niedługo gościł na tablicy, bo o wideo-weryfikację poprosił trener gości i punkt wrócił na ich konto. Chwilę później mecz dobiegł końca, a zwycięska piłka należała do Robinsona Dvoranena.

MVP meczu został grający z numerem 9 zawodnik Cuprum, Jakub Ziobrowski. W Ślepsku wyróżniono Kevina Klinkenberga.

Kolejne spotkanie w Suwałki Arena odbędzie się w piątek, 13 grudnia. Ślepsk Malow podejmie zespół BKS Visła Bydgoszcz.

Ślepsk Malow Suwałki – Cuprum Lubin 0:3 (-12, -21, -22)

Fot. Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

Dodaj komentarz