W świątecznym nastroju odbyło się spotkanie pomiędzy drużyną Ślepska Malow Suwałki a MKS Będzin. Pierwotnie planowano mecz rozegrać dzień później, jednak zdecydowano się przesunąć termin ze względu na wyjazd Kevina Klinkenberga na zgrupowanie reprezentacji Belgii przed berlińskim turniejem kwalifikacyjnym na Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

Każdy mecz PlusLigi jest ważny, ale wiadomo było, że – analogicznie jak w przypadku niedawnej rywalizacji z Visłą Bydgoszcz – potyczka z MKS Będzin posiada wyższy ciężar gatunkowy. Goście należą bowiem do bezpośrednich rywali Ślepska Malow w walce o utrzymanie. Jeszcze parę tygodni temu postrzegano by ich jako łatwego rywala. Do 7 grudnia MKS Będzin nie zdobył nawet punktu. Jednakże od tego czasu – w czterech kolejnych meczach – zapisał na swym koncie 7 oczek.

Takie sportowe wydarzenie w okresie świątecznym to novum w Suwałkach, zatem i suwalczanie, i spędzający w naszym regionie Boże Narodzenie goście tłumnie przybyli na mecz. Nie zabrakło i kibiców Będzina, którzy podczas spotkania bardzo głośnio dopingowali w stylu przypominającym przyśpiewki z meczy piłkarskich. Ale poświęcenie fanów nie pomogło, nie stanęli też na wysokości zadania gracze MKS Będzin. Choć trzeba przyznać, że wszystkie sety przegrywający kończyli z wynikiem ponad dwudziestu punktów.

Pierwszy set dał kibicom Ślepska dużo radości, przeciwnicy wdawali się nieco zagubieni. Piękną serią popisał się kapitan biało-niebieskich, Kacper Gonciarz. Nieźle działał blok, choć czasem gracze mieli problem ze zmieszczeniem piłki w boisku. Gracze Ślepska pokazali większą pomysłowość i skuteczność, zatem niebawem kibice mogli cieszyć się pierwszym prezentem – zwycięskim setem na rozpoczęcie.

Niestety, drugi już nie był tak szczęśliwy dla biało-niebieskich. Punkty przypadały naprzemiennie, ale w końcówce kilkukrotnie skuteczniejsi byli gracze z Będzina i na tablicy wyników pojawił się remis.

W podobnym stylu przebiegł trzeci set spotkania. Jeśli któryś z zespołów wysuwał się na prowadzenie, to było ono minimalne – jeden, dwa punkty przewagi udawało się przeciwnikom nadrobić i znów trwała zacięta walka. Bardzo nerwowa była końcówka, zwycięstwo obu zespołów było prawdopodobne, stąd najpierw remis 23:23, potem 24:24, ale od tej pory punktował już tylko Ślepsk Malow, by zakończyć seta wynikiem 26:24.

Kibice mieli kolejny prezent, a także mnóstwo emocji i choć wszyscy z wielką przyjemnością podziwiają grę biało-niebieskich, to z pewnością marzeniem było jak najszybsze zakończenie meczu, gdyż kolejny przegrany set oznaczałby mniejszą zdobycz punktową. Tym pragnieniom stało się zadość. Na parkiecie wyróżniał się Josh Tuaniga, który ostatnio nieco rzadziej prezentował się w Suwałki Arena. Gra obu drużyn była nerwowa – serwy lądowały w siatce lub poza boiskiem, pod koniec seta Ślepsk prowadził, ale od przekroczenia granicy dwudziestu punktów na tablicy pojawiały się kolejne remisy. I wtedy kibice przeżyli swego rodzaju déjà vu – Będzin zdobył dwudziesty czwarty, ostatni punkt, a Ślepsk dwa kolejne. Wśród kibiców wybuch entuzjazm – radość z kolejnego świątecznego prezentu, tym razem do naszej drużyny. Zwycięstwo umocniło pozycję Ślepska, który zajmuje obecnie jedenastą lokatę w tabeli. Kolejne spotkanie w Suwałki Arena odbędzie się 4 stycznia, gdy to biało-niebiescy zmierzą się z bezpośrednim sąsiadem z tabeli – GKS Katowice.

MVP meczu został Josh Tuaniga.

W drużynie gości wyróżniono Grzegorza Pająka.

Ślepsk Malow Suwałki – MKS Będzin 3:1 (22, -21, 24, 24)

Fot. Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

 

Dodaj komentarz