Kazik Staszewski dorobił się wielu obliczy sceniczno-muzycznych, ale jako Kazik solowo wystąpił – we czwartek (24 czerwca) – w Suwałkach po raz pierwszy. Bywał u nas – i to kilka razy – z Kultem. Pierwszy raz w grudniu 1987 w Sali Konferencyjnej…. Komitetu Wojewódzkiego PZPR (obecnie III LO). Później jeszcze w 1991 (Stadion Wigier), 1998 i 2008 (Hala OSiR) oraz 2014 i 2017 (SOK).

Artysta od lat obecny na scenie przyciąga nowych fanów, ale podczas czwartkowego koncertu nie można było nie zauważyć, że wśród publiczności dominowali ci od lat wierni, którzy pewnie pierwszych nagrań słuchali często jeszcze z kaset. Muzyka sprawiła, że wszyscy poczuli się młodo. Wokaliście towarzyszył czteroosobowy zespół; Wojciech Jabłoński (gitara), Konrad Wantrych (instrumenty klawiszowe), Roman Batyra (gitara basowa) oraz Olek Orłowski (perkusja). O ile gitarzysta pozwalał sobie na luzackie zagrywki, to reszta grała bardzo precyzyjnie. Należy w tym miejscu przypomnieć, iż klawiszowiec występował kiedyś w nie byle jakim zespole, bo w Believe.

Choć słynne wielogodzinne koncerty to raczej już przeszłość, jednak dwie pełne godziny to nie lada dawka muzyki. Udało się zaprezentować niemal wszystkie kawałki z najnowszego krążka „Zaraza”, Nie mogło zabraknąć swoistej podróży w czasie i takich utworów, jak: „Maciek, ja tylko żartowałem”, „Spalam się” (fajnie podmieniono sampel pierwotnie pochodzący z nagrania Sade), „Nie mam nogi” (tekst inspirowany twórczością Rolanda Topora), „Ballada o Janku Wiśniewskim” (wersja pochodząca z filmu „Czarny czwartek”), „Natalia w Brooklinie” (piosenka znana z repertuaru jednej z „kazikowych” grup – El Dupa) , „Artyści”, „Łysy jedzie do Moskwy”, „Tata dilera” (fajnie bas tu „chodził”), Piwko” (utwór Kazimierza Grześkowiaka), „Cztery pokoje” „Zabiłem kolegę na poligonie” czy „Gdy mam co chcę, wtedy więcej chcę” (z filmu „Sztos”). Skoro pojawiły się utwory znane z obrazów kinowych, to nie mogło obyć się bez „25 lat niewinności”.

Nie sposób mówić o twórczości Kazika w oderwaniu od jego poglądów – zatem i teksty są ważne, i przekazywane treści, które pokazują artystę w rozmaitych ujęciach – poprzez życie prywatne, przemyślenia na temat sytuacji w kraju, w kontekście lektur czy codziennych doświadczeń.

Już w ubiegłym roku szczęśliwcy mogli spotkać Kazika w okolicach Suwałk. Jak opowiedział na wstępie, letnie miesiące spędził w północno-wschodniej Polsce, bo pandemia uniemożliwiła podróżowanie w dalsze rejony. I ten przywołany klimat dało się odczuć w wielu utworach. To niejako naturalna sprawa, gdyż Kazik jest w swych tekstach wnikliwym obserwatorem i celnym komentatorem sytuacji czy zdarzeń, które w kraju mają miejsce.

Ale w przypadku Kazika kwarantanna, ryzyko zakażenia, obostrzenia czy obawy zyskują dodatkowy sens – to nie tylko doraźna publicystyka – choć także ważna i cenna – ale też celny komentarz o uniwersalnym charakterze.

O kulturotwórczej roli dokonań Kazika można by długo, ale warto przypomnieć choćby sytuację z maja poprzedniego roku. Afera z kawałkiem „Twój ból jest większy niż mój” zaowocowała niebagatelnymi przewartościowaniami w świecie mediów. Oczywiście zmiany i odejścia w Trójce następowały już wcześniej. Tym niemniej to właśnie chryja – bo inaczej tego się nie da określić – z odwołaniem notowania wiadomej listy przebojów stanowiła swoisty lont. Po roku słuchalność Trójki szoruje dno, a dwa nowe radia internetowe przejęły – niejako wspólnie/na zmianę – większość dawnych słuchaczy.

Dwie godziny, które na zawsze pozostaną w pamięci – z pewnością każdy fan Kazika będący na czwartkowym koncercie emocje mu towarzyszące będzie przeżywał jeszcze długo. Dla tych, którzy chcieli być, ale nie mogli, dobra wiadomość – za miesiąc kolejna okazja do muzycznych wrażeń generowanych tym razem przez Kult. Zespól będzie jedną z gwiazd tegorocznego Przystanku Olecko.

Foto: © Wojciech Otłowski

1 KOMENTARZ

Leave a Reply