XIV edycja Suwałki Blues Festival dobiegła końca. Zwieńczeniem imprezy były niedzielne koncerty gwiazd. Oba występy skupiły duże grono fanów, a entuzjastyczne przyjęcie potwierdziło, iż dobór artystów był bardzo trafny.

Można by powiedzieć, iż zaproszenie tych właśnie podmiotów wykonawczych było ukłonem w stronę suwalskiej publiczności – w myśl zasady, iż lubimy to, co znamy. Zarówno Leszek Cichoński, jak i Wojciech Waglewski to artyści znani, lubiani, cenieni. Ich poprzednie występy dostarczyły odbiorcom wielu wrażeń, ale prawdą jest także, że to gwiazdy wielkiego formatu, muzycy z niebagatelnym dorobkiem artystycznym, twórczy, kreatywni, podejmujący wciąż nowe artystyczne wyzwania.

Gwiazdę niedzielnego koncertu na scenie głównej tak zapowiedział Jan Chojnacki:

Suwalki Blues Festival 2021 (11 VII) – Park Komstytucji 3 maja – Jan Chojnacki
© 2021 Wojciech Otlowski

Leszek Cichoński to niekwestionowany wirtuoz gitary. Swój niedzielny koncert poświęcił artystom, których ceni, którzy są dla niego wzorem i inspiracją: Jimiemu Hendriksowi oraz Tadeuszowi Nalepie. Warto przypomnieć, iż Cichoński w 1988 roku zagrał na płycie ojca polskiego bluesa „To mój blues”, m. in. we wspaniałym utworze „Dbaj o miłość” i właśnie tę kompozycję usłyszeć można było podczas koncertu w parku Konstytucji 3 Maja. Prócz tego wybrzmiały dwie kompozycje spółki autorskiej Tadeusz Nalepa – Bogdan Loebl: „Oni zaraz przyjdą tu” i „Kiedy byłem małym chłopcem”. Nie dane nam było usłyszeć kompozycji Hedriksa – a najprawdopodobniej były one wykonane, gdyż w SOK-u zaplanowany był ostatni akord czternastej edycji festiwalu, czyli koncert duetu Waglewski – Łęczycki. Choć nominalnie Wojciech Waglewski nie jest bluesmanem, ale z tego nurtu wywodzą się jego muzyczne korzenie:

Suwałki Blues Festival 2021 (11 VII) – SOK – Sala im. A. Wajdy – Waglewski & Łęczycki
© 2021 Wojciech Otłowski

Mieliśmy grać godzinkę, ale zorientowaliśmy się, że dziś jest bardzo emocjonujący mecz, zatem będziemy grać około siedemdziesiąt dwie minuty, a potem mogą państwo spokojnie przyjść do domu i zobaczyć, jak Hiszpanie dostają baty” – zażartował Wojciech Waglewski. Nietuzinkowe poczucie humoru obecne było we wszystkich kolejnych wypowiedziach artysty, a zapowiedzi utworów przeradzały się w anegdotyczne opowieści, nie brakło wspomnień, rozmowę z artystą nawiązywali słuchacze. Jeden z nich prosił o utwór Romualda&Romana pod tytułem „Bobas”, Waglewski z początkowej konsternacji potrafił przejść nad tym do porządku dziennego.
Skromne instrumentarium – bo była to gitara i harmonijka – oraz głos Wojciech Waglewskiego stworzyły wyjątkową całość, która zachwyciła publiczność. Zatem był to piękny akord kończący bluesową imprezę.

Cztery dni XIV SBF za nami – pozostało mnóstwo muzycznych wrażeń, emocji, przeżyć, a także nadzieja na kolejne, za rok. Te zamiary i plany pięknie wyraził dobry duch festiwalu, Jan Chojnacki:

Foto: Wojciech Otłowski

Leave a Reply