Choć grali z mistrzami Polski, ale nie ulegli presji skazanych na przegraną – zawodnicy Wigier pokazali, że paradoksalnie silny przeciwnik mobilizuje do lepszej gry. Kibice z pewnością mieli powody do zadowolenia, bo i postawa biało-niebieskich, i pierwszy gol, i sporo ciekawych sytuacji – to wszystko cieszyło. Jednak podopieczni trenera Michniewicza okazali się wymagającym rywalem i gospodarze musieli pogodzić się z przegraną. Wynik środowego (22 września) spotkania na Zarzeczu to 1:3, tym samym to Legia awansowała do następnej rundy.

Wylosowanie stołecznej drużyny zelektryzowało piłkarskie Suwałki. Od razu nasunęły się skojarzenia z edycją 1979/80, kiedy klub znad Czarnej Hańczy także podejmował Legię. Ażeby zagrać z wojskowym klubem, Wigry musiały przejść trzy wcześniejsze rundy. W pokonanym polu zostawiły między innymi Motor Lublin, który właśnie sposobił się do awansu do I ligi – zwanej wtedy Ekstraklasą tylko potocznie. Data 30 września 1979 wspominana jest w Suwałkach po dziś, acz przecież suwalscy piłkarze schodzili z boiska jako przegrani. Walczyli dzielne, wspierani przez parę tysięcy (liczby dotyczące frekwencji były rozbieżne, ale oscylowały w granicach 5500 – 7000), doprowadzili do dogrywki. Legia wprowadziła nawet w 116 minucie drugiego bramkarza (czyżby Jacek Kazimierski lepiej bronił „jedenastki”, niźli Krzysztof Sobiecki? ), ale do konkursu rzutów karnych nie doszło. W ostatniej akcji meczu bramkę dla „wojskowych” strzelił Ryszard Milewski. Warto wspomnieć, iż w kadrze Legii było paru reprezentantów Polski. I takich co zagrali li tylko parę meczów, ale i także późniejszych medalistów Mistrzostw Świata 1982: Marek Kusto (był już w kadrze w finałach z 1974 roku, ale nie zagrał ani minuty), Stefan Majewski czy Paweł Janas. Dwaj ostatni dostąpili też zaszczytu prowadzenia polskiej kadry.

Przez te 42 lata realia zmieniły się diametralnie. Także w materii zależności pomiędzy krajowymi klubami, a polską reprezentacją. Jeżeli chodzi o Legię, to za aktualnego kadrowicza można uznać jedynie Bartosza Slisza; acz na październikowe mecze nie został powołany przez Paulo Sousę.

Trener Michniewicz mając na względzie udział warszawskiego klubu w fazie grupowej Ligi Europy (w przyszłym tygodniu legioniści będą podejmować Leicester) musiał rotować składem. Na Zarzeczu nie pojawiło się kilku zawodników, których szkoleniowiec oszczędził z myślą o przyszłotygodniowym spotkaniu. Także i trener Szulczek nie miał do dyspozycji wszystkich piłkarzy, co spowodowane było rekonwalescencją po kontuzjach.

W pierwszej połowie więcej akcji rozegranych zostało na połowie Wigier, choć i biało-niebiescy mieli bramkowe okazje, co więcej – to drużyna gospodarzy prowadziła przez chwilę w tym spotkaniu, gdy piłkę odbitą przez bramkarza gości po rzucie wolnym dobił  Michalski. Było to w czterdziestej minucie, a dwie minuty później na tablicy pojawił się remisowy wynik, gdy Kacper Kostorz trafił w okienko nie pozostawiając Zochowi pola do działania.

Początek drugiej połowy to w dużej mierze gra pod bramką rywali. Niestety, dobrej akcji nie udało się przeprowadzić, a z kolei fatalną interwencją – czy też jej brakiem – odznaczył się golkiper gospodarzy. Hieronim Zoch jakby nie dostrzegł nadbiegającego zza jego pleców Kastratiego; bo wręcz można było odnieść wrażenie, że podał piłkę zawodnikowi gości, który był tam gdzie trzeba i wyprowadził Legię na prowadzenie. Tak pechowo stracona bramka nieco podcięła skrzydła drużynie Wigier. W grę gospodarzy wkradł się chaos, próbą uspokojenia sytuacji i wzmocnienia zespołu były zmiany – na boisku pojawili się Iwao, Sowiński i Grzelak, ale kolejna bramka to znów gol dla Legii. Tym razem spektakularną akcję zakończył celnym trafieniem Mahir Emreli. Do końca meczu wynik już nie uległ zmianie.

Trener Czesław Michniewicz cieszył się ze zwycięstwa, bo to było podstawowym celem legionistów. Wyjaśnił, że to nie lekceważenie przeciwnika było powodem zmian w składzie, zadecydowały rozmaite inne względy:

Rozczarowania nie krył Dawid Szulczek. Szkoleniowiec gospodarzy podkreślił dobrą postawę swoich podopiecznych – ale do czasu: trudnym i frustrującym momentem była utrata drugiej bramki, bardzo pechowa i według trenera, nawet mająca wpływ na losy meczu:

Kolejny mecz Wigier w najbliższą niedzielę. Biało-niebiescy podejmą na własnym stadionie rezerwy Śląska Wrocław. Początek spotkania o godzinie 15.00.

22 września 2021, 17:30, Stadion Miejski w Suwałkach

Mecz I rundy (1/32) Pucharu Polski: Wigry Suwałki – Legia Warszawa 1:3 (1:1)

bramki: Kacper Michalski oraz Kacper Kostorz (42′). Lirim Kastrati (65′) i Mahir Emreli (80′)

foto: Wojciech Otłowski

Leave a Reply