W Galerii Strumiłło w Maćkowej Rudzie nie chodzi tylko o oglądanie obrazów. To miejsce, które tętni wspomnieniami, historiami z dalekich podróży, a nawet historiami o smaku ostrych przypraw. W tym sezonie za sprawą Anny Strumiłło, córki Andrzeja Strumiłły, która opiekuje się spuścizną artysty i od kilku miesięcy prowadzi Fundację jego imienia, obejrzymy wybrane fotografie z bogatego archiwum zmarłego w 2020 roku artysty.
– „Fundacja formalnie działa dopiero od pierwszych dni marca. Zdecydowałam się ją założyć, bo ma za zadanie opiekę nad twórczością ojca oraz promocję jego działań. Ale głównie chcę się zająć archiwami – uporządkować i zarchiwizować to, co jest. Bo bez odpowiedniego porządku trudno z tego korzystać” – tłumaczy Anna Strumiłło.
Jak podkreśla, jej marzeniem jest, aby zasoby Andrzeja Strumiłły były w pełni dostępne cyfrowo. – „Chciałabym, żeby każdy mógł sięgnąć do archiwum – czy jest w Suwałkach, czy leży na plaży w Brazylii” – dodaje.
Lato pod znakiem fotografii
Tego lata Galeria Strumiłło stawia na fotografię. Co kilka dni zmieniać się będą wystawy prezentujące zdjęcia z różnych stron świata, wykonane przez Andrzeja Strumiłłę podczas jego licznych azjatyckich podróży. Będą fotografie z Mongolii, Wietnamu, Chin, Indii. Trochę mniej zobaczymy znanych ujęć z Nowego Jorku, choć i te się pojawią.
– „Ustaliłam sobie plan, że sukcesywnie będę pokazywać różne dziedziny twórczości ojca. W tym roku wypadła fotografia, która jest bardzo ciekawa, a mało znana. Całe lato będą się przewijały cykle fotograficzne. Wystawy będą się zmieniały co 10 dni, co tydzień, w zależności od zainteresowania” – zapowiada Anna Strumiłło.
Każdej środy o godz. 18.00 odbywać się będzie spotkanie kuratorskie z Anną Strumiłło, która zamierza oprowadzać zwiedzających po ekspozycjach i dzielić się historiami zza kulis powstawania prac. – „To takie kuratorskie oprowadzanie, ale też okazja, by porozmawiać i dopytać o szczegóły” – mówi.
Nie tylko ojciec – miejsce dla twórczości mamy
Galeria Strumiłło ma jeszcze jeden, mniej znany wymiar – związany z twórczością matki Anny – Danuty, żony Andrzeja Strumiłły. – „Na pewno pojawią się prace mojej mamy, która jest niedoceniana i którą się pomija, a bez której Strumiłło nie byłby tym, kim został. W tym tandemie pełniła niezwykle istotną rolę, umożliwiając mu spełnianie marzeń, potrzeb i działania” – podkreśla Anna.
W ramach działań fundacji planowane są również projekcje filmów dokumentalnych, opowiadających o procesie twórczym w różnych dziedzinach sztuki – od muzyki, przez malarstwo, po fotografię. Sporadycznie organizowane będą także koncerty. – „Jeżeli ktoś ma ochotę przyjść i zaśpiewać albo coś zagrać – zapraszam do kontaktu, jesteśmy otwarci na współpracę” – zachęca Anna Strumiłło.
Smaki Azji w Maćkowej Rudzie
Sztuka to jedno, ale w Galerii Strumiłło ważne miejsce zajmują… wspomnienia kulinarne. Okazuje się, że podróże Andrzeja Strumiłły do Azji na zawsze odmieniły rodzinne życie kulinarne.
– „Chyba najbardziej istotnymi z tych podróży dla nas, dzieci, były obiady. Ojciec dosyć wcześnie zaczął jeździć, a pierwszy wyjazd do Chin odbył w 1954 roku. Przywoził przeróżne potrawy, gotował, przywoził ostre przyprawy. Dosyć wcześnie nauczyliśmy się jeść ostre rzeczy. To była chyba największa zmiana związana z jego powrotami” – wspomina Anna Strumiłło.
Ale kulinarna przygoda często kończyła się dla gości dość… płomiennie. – „Ojciec lubił gotować. Może nie często, ale jak już gotował, to serwował bardzo ostre potrawy. I wszystkim swoim znajomym, którzy przychodzili na takie spotkania, często zatykało dech od tego ostrego jedzenia. Jego to bardzo radowało. Nie uprzedzał, nie mówił, że to ostre. Ludzie brali kęs i ich paliło, a w latach 60. czy 70. ostre dania nie były w Polsce powszechne” – opowiada z uśmiechem córka artysty.
Gigantyczne archiwum czeka na odkrycie
Fundacja Strumiłły ma przed sobą ambitne zadanie – zdigitalizowanie ogromnego archiwum fotograficznego Andrzeja Strumiłły. – „Szacujemy, że mamy do opracowania 40 tysięcy negatywów. Tylko z samego Manhattanu jest prawie 11 tysięcy zdjęć, a zdigitalizowanych jest może 300-400. Reszta jest we wglądówkach. Kolejne prawie 2 tysiące negatywów pochodzi z Wietnamu z lat 1969 i 1979” – wylicza Anna Strumiłło.
Na szczęście pojawiły się osoby, które chcą pomóc. Do tego grona można dołączyć m.in. poprzez wpłatę na cele statutowe fundacji.
Pierwsze wydarzenie odbędzie się już w najbliższą sobotę, 12 lipca o godz. 19.00. Galeria Strumiłło zaprasza na wyjątkowe spotkanie poświęcone losom uchodźców tybetańskich w Indiach – opowieść osobistą, a zarazem uniwersalną, dotykającą duchowości, pamięci i walki o przetrwanie kultury. Usłyszymy fragment wywiadu, którego Jego Świątobliwość XIV Dalajlama udzielił Krzysztofowi Renikowi, wieloletniemu korespondentowi Polskiego Radia w Azji Południowej. Przesłanie Dalajlamy to apel o świat wolny od przemocy, budowany na miłującej dobroci. Wydarzeniu towarzyszyć będzie pokaz fotografii i materiałów filmowych Elżbiety Dziuk, dokumentujących życie Tybetańczyków na emigracji. Spotkaniu towarzyszy również możliwość obejrzenia (dostępnej do 13 lipca) wystawy eksponatów sztuki buddyjskiej z kolekcji Andrzeja Strumiłły, przywiezionych z jego podróży do Azji. Gośćmi wieczoru będą Elżbieta Dziuk-Renik i Krzysztof Renik, twórcy filmu „Z Dalajlamą w Himalajach”. Warto pamiętać o tym, że Galeria Strumiłło w Maćkowej Rudzie 17 czynna jest codziennie w godz. 10.00-18.00.
Partnerem strategicznym wydarzeń letnich w Galerii Strumiłło jest Marszałek Województwa Podlaskiego.
Fot. Niebywałe Suwałki










