Tak się złożyło – a ustalono to jeszcze we wrześniu – że w tym tygodniu siatkarze Ślepska Malow Suwałki w ciągu paru dni rozgrywają dwa mecze wyjazdowe. Dziś (4 grudnia) na pierwszy ogień poszła potyczka z ZAKSĄ. Biało-niebiescy skazywani byli na porażkę. Przegrali faktycznie, ale przynajmniej zdobyli punkt. Acz szkoda zmarnowanych szans – zwłaszcza w czwartej odsłonie.
Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla już w pierwszym secie się przekonali, że nie będą mieli łatwej przeprawy. Biało-niebiescy, z kapitanem Bartoszem Filipiakiem na czele, udanie weszli w mecz. Od stanu 7:7 zaczęli zyskiwać przewagę, której nie oddali do końca partii.
W drugiej odsłonie Ślepsk zaczął „odjeżdżać” już od stanu 3:3 i bardzo pewnie ją wygrał.
Jak łatwo się domyślić w trzecim secie ZAKSA zrobiła wszystko, by pozostać w meczu i sztuka ta się jej udała.
Ślepsk miał szanse skończyć mecz w czterech setach. Niestety, choć prowadził 11:7, a potem 21:20, nie dał rady. Pozostała zatem walka w tie-breaku. Ten jednak nie przebiegł po myśli siatkarzy z Suwałk.
Pomimo zdobytego punktu Ślepsk Malow pozostaje na ostatnim miejscu. Jak wspomnieliśmy na wstępie, już niebawem, czyli pojutrze, biało-niebiescy o godzinie 12:30 zaczną kolejną rywalizację wyjazdową. Tym razem z Aluronem CMC Wartą Zawiercie.
MVP: Igor Grobelny

© 2021 Wojciech Otłowski
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Ślepski Malow Suwałki 3:2 (-21, -19, 19, 22, 10)










