Do zbiórki na remont zabytkowej molenny staroobrzędowców w Wodziłkach dołączyły trzy wyjątkowe licytacje: bestsellerowe „Chłopki” z dedykacją Joanny Kuciel-Frydryszak, „Prawiek i inne czasy” z odręcznym wpisem Olgi Tokarczuk oraz tom Czesława Miłosza „To, co pisałem” z autografem poety. Ten ostatni egzemplarz trafił na aukcję dzięki historii, która brzmi jak gotowa opowieść.
Fot. Sławomir Potocki
W dolinie Szeszupy, pośród suwalskich wzgórz, stoi jedna z najcenniejszych drewnianych świątyń północno-wschodniej Polski — molenna staroobrzędowców z Wodziłek. Dziś jej elewacja wymaga pilnego remontu, a prowadzona przez wspólnotę zbiórka jest już blisko celu. Na dzień publikacji zebrano 20 221 zł z 25 000 zł (80 proc.), zbiórkę wsparło 151 osób, a do zakończenia pozostało 17 dni. Do osiągnięcia progu brakuje więc niespełna pięciu tysięcy złotych.
Ostatnią prostą pomagają domknąć trzy nietypowe przedmioty.
„Dobra Dusza Miłosza” — historia jednego autografu
Wszystko zaczęło się od gestu Olgi Tokarczuk. Noblistka przekazała na rzecz zbiórki trzy swoje książki z odręcznymi dedykacjami. W egzemplarzu „Szafy” napisała: „Bardzo dziękuję Dobrej Duszy za wsparcie”.
Książkę kupiła anonimowa osoba, która podpisała się właśnie jako „Dobra Dusza Miłosza”. Niedługo później do organizatorów zbiórki trafiła od niej kolejna przesyłka — tom Czesława Miłosza „To, co pisałem” (Świat Książki, 1998), z autografem poety. Dołączona była krótka kartka: „Na rzecz molenny w Wodziłkach, Dobra Dusza Miłosza”.
Wątek Miłosza nie pojawia się tu przypadkiem. Poeta był związany z Krasnogrudą i Sejneńszczyzną, wspominał starowierskie wsie i stojącą w jednej z nich molennę. Przywoływał też rodzinną opowieść o swoim dziadku, Arturze Miłoszu, którego — według rodzinnego przekazu — starowierska wspólnota miała pomóc uchronić przed zesłaniem na Sybir. Przy tej okazji poeta mówił o „soborności” staroobrzędowców: duchu wspólnoty, narady i wzajemnej odpowiedzialności.
Symbolika zatacza więc pełne koło. W rodzinnej historii Miłosza to starowierzy ratują człowieka. Dziś książka Miłosza może pomóc ocalić ich dom modlitwy. Licytacja tego egzemplarza rusza od 1000 zł.
Bestseller i noblistka
Do zbiórki trafił także szczególny egzemplarz „Chłopek” Joanny Kuciel-Frydryszak — jednej z najgłośniejszych polskich książek ostatnich lat. Autorka opatrzyła go dedykacją napisaną specjalnie na rzecz tej inicjatywy:
„Z wdzięcznością za wsparcie starowierów z Wodziłek i za gest, który pomaga zachować ich molennę – małe miejsce wielkiej pamięci.”
Książka, która przywróciła pamięć o tysiącach kobiet i skłoniła czytelników w całej Polsce do pytań o losy własnych babek i prababek, może teraz pomóc zachować miejsce przechowujące pamięć kolejnych pokoleń starowierów. Licytacja startuje od 500 zł.
Trzeci przedmiot to „Prawiek i inne czasy” Olgi Tokarczuk z odręczną dedykacją noblistki: „Dziękuję za wsparcie. Olga Tokarczuk z serdecznością czerwiec ’26”. To jedna z najważniejszych powieści autorki — opowieść o małej wsi, która staje się całym światem. Pada w niej zdanie, że Prawiek leży w samym środku wszechświata. Trudno o lepsze motto dla Wodziłek: niewielkiej wsi, łatwej do przeoczenia na mapie, a dla polskich starowierów będącej przestrzenią modlitwy, dziedzictwa i rodzinnej pamięci. Licytacja rusza od 500 zł.
Cały dochód z każdej z trzech aukcji zasili zbiórkę na remont elewacji molenny.
Wodziłki założyli w 1788 roku staroobrzędowcy uciekający z Rosji przed prześladowaniami religijnymi. Ich potomkowie przez ponad dziesięć pokoleń modlili się tu, pracowali i zachowywali obyczaje należące dziś do najrzadszych elementów polskiego dziedzictwa. Sercem tej historii jest molenna — drewniany, skromny dom modlitwy wspólnoty bezpopowców, w której nabożeństwa prowadzi nie ksiądz, lecz wybrany przez wiernych nastawnik.
Świątynię wzniesiono około 1885 roku, przebudowano w 1921, a w 1928 dobudowano charakterystyczną wieżę zwieńczoną ośmioramiennym krzyżem. Molenna jest wpisana do rejestru zabytków, ale sam wpis nie ochroni jej przed upływem czasu. Ostatni gruntowny remont przeprowadzono w 1997 roku, a w 2021 wyremontowano dzwonnicę.
W maju 2026 roku wspólnota otrzymała 34 000 zł dotacji Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na remont elewacji. To ważny krok, ale kwota nie wystarcza na pełne prace konserwatorskie. Około 10 000 zł zebrali już sami staroobrzędowcy — do rozpoczęcia niezbędnych robót nadal brakowało co najmniej 25 000 zł. Właśnie tę lukę ma wypełnić zbiórka.
Środki pozwolą sfinansować remont elewacji świątyni, w tym konserwację lub wymianę zniszczonych elementów drewnianych, stolarki i konstrukcji, a także niezbędny nadzór specjalistów, by prace prowadzić zgodnie z zasadami ochrony zabytków.
Jak pomóc?
Zbiórkę prowadzi Wschodni Kościół Staroobrzędowy nieposiadający hierarchii duchowej — gmina wyznaniowa w Suwałkach (profil zweryfikowany). Pomóc można na trzy sposoby:
- wpłacając dowolną kwotę na zrzutkę,
- biorąc udział w jednej z trzech licytacji (Kuciel-Frydryszak i Tokarczuk od 500 zł, Miłosz od 1000 zł),
- udostępniając zbiórkę dalej i opowiadając o tym miejscu.
Nie powstanie już druga taka świątynia i nie odtworzymy autentycznego krajobrazu kulturowego, jeśli pozwolimy mu niszczeć. Ratując molennę w Wodziłkach, ratujemy coś więcej niż zabytek — ratujemy żywą pamięć.

