- Reklama -

„W tych pieśniach ukryty jest los kobiety”. Rozmowa z Anną Szafranowska z okazji jubileuszu 20-lecia zespołu Ancyjas

Przez dwie dekady przez zespół Ancyjas przewinęły się dziesiątki osób – od nastolatków słuchających metalu po dojrzałe kobiety, które obecnie dwa razy w tygodniu przychodzą do Suwalskiego Ośrodka Kultury, żeby najpierw pogadać, a potem śpiewać. Łączy je pasja do tradycyjnego śpiewu Suwalszczyzny i przekonanie, że w dawnych pieśniach – weselnych, pogrzebowych, czasem żartobliwych – ukryty jest cały los człowieka. O początkach, mistrzyniach i terapeutycznej sile białego głosu” opowiada Anna Szafranowska, założycielka i liderka zespołu, z którą rozmawiamy w przededniu koncertu jubileuszowego.

Fot. archiwum portalu, Wojciech Otłowski

Z Anną Szafranowska rozmawiała Iwona Danilewicz.

Iwona Danilewicz: Jubileusz to dobry moment na wspomnienia. Jak zaczęła się historia zespołu Ancyjas – i twoja własna droga w Suwałkach?

Anna Szafranowska: To dla mnie bardzo sentymentalny temat, bo z założeniem zespołu zaczęła się moja praca w Suwałkach – praca, która jest jednocześnie pasją mojego życia. Śpiew to właśnie moja pasja. Przyjechałam po studiach z Krakowa do Sejn i równolegle dostałam pracę w Młodzieżowym Domu Kultury w Suwałkach. Zaproponowałam, żeby w ofercie znalazł się śpiew tradycyjny biały głos, śpiewo-krzyk. Czegoś takiego wśród propozycji zajęć nie było. Oferta MDK-u skierowana była do dzieci i młodzieży, a ja chciałam pracować właśnie z młodzieżą. Ten czas to zarazem początek mojej kariery zawodowej i powrót w dorosłym życiu w rodzinne strony, na Suwalszczyznę. Raz w tygodniu chodziłam do bursy szkolnej i pracowałam z młodzieżą wiejską, a poza tym prowadziłam drugi skład – właśnie Teatr Obrzędowy Ancyjas.

To był dobry czas dla śpiewu białego?

Tak, i to się pięknie zbiegło w czasie. To były ostatnie lata działalności Domu Pracy Twórczej na Wigrach, gdzie odbywały się warsztaty z moją mistrzynią i nauczycielką, Moniką Mamińską. Kilka lat wcześniej, kiedy jeszcze mieszkałam w Krakowie, oni rozpoczęli badania na Suwalszczyźnie i połączone z nimi warsztaty. Mój powrót zbiegł się z tym, że zawiązał się tu ruch młodych ludzi ciągnących ku muzyce tradycyjnej jak Gosia Makowska, czy Piotrek Fiedorowicz, którzy jeździli do skrzypka Franciszka Racisa. Był więc pewien ruch od Wigier”. Ja byłam ukierunkowana na młodzież, bo taki był statut MDK. Sama chętnie śpiewałabym z rówieśnikami, ale statut instytucji mi na to nie pozwalał – bardzo chciałam za to stworzyć ruch młodzieży, która zechce śpiewać tradycyjne pieśni ludowe.

23 II 2023, Suwałki – Sala im. Andrzeja Wajdy Suwalskiego Ośrodka Kultury; Gala Rozdania Stypendiów i Nagród – koncert Anny Szafranowskiej z zespołem – grupa wokalna Ancyjas
© 2023 Wojciech Otłowski

Skąd wzięła się nazwa Ancyjas”?

Nazwę wymyśliła młodzież – dałam im takie zadanie, żeby poszukali fajnego słowa z gwary suwalskiej. Ancyjas” to w słowniku gwary suwalskiej niezbyt groźna siła nieczysta, taki chochoł, a w mojej wyobraźni raczej chochlik. Pasowało, bo młodzież, która do mnie trafiała, kochała biały głos właśnie za to, że można się naprawdę „wydrzeć”. Miałam nawet chłopaków z długimi włosami, słuchających metalu, którzy przychodzili na zajęcia. Potem robiliśmy spektakl Biała sukienka, złoty pas” – fragment wesela suwalskiego. Pamiętam, że przez zespół przewinęło się mnóstwo osób.

Zespół z czasem się zmienił – na czym polegała ta zmiana?

Kiedy struktury MDK się zamknęły i staliśmy się Suwalskim Ośrodkiem Kultury, moja oferta przestała być skierowana tylko do dzieci i młodzieży – otworzyła się na wszystkich. Zespół się przemienił, zaczęły przychodzić osoby dorosłe, dojrzałe. Dziś jest nas czternaście – głównie kobiety, w wieku od jakichś trzydziestu do pięćdziesięciu paru lat, w bardzo różnym momencie życia: matki małych dzieci, matki dzieci już odchowanych, dziewczyny bezdzietne. Łączy nas pasja i miłość do wspólnego śpiewania. To też sposób na spędzanie czasu, na rozmowę, na przyjaźń. Ma to wymiar terapeutyczny – sto lat temu kobiety spotykały się przy pracy, przy kiszeniu kapusty czy darciu pierza, i śpiewały godzinami, wspierając się nawzajem. O tym są te pieśni – są ponadczasowe.

Chciałabym zatrzymać się przy samych pieśniach. Skąd je pozyskujecie i jak ważna jest w tym wielokulturowość Suwalszczyzny?

Każdy zespół na Suwalszczyźnie związany z konkretną wsią ma swój repertuar. My jesteśmy zespołem miejskim, więc jesteśmy inne – nie mamy repertuaru „z Suwałk”, bo to miasto, do którego ludzie przyjechali z różnych stron regionu. To był mój punkt wyjścia: chciałam mieć w repertuarze pieśni z różnych stron Suwalszczyzny i otwarcie mówić, skąd pochodzą, z repertuaru jakiego śpiewaka. Uczymy się od żyjących śpiewaków i śpiewaczek, ale przywołujemy też pamięć tych, których już nie ma – Heleny Napierały ze Starego Folwarku, Eugenii Zaśkiewicz z Przerośli, gdzie jest zupełnie inna gwara i inne pieśni, Anny Andruszkiewicz z Wiżajn czy Weroniki Zubowicz ze Stanowiska.

Druga droga to archiwa: nagrania zbierane przez folklorystę Mirosława Nalaskowskiego, publikacja Regionalnego Ośrodka Kultury i Sztuki poświęcona tradycjom Suwalszczyzny, z materiałami prof. Mariana Pokropka – to nasza suwalska biblia”, jeśli chodzi o sztukę ludową, a także Oskar Kolberg i zdigitalizowane nagrania dostępne na portalu Suwalszczyzna. Bardzo lubię jednak spotkania z żywymi ludźmi, dlatego stworzyłam cykl Na styku kultur”. Zapraszam zespoły z różnych stron regionu, ale też mniejszości narodowe – mieliśmy spotkania z Litwinami (zespół Alna, Witold Bućwiński, młoda Suduva), Romanse cygańskie” ze społecznością romską, jesteśmy zaprzyjaźnione z zespołem Riabina z Gabowych Grądów. W zespole mam nawet dziewczynę ze społeczności suwalskich starowierów, więc śpiewamy i te pieśni. Chodzi o to, żeby ocalić ten fragment kultury od zapomnienia i podkreślać wielokulturowość Suwalszczyzny. Śpiewamy też pieśni religijne – wielkopostne, maryjne, a także pogrzebowe.

20 IX 2020 , Suwałki – SOK – Sala Kameralna – koncert finałowy: warsztatów tradycyjnych pieśni suwalskich – Na styku kultur; Zespół Śpiewu Tradycyjnego Ancyjas
© 2020 Wojciech Otłowski

Niedawno trafiła do was wyjątkowa spuścizna.

Jestem świeżo po spotkaniu z córkami nieżyjącej już Eugenii Zaśkiewicz z Przerośli. Przekazały mi ogromne zbiory tkanin dwuosnowowych, ręcznie pisane śpiewniki, mnóstwo kaset. Jestem tym poruszona i wdzięczna za takie zaufanie do mojej osoby i do zespołu. Te tkaniny i przedmioty będą nam towarzyszyć podczas koncertu jubileuszowego chcemy je wkomponować w scenografię widowiska.

Mówisz, że w tych pieśniach ukryty jest los kobiety.

Tak, i to los kiedyś jeszcze trudniejszy. Kobiety często nie decydowały, za kogo wychodzą za mąż — były to raczej ustalenia między rodzinami; można powiedzieć, że bywały sprzedawane. I to słychać. Historia sąsiadki mojej babci jest taka, że po porodzie zawinęła dziecko w kocyk i poszła kopać kartofle — dziś nie do pomyślenia. Istniała nawet kategoria pieśni „nieszczęśliwego ożenku”, w których mężatki potrafiły wyśpiewać, że trafiły — mówiąc dzisiejszym językiem — na niewypał. Jest taki fragment: „gorzki piołun wolałabym pić, niż z tobą żyć”. Wyobraźmy sobie, jak piołun smakuje. A wyjścia nie było — dzieci, praca, gospodarka. Ale wiele z tych tekstów jest wciąż aktualnych, bo dotykają nas te same emocje: zakochanie, miłość, oddanie, a z drugiej strony rozczarowanie.

Sięgacie też po repertuar pogrzebowy. To wymagający temat.

Długo mierzyłam się z pieśniami pogrzebowymi, ale zrobiłam warsztaty i okazało się, że są chętni – także spoza zespołu. Sama weszłam w tę energię, kiedy nagle odeszła moja mama. Nie wiedziałam, co robić przy trumnie; ta melodyjka z kaplicy zupełnie mnie nie interesowała. W łazience, w kilka godzin, nauczyłam się pieśni z internetu i zaczęłam śpiewać – i zobaczyłam, jaką ulgę mi to dało. Wkrótce po pogrzebie mamy zorganizowałam warsztaty pieśni pogrzebowych ze śpiewakiem z pogranicza polsko-litewskiego, Józefem Murawskim, i z zespołem Pogranicze z Szypliszk. Żywy śpiew połączony z modlitwą różańcową jest bardzo dostojny, to hołd dla zmarłego, a dla bliskich ogromne wsparcie. Ta tradycja odchodzi, a pieśni pogrzebowe mają zaskakująco wciągający, piękny charakter melodyczny. W tych pieśniach pokazane jest całe życie – to, że się rodzimy i umieramy, że przemijamy. To mądrość ludowa i ona naprawdę pomaga.

A jednocześnie śpiew bywa dla was czystą radością.

Śpiewanie jest uwalniające – w oddechu i w energii ludzkiego głosu jest endorfina, siła, która daje mi napęd na życie. Kiedyś ludzie śpiewali organicznie, w polu, w czasie żniw, i to dawało ujście emocjom. Dziś mamy radio i Spotify, więc śpiewamy mniej, a napięcia rozładowujemy na jodze czy na siłowni. Są też pieśni żartobliwe, wręcz głupawe – dają radochę, choć i one mają drugie dno. Ja czasem mówię, że edukację seksualną można by prowadzić przez pieśni ludowe: nie są wulgarne, a są ciekawe i trafiają w punkt. Szkoda tylko, że w powszechnym odbiorze pieśń ludową zastąpiło disco polo – powstają już o tym prace magisterskie.

Do was wracają też ludzie sprzed lat.

Zapraszając na jubileusz te kiedyś młode dziewczyny – dziś dorosłe, rozsiane po świecie, wykonujące różne zawody – dostaję odpowiedzi, że zespół i Dom Kultury były dla nich ratunkiem. W okresie dojrzewania, kiedy nie czuły się rozumiane przez rodziców, przychodziły i godzinami śpiewały. To były inne czasy – bez telefonów i internetu. Te pozytywne wspomnienia są dla mnie bardzo budujące. Przypomnę, że w początkowych okresie, w zespole Ancyjas śpiewali też chłopcy.

Zespół ma na swoim koncie wiele nagród. Czy któraś z nich jest dla Ciebie najbardziej istotna?

Przez wiele lat w ogóle mi nie zależało na konkursach, przeglądach i festiwalach – konkurs jest konkursem, ktoś decyduje, czy wygrywasz. Najważniejsze było samo śpiewanie i tworzenie grupy. Ale po jakichś dziesięciu latach zobaczyłam, że w lokalnym środowisku nagrody i dyplomy nadają zespołowi wartość” – nawet do wniosku jubileuszowego trzeba dołączyć dyplomy, żeby ktoś dostrzegł, że to nie tylko setki dzieciaków, które przez lata śpiewały. Zaczęłyśmy więc występować na przeglądach suwalskich, które dają przepustkę na duże festiwale. Pojechałyśmy do Kazimierza Dolnego, na Ogólnopolski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych, i przywiozłyśmy trzecie miejsce. Później na Turnieju Muzyków Prawdziwych w Szczecinie, w Filharmonii Szczecińskiej, zdobyłyśmy pierwsze miejsce. Byłyśmy też na Sabałowych Bajaniach w Bukowinie Tatrzańskiej. Brałyśmy udział w spektaklach – „Żar Bułgarii”, widowiskach przygotowywanych z Joanną Łupinowicz, a dwa lata temu, wspólnie z Muzeum w Markowej, odtwarzałyśmy nieszpory markowskie, które śpiewałyśmy potem także w katedrze warszawskiej. To bardzo trudny, stary repertuar.

Czego mogą spodziewać się goście koncertu jubileuszowego, który już w tę sobotę odbędzie się w Suwalskim Ośrodku Kultury?

Chcę pokazać przekrój pieśni Suwalszczyzny – z różnych stron i miejsc – przywołując pamięć śpiewaczek, od których się ich nauczyłyśmy. Podstawą jubileuszowego widowiska jest nasza debiutancka płyta Pod suchym dębem stajała„, wydana dwa lata temu. Wszystko będzie otoczone scenografią z przedmiotów i dywanów z tkanin dwuosnowowych. Towarzyszyć nam będzie pokaz zdjęć prof. Mariana Pokropka, przekazanych do wykorzystania dzięki uprzejmości Muzeum Okręgowego w Suwałkach i Krzysztofa Snarskiego, oraz archiwalne fotografie naszych rodzin – z sianokosów, wesel, potańcówek. Jedna z dziewczyn odnalazła zdjęcie, na którym jej dziadek, wyprawiany do ślubu, stoi przed chałupą, a matka go błogosławi – niezwykła scena. Od lutego mam w zespole dwie siedemnastolatki, które zagrają pannę młodą i dróżkę; przyszły same, wyszukawszy informację, że prowadzę teatr obrzędowy. Na pograniczu często nazywany teatrem stodolanym. Sala Kameralna w SOK-u to żadna stodoła, ale klimat postaramy się odtworzyć.

Na koniec: gdybyś mogła coś powiedzieć tej Ani sprzed dwudziestu lat, co by to było?

Poświęciłam się pasji, która jest moją pracą, i byciu tutaj, na Suwalszczyźnie. Mogłam wyjechać jakieś dziesięć lat temu, choćby do Warszawy, ale postanowiłam zostać i tworzyć z ludźmi, którzy tu mieszkają. Te wybory mają swoją cenę, pracując w kulturze i oddając jej serce, trochę się zatracamy. Prowadzę sześć zespołów, a dopiero teraz zaczynam myśleć, że mogłabym też robić coś jako Anna Szafranowska. W pandemii nagrałam projekt Ziemio to śliczna” ze stypendium miasta Suwałki, teraz powstał projektHANCZA” z Roshko Brothers – wystąpiliśmy na Festiwalu Wigrosfera. Spełniam małe marzenia, które mogłam realizować już dwadzieścia lat temu, jak koledzy z branży, którzy postawili wyłącznie na siebie. Ja wybrałam bycie edukatorką, liderką, trochę matką dla tych wszystkich zespołów – większość projektów robiłam siłą rąk i sercem. Czy coś bym zmieniła? Chyba nie. Jestem dumna z tego, co osiągnęłam. Mimo kosztów, również osobistych, jakie poniosłam.

Dziękuję za rozmowę.


Koncert jubileuszowy – 20-lecie zespołu Ancyjas

5 września 2026, godz. 18:00 Sala Kameralna, Suwalski Ośrodek Kultury ul. Papieża Jana Pawła II 5, Suwałki

Bilety: 40 zł — w kasie Suwalskiego Ośrodka Kultury lub online: https://soksuwalki.eu/class/xx-lecie-zespolu-ancyjas-koncert-jubileuszowy/

W programie tradycyjne pieśni Suwalszczyzny przekazywane z pokolenia na pokolenie, ukazujące kulturę i tożsamość północno-wschodniej Polski pełne emocji, historii i charakterystycznego brzmienia regionu. Zespół prowadzi Anna Szafranowska animatorka kultury od lat związana ze śpiewem tradycyjnym.

Najnowsze artykuły

Pierwsza ligowa przegrana biało-niebieskich. Wigry Suwałki – Polonia Lidzbark Warmiński 1:3

Smutne miny mieli wychodzący z niedzielnego (6 września) meczu...

Piknik na Klonowej – suwalskie Narodowe Czytanie 2026

Świeże powietrze, zabawy, zagadki, trochę ruchu, muzyki – a...

Wrzesień w Operze i Filharmonii Podlaskiej

Kevin Chen, laureat II nagrody XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego...

RE: SPACE – Politechnika Białostocka chce utworzyć Regionalne Centrum Kształtowania Przestrzeni Odpornych

Politechnika Białostocka wspólnie z Województwem Podlaskim chce utworzyć RE:...

Rekrutacja na studia w Suwałkach na ostatniej prostej

Niecałe 2 tygodnie – Tyle zostało do końca rekrutacji...

Cztery kandydatury zgłoszone przez OiFP w gronie nominowanych do XX Teatralnych Nagród Muzycznych

Cztery kandydatury zgłoszone przez Operę i Filharmonię Podlaską znalazły...
Reklama

Pozostałe artykuły

Pierwsza ligowa przegrana biało-niebieskich. Wigry Suwałki – Polonia Lidzbark Warmiński 1:3

Smutne miny mieli wychodzący z niedzielnego (6 września) meczu kibice Wigier Suwałki, a przecież grając na Zarzeczu podopieczni Arkadiusza Szczerbowskiego na ogół dostarczali fanom...

Piknik na Klonowej – suwalskie Narodowe Czytanie 2026

Świeże powietrze, zabawy, zagadki, trochę ruchu, muzyki – a przy okazji zachęta do lektury – taki świetny plan wrześniowego pikniku na Klonowej przygotowali pracownicy...

Wrzesień w Operze i Filharmonii Podlaskiej

Kevin Chen, laureat II nagrody XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina wystąpi przed publicznością Opery i Filharmonii Podlaskiej. 11 września, podczas koncertu na Dużej...