Rejs dookoła świata Marty Sziłajtis-Obiegło trwał 358 dni. Wówczas 22-letnia kapitan pokonała w sumie 25 tys. mil morskich i zawitała do 11 krajów. W niedzielę – 20 maja w Augustowie opowiadała o tej podróży i kolejnych planach. Następnym jej celem jest przepłynięcie Kanału Białomorsko-Bałtyckiego i dotarcie na Spitsbergen.
Marta Sziłajtis-Obiegło kapitanem została w wieku 19 lat. Było to w 2005 roku. Egzamin kapitański zdawała według starych zasad. Doświadczenie z „Pogorii” i „Gedanii” wykorzystała podczas wyprawy dookoła świata. Wybrała jacht, bo jak twierdzi – nie lubi być pasożytem.
Podróż rozpoczęła w Wenezueli. Jacht Mantra 28, obładowany 140 kilogramami puszek, wypłynął z mariny w Puerto La Cruz 27 kwietnia 2008 roku. Od tamtej chwili przygoda zawładnęła jej życiem. Wierna zasadzie, że nie ma takiej rzeczy, której nie da się zrobić, już przygotowuje się do kolejnej podróży.
Kapitan Sziłajtis-Obiegło w trakcie rejsu dookoła świata spała metodą „na klucze” lub nastawiała budzik, polowała z harpunem na ryby, w trakcie nurkowania obserwowała wieloryby, a także… regularnie malowała paznokcie. Jak podkreśla – przede wszystkim ze względów praktycznych, ponieważ każde zadarcie paznokcia w starciu z liną kończyło się jego zerwaniem. – Skoro już starannie je piłowałem, dlaczego miałam później ich nie pomalować – żartuje.
Kapitan w trakcie samotnego rejsu odwiedziła m.in. Galapagos i turystyczny raj, czyli Bora Bora, gdzie Coca-Cola kosztuje 18 dolarów, a „budynki” jacht klubu przykryte są liśćmi plamy. Miejscowa ludność pracuje w ruchu turystycznym – głównie jako kelnerzy i osoby sprzątające, ponieważ w tym „raju” nie ma innego wyboru. Bora Bora nie zostawiło w pamięci podróżniczki miłych wspomnień – w przeciwieństwie do Vava’u, królestwa dynastycznego. – Wymapowanie tamtych rejonów jest z XIX-wieku – wspomina Marta Sziłajtis-Obiegło, która cudem przepłynęła przez rafy i dotarła do mariny. Jak wspomina podróżniczka,wyspa okazała się miejscem, w którym żony kupuje się za świnie. – Zazwyczaj są to 2-3 sztuki. Za mnie proponowano 10 – wspomina ze śmiechem.
Polinezja, gdzie wymierają cztery języki dziennie, pozostawiła wiele wspomnień. Spotkanie z „cywilizacją”, czyli australijskim Darwin, bardzo rozczarowało podróżniczkę. Kangury widziała albo na poboczu, potrącone przez samochód lub w menu w restauracji. Więcej wspomnień z podróży znajduje się na stronie – http://www.mantra28.pl/marta/
Rejs dookoła świata rozbudził w młodej kapitan pasję poznawania nowych krain. W 2010 roku Marta Sziłajtis-Obiegło dotarła do Murmańska. Pływała jachtem w temperaturze -20, a nawet – 40 st. Celsjusza. Gdy zapytała o to, jak tamtejsi ludzie radzą sobie z depresją powodowaną spędzaniem wielu miesięcy w ciemności, usłyszała, że depresja to wymysł zachodnich pomyleńców.
Kolejnym podróżniczym projektem kapitan z Gdyni będzie pokonanie Kanału Białomorsko-Bałtyckiego i dotarcie do Spitsbergenu. Wyprawa rozpocznie się 22 czerwca i zakończy 14 lipca. Podróż w tamte rejony ma dla Sziłajtis-Obiegło również wymiar historyczny. Przy budowie kanału, która trwała 20 miesięcy, zginęło wielu polskich jeńców. Mówi się, że na jeden metr kanału przypada jedna ofiara, a że konstrukcja ma 227 km długości, rachunek jest dramatyczny (inne źródła podają, że przy budowie kanału zginęło 50-100 tys. osób).
Fot. Niebywałe Suwałki oraz oficjalna strona kpt. Marty Sziłajtis-Obiegło























