W Roku Witolda Lutosławskiego podczas XIV Letniej Filharmonii „Aukso” będzie dominować twórczość kompozytora, który wielką sławę zdobył jeszcze za życia. I nie tylko dzięki muzyce klasycznej. „Chałtury”, jak zwykł nazywać swoje piosenki pisane pod pseudonimem Derwid, śpiewali m.in.: Mieczysław Fogg, Irena Santor, Kalina Jędrusik, czy Violetta Villas.
XIV Letnia Filharmonia „Aukso” odbędzie się w dniach 3-10 sierpnia. W Suwałkach, Sejnach, Augustowie i Gawrych Rudzie publiczność wysłucha kompozycji nie tylko Witolda Lutosławskiego, ale też Ludwiga van Beethovena, Henryka Mikołaja Góreckiego, Franciszka Schuberta i innych twórców. Z kolei w Maćkowej Rudzie gospodarzem spotkania z Marcinem Bogusławskim, pasierbem i spadkobiercą wielkiego kompozytora będzie Andrzej Strumiłło. Prezentacja dokonań twórczych Lutosławskiego nie mogłaby się odbyć bez koncertu piosenek Derwida. To drugie pole działań artystycznych, do którego kompozytor podchodził z dystansem, przybliży publiczności Dorota Miśkiewicz (koncert odbędzie się 10 sierpnia w Suwalskim Ośrodku Kultury).
(…) Król Wenedów Derwid, ojciec tytułowej Lilli z tragedii Słowackiego, dostał się w niewolę Lechitów i stanął przed dramatycznym wyborem: odzyska wolność, jeśli odda Lechitom córkę albo magiczną harfę, „co do krwi pędziła rycerze i w miecze kładła dusze nieśmiertelne”. Derwid poświęcił harfę. Nadaremno. Zdradliwa królowa Lechitów i tak zabiła mu córkę. Czyżby Lutosławski, który zarabiał na względny dobrobyt i spokój twórczy konspiracyjnym układaniem piosenek tanecznych, żył przez tyle lat pod presją podejrzeń, że poświęca na darmo swą magiczną harfę? Czy dlatego obrał taki pseudonim, żeby pamięć tragicznego losu wieszcza wisiała nad nim jak wyrzut sumienia? Warto i taką hipotezę wziąć pod uwagę – zwłaszcza w kontekście skomplikowanych relacji twórców z PRL-owskim aparatem władzy. Zbyt łatwo przychodzi nam dziś oceniać. Nie sposób dociec, jak wyglądałaby „prawdziwa” twórczość Lutosławskiego, gdyby wstydliwe chałtury nie pozwoliły mu choć na chwilę uciec od absurdów tamtego świata. Fragment artykułu Doroty Kozińskiej „Doktor Lutosławski i Pan Derwid” („Tygodnik Powszechny”, 24 stycznia 2013 r.).
Wydarzeniom o wysokiej randzie artystycznej towarzyszyć będą w tym roku również warsztaty mistrzowskie dla młodych muzyków, prowadzone przez flecistkę Jadwigę Kotnowską. Inne niespodzianki w repertuarze koncertowym z pewnością zainteresują melomanów, śledzących poczynania Orkiestry Aukso. Jak podkreśla dyrektor festiwalu – Justyna Rekść-Raubo, publiczność będzie miała okazję usłyszeć utwór na flet i harfę, a także symfonię Beethovena, które zostaną wykonane przez „Aukso” w powiększonym składzie. Ciekawostką w programie jest również kompozycja Lutosławskiego na na flet solo, przez długi czas uznawana za utwór zaginiony.
W ostatnim roku projekty Orkiestry „Aukso” w powiększonym składzie nie należały do rzadkości. O pracy nad kompozycjami Witolda Lutosławskiego, Wojciecha Kilara i Henryka Mikołaja Góreckiego podczas konferencji prasowej dotyczącej XIV edycji „Aukso” opowiadała w piątek – 19 lipca również Joanna Urbańska-Mikszta, wiolonczelistka współpracująca z orkiestrą. Podczas rejestracji utworu „Exodus” W. Kilara na scenie występowała prawie 200 osób. Kolejny koncert w zmodyfikowanym składzie muzycy zagrali podczas Festiwal im. G. G. Gorczyckiego. Doświadczonym filharmonikom towarzyszyli wtedy młodzi instrumentaliści w wieku 16-30 lat.
Szczegółowy programu XIV Letniej Filharmonii AUKSO można znaleźć w naszym kalendarzu.
Drozdowskie korzenie Witolda Lutosławskiego (fragmenty), źródło: Muzeum Przyrody w Drozdowie
(…) W Drozdowie, miejscowości rodzinnej Lutosławskich, żyło kilka pokoleń przedstawicieli tego rodu. Nazwisko po raz pierwszy pojawiło się przy nazwie miejscowości w 1786 r.
(…)Wybitny polski kompozytor, dzieciństwo spędził w Drozdowie łomżyńskim, w majątku rodzinnym. Niestety następstwa wybuchu I wojny światowej przekreśliły okres pełen domowej harmonii.
Korzenie drozdowskie kompozytor zawdzięcza ojcu. Rodzice Witolda na kilka lat przed jego narodzinami zamieszkali w rodzinnym majątku. Wiosną 1908 r. ojciec, Józef, absolwent rolnictwa w Zurychu, na prośbę rodzeństwa zajął się nadzorem nad rodzinnymi zakładami przemysłowymi. Matka, Maria z Olszewskich, z wykształcenia lekarz, w tym czasie poświęcała się wychowywaniu dzieci: Jerzego i Henryka oraz prowadziła gabinet lekarski dla mieszkańców Drozdowa, udzielając im nieodpłatnie pomocy medycznej. Blisko pięć lat później w rodzinnie Józefa i Marii pojawiło się kolejne dziecko – Witold. Poród odbył się w Warszawie, ponieważ matka w trosce o pomyślne rozwiązanie, udała się na początku 1913 r. do prywatnej kliniki położniczej, gdzie 25 stycznia przyszedł na świat syn. Kilka tygodni później Maria wraz z malcem powróciła do domu rodzinnego. Uroczysty chrzest Witolda odbył się w kościele parafialnym w Drozdowie, zgodnie z tradycją rodzinną, 29 czerwca, w dniu imienin babki Pauliny. Nadano mu wówczas jeszcze drugie imię – Roman na cześć przyjaciela rodziców, Romana Dmowskiego. Cały wpis dostępny jest TUTAJ.
Fot. Niebywałe Suwałki




















