- Reklama -

Historia – Gabi i Uwe w Krasnogrudzie: Mój dziadek zginął w Auschwitz. A mój był esesmanem (wideo)

 to łącznicy pokoleń. W czasie ubiegłotygodniowego spotkania autorskiego w kawiarni „Piosenka o porcelanie” w Krasnogrudzie przyznali, że książka oparta traumatycznych przeżyciach ich rodzin mogłaby nosić alternatywny tytuł, a brzmiałby on: „Wszystko jest połączone. Nie ma przypadków”.

– Jesteśmy pewni, że nie ma przypadków. Sami jesteśmy tego przykładem – twierdzi małżeństwo. Niemiec i Polka są „potomkami sprawców i ofiar II wojny światowej”. Impulsem do wzajemnego poznania, pracy nad książką „Gabi i Uwe. Mój dziadek zginął w Auschwitz. A mój był esesmanem”, nad własnymi słabościami i ograniczeniami, a także więzami rodzinnymi było poszukiwanie faktów z przeszłości, które rozpoczął Uwe.

Niemiecki pisarz i dziennikarz pierwsze informacje o dziadku zdobył już jako dziecko. Dowiedział się o związku członka jego rodziny z obozami w Oświęcimiu i Majdanku. Z ojcem, wychowanym w rodzinie zastępczej, który urodził się w Krakowie, poszukiwania rodzinnej historii rozpoczął właśnie w tym mieście. Z Krakowa pochodzi też Gabriela. Jednak zanim doszło do spotkania tych dwojga, upłynęło sporo czasu. Połączyło ich pewne miejsce – Singer Café i bardzo konkretne doświadczenia. Właśnie one stały się później kanwą opowieści.

Aby zmieniło się życie Uwe, wystarczył kwadrans – rozmowa z pewnym starszym panem, celnie zadającym pytania. Dotychczas temat tabu – przeszłość dziadka, stał się nieomal obsesją pisarza. Brak odpowiedzi na zadawane rodzinie pytania zaczął mu bardzo ciążyć. W efekcie wieloletniego „przekopywania” archiwów, dopytywania najbliższych, Uwe stworzył pokaźne zbiory informacji, listów, zdjęć. Zdobył fotografię swojego dziadka z Himmlerem, natrafił na zdjęcia, na których zamazane pisakiem były m.in. dystynkcje funkcji na mundurze Lothara von Seltmanna.

Dochodzenie prawdy przez Gabi przebiegało z podobnym trudem: Werchowyna (dawniej Żabie), wioska na Ukrainie. Kiedy w moim domu wymawiano tę nazwę, czuć było w powietrzu ciężar. A w każdym kolejnym słowie – ból. Bo o bólu pamiętano. Pamiętano o gwałtach, mordach, krwi. Pamiętano o moich dziadkach, świadkach tych wydarzeń. Pamiętano o ucieczce, ukrywaniu się i strachu, paraliżującym. Ten strach otrzymała w wianie moja mama, a potem ja. Uprzedzeń i strachu niesionego przez pokolenia Gabriela musiała wyzbyć się sama. – Nie zbudujemy nowego świata, żyjąc w przeświadczeniu, że jesteśmy narodem ofiar – tłumaczy.

Konfrontacja ze strachem – podczas wyjazdu na Ukrainę, do Werchowyny, zmiana wcześniejszego myślenia, zadziałały na Gabrielę oczyszczająco. Dzięki uzyskaniu szerszej perspektywy o trudnej przeszłości i relacjach polsko-niemieckich Gabi i Uwe mogą rozmawiać z młodzieżą – kolejnymi pokoleniami z piętnem ofiar i sprawców. Do tej pory małżeństwo wzięło udział w około 800 spotkaniach i wykładach w kraju i za granicą. Ich projekt „Future of the Past”, czyli „Przyszłość przeszłości” (docelowo organizacja) stanowi dążenie do pojednania, chęć przekonania o tym, że „kolejne pokolenia nie muszą dźwigać grzechów przodków, pod warunkiem, że nie będą ukrywać prawdy”. – Make love – not war! – żartują autorzy książki.

(…) Wspomnienia o jakimś strasznym zdarzeniu zaczynają w czwartym pokoleniu blednąć. Teraz w ławkach szkolnych zasiadają chłopcy i dziewczęta z czwartej generacji po II wojnie światowej. Czy mają stać się „mięsem armatnim następnej wojny”? Wolność i pokój nie są dobrem danym nam raz na zawsze, są stale zagrożone… Aby je podtrzymać, musimy ze sobą rozmawiać, musimy się nawzajem słuchać – ponad granicami, kulturami, językami i religiami. Rozmawiać o przeszłości. A raczej o przeszłościach, bowiem każdy dźwiga bagaż własnej historii: osobistej, własnego kraju, wiary i kultury. Tylko wtedy, kiedy otworzymy się na te historie, możliwy będzie proces wzajemnego zrozumienia, a co za tym idzie – pokojowe współistnienie teraz i w przyszłości. Lepszego podsumowania idei towarzyszącej powstaniu tej książki nie ma. I choć fragment ten znajduje się na samym początku publikacji, znakomicie oddaje intencje, którymi kierowali się autorzy.

Fot. Niebywałe Suwałki

Część I:

Część 2:

 

Najnowsze artykuły

Paśny Buriat poleca: Recenzja książki Artura Ziontka „Stałem nago na progu domu. Opowiadania”

Czy codzienność może być atrakcyjnym tematem książki? Takie pytanie...

Potrzebujesz PDF ze zdjęć? Oto najszybszy sposób

Zdjęcia ze smartfona, skany dokumentów, fotografie z archiwum, wszystko...

Wiatr w żagle. 1 maja rusza sezon na Wigrach

1 maja jezioro Wigry znów zacznie żyć pełnią wodniackiego...

„Kokuho” w Cinema Lumiere: ile kosztuje spełnienie marzeń (wygraj bilety)?

https://www.youtube.com/watch?v=MKrcitX02k8&t=1s W cyklu "Kino dla koneserów" w Cinema Lumiere w...

Z regionu: Konkurs o indeks Politechniki Białostockiej EL-ROBO-MECH 2026

Sztuczna inteligencja ratująca dzieci w samochodach, robotyczni towarzysze dla...
Reklama

Pozostałe artykuły

„Diabeł ubiera się u Prady 2” już od 1 maja w Cinema Lumiere w Suwałkach (bilety)

https://www.youtube.com/watch?v=PMd1at7OwiE To jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tej wiosny. Po niemal dwóch dekadach od sukcesu filmu Diabeł ubiera się u Prady na wielki ekran powraca...

Halka po włosku po raz pierwszy w historii. Światowa premiera w Białymstoku

W maju 2026 roku na Dużej Scenie Opery i Filharmonii Podlaskiej zostanie zaprezentowana pierwsza w historii inscenizacja opery Halka Stanisława Moniuszki we włoskiej wersji językowej. Spektakl,...

Wielka fuzja energii w Suwałkach. Suwałki Street Festiwal łączy siły z Juwenaliami PUZ 2026

To będzie weekend, jakiego Suwałki jeszcze nie widziały. Kultura uliczna spotka się ze studencką energią, a efekt tej współpracy zapowiada się wyjątkowo. Miasto Suwałki,...