W cyklu „Przedpremierowo” – „Wkręceni 2”, „Carte Blanche”, „Hiszpanka”, „Haker”

Kadr z filmu "Haker" Michaela Manna.
Paweł Domagała w filmie "Wkręceni 2".
Paweł Domagała w filmie „Wkręceni 2”.

Trzy polskie produkcje i film Michaela Manna, twórcy „Ostatniego Mohikanina” i „Wrogów publicznych” ocenia dziennikarz Artur Cichmiński.

„Wkręceni 2” i „Haker” to filmy, które na ekranach kin są już od 16 stycznia. Premiera kolejnych tytułów – „Carte Blanche” i „Hiszpanki” odbędzie się za kilka dni, 23 stycznia. Co warto obejrzeć?

„Wkręceni 2” to komedia w reżyserii Piotra Wereśniaka, gdy jednak o obsadę chodzi – można rzec śmiało, że to film Pawła Domagały. Filmowy Tomek/Miki skupia na sobie główny ładunek komediowy, inni aktorzy tylko go wspierają. – Domagała wypracował swój znak rozpoznawczy. I tym razem to zakręcony, drobny cwaniaczek, który więcej mówi niż robi – tłumaczy Artur Cichmiński. Domagała stworzył całkiem przekonujący wizerunek, serwuje tez widzom lekkostrawny rodzaj ekspresji, potęgując tym odczucie, że „Wkręceni 2” to zdecydowanie one man show. – Film nie jest żenujący. Należy go odczytywać jako satyrę na show-biznes, glamourowaty światek polskich celebrytów – zaznacza dziennikarz. Co ciekawe, w filmie grają aktorzy, którzy sprzedają się w realnym show-biznesie, ale w filmie Wereśniaka wyśmiewają to, co robią na co dzień, by zaistnieć w brukowcach i plotkarskich serwisach. – To szczególny objaw hipokryzji – komentuje Cichmiński.

– „Wkręceni 2” to film dopracowany. Wereśniak jako reżyser wypada lepiej niż Ryszard Zatorski. Historię, trwającą prawie 2 godziny, ogląda się dobrze. Na ekranie cały czas coś się dzieje, jest dowcipnie. Wychodząc z kina nie miałem poczucia żenady. To przyzwoity film – ocenia dziennikarz filmowy. Prócz Pawła Domagały, na ekranie zobaczymy m.in.: Małgorzatę Sochę, Martę Żmudę-Trzebiatowską, Annę Muchę, Krzysztofa Ibisza, Katarzynę Cichopek, a nawet Natalię Siwiec, która „wciela się” w celebrytkę…

Kadr z filmu "Haker" Michaela Manna.
Kadr z filmu „Haker” Michaela Manna.

Od piątku w kinach jest także „Haker”. W przypadku najnowszego filmu Michaela Manna zasada, że pierwsze wrażenie może być mylne, zyskuje nowy wymiar. – Wyszedłem z kina usatysfakcjonowany. Film mi się podobał. Jednak później w mojej głowie pojawiło się pytanie – czym ja się właściwie ekscytuję? Również szybko przyszła odpowiedzieć – przecież „Haker” to film o niczym – wspomina Artur Cichmiński.

Sprawny twórca osiągnął swój cel. – Mann jest reżyserem, który potrafi dobrze sprzedać historię. Ta jest zrealizowana trochę w reporterskim stylu. Reżyser buduje atmosferę, ja to kupuję, ale do czasu. Gdy okazało się, co jest osią intrygi, odkryłem kolejny banał. Naprawdę chciałem obejrzeć coś bardziej wymyślnego. Niby film jest w porządku, ale potem emocje opadają – twierdzi dziennikarz.

Na początkowy odbiór filmu ma też wpływ obsada. – Mann to tyran na planie. U niego trzeba grać – dodaje Artur Cichmiński. Trud ten podjął znany z roli Thora Chris Hemsworth, któremu partneruje Wei Tang. Efektowny film jest rezultatem mariażu Hollywood z Chinami.

Czy może rozczarować? Raczej tak. – Spodziewałem się filmu w duchu cyberthrillera. Gdybym miał porównywać, to wolę „Szklaną pułapkę 4”, która jest bardzo dobrym filmem, porządnym kinem akcji. Albo robimy to tak, albo jeszcze bardziej na poważnie – podkreśla dziennikarz. Artur Cichmiński wraca też pamięcią do „Hakerów” z młodziutką Angeliną Jolie, produkcji z 1995 r., mimo wszystko ciekawszej.

Andrzej Chyra w filmie "Carte Blanche".
Andrzej Chyra w filmie „Carte Blanche”.

Skoro już jesteśmy przy rozczarowaniach, to czas na „Carte Blanche”. – Spodziewałem się przejmującego, niosącego emocje filmu środka, opartego na prawdziwej historii – zdradza Artur Cichmiński. „Carte Blanche” Jacka Lusińskiego to produkcja, która podaje widzowi sztuczne emocje. Film z wielkim potencjałem, został zabity przez tanie schlebianie widowni. Słaby scenariusz nie pomaga w odbiorze. – Widać wyraźnie, że przy „Carte Blanche” kontrolę przejął chciwy producent, a nie ambitny reżyser – komentuje dziennikarz. Nawet Andrzej Chyra zagrał tylko przyzwoicie, a przecież stać go na więcej.

„Carte Blanche”, czyli prawdziwa historia o zmaganiach z losem, przeniesiona na ekran w wersji filmowej, powinna nieść ze sobą coś więcej. – To film dobry, ale takie określenie losów Macieja Białka, to stanowczo za mało. To mógłby być obraz zupełnie innego kalibru, jak choćby „Bogowie” – zaznacza Artur Cichmiński. Film nie przepadnie z kretesem, dobra promocja na to nie pozwoli. Historię – samograj, którą napisało życie – zniszczyła dosłowność, sztuczność, zbyt oczywiste środki wyrazu.

"Hiszpanka" Łukasza Barczyka.
„Hiszpanka” Łukasza Barczyka.

Kolejna zbliżająca się premiera to „Hiszpanka” Łukasza Barczyka. Pod adresem filmowej opowieści o Ignacym Janie Paderewskim już padają słowa krytyki. „Hiszpanka” oceniana jest jako film pretensjonalny, stworzony przez zmanierowanego artystę. – Mam inne odczucia. Przerysowanie i przestylizowanie tego filmu to działanie zamierzone i trafione, na którym ta megaprodukcja zyskuje – konstatuje dziennikarz, dodając, że „Hiszpankę” należy ocenić i docenić jako kino artystyczne, autorskie, indywidualne.

Łukasz Barczyk zrobił coś swojego. Nakazał grać aktorom w teatralny sposób, złamał szyk języka polskiego, podkreślając rytm i akcentowanie dialogów. Zrobił też coś, co wielu będzie zapewne mieć mu za złe. – O patriotycznej historii Polski nie opowiedział „na kolanach”. Barczyk nie nosi na rękach narodowego patriotyzmu – zaznacza Cichmiński.

„Hiszpanka” jest filmem zrealizowanym z rozmachem, przepychem, gdzie uderzają widza soczyste kolory, zachwycają efekty specjalne. – Film robi wrażenie również dlatego, że w polskiej rzeczywistości jest oryginalny i prowokacyjny – opisuje swoje doznania dziennikarz filmowy, dodając do listy atutów fantastyczną obsadę: przepiękne kobiety – Sandrę Korzeniak i Patrycję Ziółkowska, znakomitych aktorów – Crispina Glovera, Jana Peszka, Jana Frycza (I. J. Paderewski). – Barczyk pozwala grać aktorom, ale nie tylko dlatego żywię do tego filmu ciepłe uczucia – zauważa dziennikarz.

Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).
Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).

Artur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Krytyk filmowy, dziennikarz i felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Wieloletni dziennikarz portalu Stopklatka.pl. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Jako ekspert i komentator zapraszany jest regularnie do stacji telewizyjnych: TVP Info, Superstacja, TVP2. Komentuje także premiery filmowe w telewizyjnym magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm, oraz Radia 24.pl. Oprócz portalu Stopklatka.pl, publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro.

Obecnie razem z Michałem Montowskim współtworzy program Magazyn Bardzo Filmowy w Polskim Radiu pr. I. Współpracuje też z TVP2. Prowadzi zajęcia z Edukacji Filmowej dla Fundacji Nowe Horyzonty.

Dodaj komentarz