Organizatorzy festiwalu „Wigrosfera” często zapraszają odbiorców na koncerty na łonie przyrody. W ramach drugiego dnia siódmej edycji melomani planowali, by wieczorem znaleźć się w okolicach siedziby Muzeum Wigier, bo właśnie tu miał miejsce wyjątkowy koncert wybitnego kwartetu. Atom String Quartet to kultowy zespół nurtu jazzowego, mają na swoim koncie wiele płyt, wiele występów, a ich muzyka potrafi łączyć style i przyciągnąć odbiorców w różnym wieku. W czerwcu ukazał się ich dziewiąty krążek – „Atom Goes Funky”, wydany jako dziewięćdziesiąta pierwsza płyta w legendarnej serii Polish Jazz.

© 2026 Wojciech Otłowski
Na malowniczo usytuowanej scenie (w tle widać było wigierski klasztor) tuż po godzinie 20.00 pojawili się panowie: Dawid Lubowicz, Mateusz Smoczyński, Michał Zaborski i Krzysztof Lenczewski. Czterech muzyków i cztery instrumenty: skrzypce, skrzypce, altówka i wiolonczela – tylko tyle potrzeba, by oczarować słuchaczy, zabrać ich w muzyczną podróż do lat 70. i 80. XX wieku, ale też dowieść kunsztu w reinterpretowaniu znanych motywów, utworów dobrze zakorzenionych w świadomości fanów jazzu i… rocka.

© 2026 Wojciech Otłowski

© 2026 Wojciech Otłowski

© 2026 Wojciech Otłowski

© 2026 Wojciech Otłowski
Koncert był okazją do zaprezentowania utworów z najnowszej płyty, kompozycji Władysława Sendeckiego („Taniec Maryny”), Michała Urbaniaka, Zbigniewa Namysłowskiego („Winobranie”), Krzesimira Dębskiego („Tiritaka”), Jana Ptaszyna Wróblewskiego („Sprzedaż glonów”). Zabrzmiało też „Fanki dla Franki” z repertuaru Laboratorium czy „Bez ograniczeń energii” (muzyczna ilustracja telewizyjnej audycji dla młodych odbiorców – „5-10-15” wykonywana przez Kombi, kompozycja Sławomira Łosowskiego), a na bis – rockowy kawałek Perfectu – „Ale wkoło jest wesoło” Zbigniewa Hołdysa.

© 2026 Wojciech Otłowski
Każdy z czterech panów wcielał się w rolę konferansjera, choć były to nie tyle zapowiedzi utworów, co intrygujące historie, wspomnienia, zapadające w pamięć opowieści. Komu muzyki Atom String Quartet było mało, a miał przy sobie nieco gotówki, mógł nabyć płytę i poprosić o autograf. Chętnych nie brakowało, bo jazz – taki jazz – trafia do serc. Dobrze, że Wigrosfera trwa i niech istnieje jak najdłużej!
Fotografie w postaci pokazu slajdów: Wojciech Otłowski
Pierwszy dzień WigroSfery w byłym kinie Bałtyk. Na scenie Hancza oraz Immortal Onion
Wigrosfera 2025 – muzyka, natura i emocje. Szósta edycja festiwalu dobiegła końca
Elektronicznie i ludowo – sobotni koncert Wigrosfery przy Pokamedulskim Klasztorze
Piękna muzyka w pięknym otoczeniu – drugi dzień 4. Festiwalu Wigrosfera 2023









