Reklama

W pantoflach do zbawienia. Olga Tokarczuk o „Księgach Jakubowych” (wideo)

Data:

- Reklama -
Olga Tokarczuk o "Księgach Jakubowych".
Olga Tokarczuk o „Księgach Jakubowych”.

Uważał się za kolejnego mesjasza, chciał połączenia trzech największych wyznań, nakazywał swoim wyznawcom zmianę religii, drogę do oświecenia upatrywał w praktykach heretyckich. Kim był Jakub Frank i dlaczego jego historia stała się inspiracją dla Olgi Tokarczuk do napisania „Ksiąg Jakubowych”?

Olga Tokarczuk w sobotę, 21 lutego gościła w Krasnogrudzie, w kawiarni „Piosenka o porcelanie”. O najnowszej książce rozmawiała z Krzysztofem Czyżewskim z „Pogranicza”.

Mesjasz czy oszust? Szaleniec czy mędrzec? Jakub Frank nie zapisał się jednoznacznie w historii. Żydzi nakładali na niego klątwy, biskupów katolickich wyprowadził w pole. Spędził 13 lat pod kluczem na Jasnej Górze, otoczony wsparciem swoich wyznawców w Częstochowie. Był charyzmatycznym przewodnikiem, który religię wykorzystywał do własnych celów. Mówi się, że z frankistami związana była nawet rodzina naszego wieszcza – Adam Mickiewicza.

Na zdj. Olga Tokarczuk i Krzysztof Czyżewski.
Na zdj. Olga Tokarczuk i Krzysztof Czyżewski.

Lata poszukiwań, lektury, rozmów ze znawcami tematu doprowadziły Olgę Tokarczuk do napisania „Ksiąg Jakubowych” – opowieści o mistyku i następcy kabalisty Sabataja Cwi, który przekonał do swojej prawdy tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy ludzi. Towarzyszyły mu rzesze wyznawców, mimo że był tyranem i okrucieństwo nie było mu obce. Zapisane dzieje Jakuba Franka, a przynajmniej to, co z nich zostało, są tak niewiarygodne, że czytelnik „Ksiąg Jakubowych” początkowo może nie uwierzyć, że nowa książka Tokarczuk to powieść historyczna, oparta na faktografii, badaniach i konsultacjach. Jak twierdzi sama autorka – tym razem starała się stronić od mistycyzmu, a wyobraźnię trzymała w ryzach.

W „Księgach Jakubowych” liczba wątków i bohaterów – niezliczona wręcz. Jest Jakub Frank, jest i ksiądz Benedykt Chmielowski – tak, ten od encyklopedii i „Nowych Aten”, jest i barokowa poetka Elżbieta Drużbacka, są pogromy i palenie żydowskich ksiąg, cuda, klątwy oraz Rzeczpospolita, w której po polsku mało kto mówi. Znamienny jest tu fragment, gdy Drużbacka wysiada z karety w Rohatynie.

– Czy ktoś tu mówi po polsku?! – krzyczy więc, zła na ten tłum wokół i na to, gdzie się znalazła. Niby to jedno królestwo, ta sama Rzeczpospolita, ale tutaj jakaś zupełnie inna niż w Wielkopolsce, z której pochodzi. Tu dziko, twarze obce, egzotyczne, ubiory komiczne, jakieś strzępiące się sukmany, jakieś czapy futrzane i turbany, bose stopy. Domy zgarbione, malutkie i z gliny, nawet przy rynku. Woń słodu i łajna, wilgotny zapach opadłych liści.

Kogo temat frankistów zainteresuje, może podążyć śladami Olgi Tokarczuk, sięgając po dwutomowe dzieło Aleksandra Kraushara Frank i frankiści polscy 1726 –1816. Monografia historyczna z 1895 roku, a także po zapis „gadek” samego Franka, czyli Księgę Słów Pańskich. Ezoteryczne wykłady Jakuba Franka w opracowaniu Jana Doktóra (1997). O frankistach traktują też pisma Pawła Maciejki The Mixed Multitude: Jakub Frank and the Frankist Movement 1755–1816. Tokarczuk odwiedziła też archiwum miejskie w Offenbachu nad Menem. Zgromadzone tam dokumenty pozwoliły odtworzyć autorce „skład kompanii, która do końca towarzyszyła Jakubowi Frankowi na obczyźnie, a także prześledzić z grubsza losy rodzin frankistowskich, które powróciły do Polski”.

Fragment „Ksiąg Jakubowych” – opowieść o trzech pierścieniach i trzech religiach:

– Był sobie raz pewien człowiek – zaczyna. – Miał on niezwykły pierścień, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Ten, kto ów pierścień nosił, był szczęśliwym człowiekiem, dobrze mu się wiodło, jednak przez ten dobrobyt nie zatracał współczucia dla innych i nie uchylał się od pomagania im. Pierścień należał więc do dobrych ludzi i każdy z nich przekazywał go swojemu dziecku.

Lecz zdarzyło się, że jednym rodzicom urodziło się naraz trzech synów. I dorastali zdrowo i w miłości braterskiej, dzieląc się wszystkim i we wszystkim się wspomagając. Rodzice zachodzili w głowę, jak to będzie, gdy dorosną i trzeba będzie jednego z nich obdarować pierścieniem. Długo rozmawiali po nocach, aż w końcu matka dzieci zaproponowała takie rozwiązanie: trzeba zanieść pierścień do najlepszego złotnika i kazać zrobić jeszcze dwa takie same. Złotnik musi zadbać o to, żeby pierścienie były identyczne i żeby nie dało się rozpoznać, który z nich był pierwowzorem. Długo szukali, aż znaleźli jednego, niezwykle zdolnego, któremu z wielkim staraniem i mozołem udało się wykonać to zadanie. Kiedy rodzice przyszli odebrać pierścienie, złotnik pomieszał przed nimi wszystkie trzy tak, że nie mogli rozpoznać, który był pierwszy, a które na jego wzór wykonane. Toż samo i złotnik – sam się zdziwił, nie mogąc odróżnić, który jest który.

Kiedy synowie osiągnęli pełnoletność, odbyła się huczna uroczystość, na której rodzice wręczyli chłopcom pierścienie. Chłopcy wcale nie byli zadowoleni, choć starali się tego nie okazać, żeby nie sprawić przykrości rodzicom. Każdy z nich w głębi serca uważał, że to on dostał prawdziwy pierścień, i zaczęli patrzeć na siebie podejrzliwie i nieufnie. Po śmierci rodziców natychmiast poszli do sędziego, żeby to on raz na zawsze rozstrzygnął wątpliwości. Ale i mądry sędzia nie zdołał tego uczynić i zamiast wydać wyrok, powiedział im: „Podobno klejnot ma właściwość czynienia jego posiadacza miłym Bogu i ludziom. Jako iż wydaje się to nie stosować do żadnego z was, to możliwe, że autentyczny pierścień się zagubił. Dlatego żyjcie tak, jakby to wasz pierścień był prawdziwy, a życie pokaże, czy to prawda”.

I tak jak te trzy pierścienie, tak są i trzy religie. A kto się w jednej urodził, powinien wziąć dwie pozostałe jak dwa pantofle i w nich iść do zbawienia.

Leave a Reply

Udostępnij:

Reklama

Najczęściej czytane

Przeczytaj więcej
Powiązane

Teofil Noniewicz zaprasza na Noc Muzeów. Sprawdź, co jeszcze możesz zobaczyć

W najbliższą sobotę, 15 maja w Suwałkach odbędzie się...

Namibia nieznana, warta poznania

Południowa Afryka zwrotnikowa nie jest najczęstszym celem wypraw, a...

Agnieszka Holland o filmie „Pokot” (wywiad). Pokazy będą też w Cinema Lumiere

Filmowa adaptacja głośnej książki Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług...

Jej drugi dom to Augustów. Izabella Cywińska o sztuce, polityce i małomiasteczkowości

W cyklu spotkań „Lektura Obowiązkowa”, organizowanym przez Augustowskie Placówki...
%d bloggers like this: