Suwałki Blues Festival 2015. Kogo warto posłuchać w tym roku?

Na zdj. James Ulmer (fot. michael hoefner, wikipedia, www.zwo5.de).
Na zdj. James Ulmer (fot. michael hoefner, wikipedia,  www.zwo5.de).
Na zdj. James Ulmer (fot. michael hoefner, wikipedia, www.zwo5.de).

Portal „Niebywałe Suwałki” zwrócił się do mnie o napisanie paru słów na temat wykonawców zbliżającego się wielkimi krokami Suwałki Blues Festival 2015. Na początku zaznaczę jednak, iż powątpiewam, czy jestem właściwą osobą. Owszem, jestem w pewien sposób powiązany z festiwalem od początku, czyli od roku 2008. Jednakże moja wiedza merytoryczna przy takich osobach – chodzących encyklopediach jak Edward Węgrzyn czy Zygmunt „Zymek” Szulc, jest jeno śladowa. Zawsze gdy się z nimi spotkam i zaczynam rozmowę o muzyce – nie tylko bluesowej bynajmniej – czuję się takim cienkim bolkiem…

Autor: Wojciech Otłowski

Tak więc Suwałki Blues Festival istnieje już od siedmiu lat. Genezę powstania – nie wiem na ile trafnie – opisałem parę lat temu tak: www.blues.suwalki.pl/festival

SBF momentalnie, już w roku 2008, szturmem wdarł się do polskiej czołówki imprez bluesowych. Bluesfani byli oczarowani atmosferą, poziomem artystycznym. A przecież z biegiem lat zaczęły dochodzić takie elementy jak płatny koncert inauguracyjny (najpierw w Patio UM, później w Sali Dużej SOK-u) czy śniadania bluesowe. Niestety, od pewnego czasu zauważyć można jednak pewien regres.

Przykro mi to pisać, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Suwałki Blues Festival staje się powoli dzieckiem niechcianym. Nie tracę ciągle nadziei, że mamy tu do czynienia li tylko z chwilowym „rozkrokiem” pomiędzy magistratem a SOK-iem i impreza wróci wreszcie na właściwe tory. Przez te siedem lat w związku z bluesowiskiem przeżyłem i chwile wspaniałe, jak i te bardzo, bardzo przykre – wręcz upokarzające. Tym niemniej do głowy by mi nie przyszło, ażeby kpić z SBF w perfidny sposób. Ażeby radzić ludziom udać się w czasie trwania bluesowiska do muzeum, no bo przecież mamy… rok Wierusza-Kowalskiego. Tak jakby wystaw nie można obejrzeć w innych terminach?! Pikanterii dodaje fakt, że persony, która tak drwiła, jakoś nie widziałem na imprezach związanych z obchodami owego roku Wierusza-Kowalskiego…

Jesteśmy na suwalskim portalu, wobec tego podchodźmy do tematu wykonawców tegorocznego Suwałki Blues Festival z naszego, lokalnego punku widzenia. Owszem, i James “Blood” Ulmer, i Coco Montoya występowali już w Polsce. Jednakże my powinniśmy taktować ich przyjazd do grodu nad Czarną Hańczą jako święto!

James “Blood” Ulmer & Memphis Blood Blues Band miał zagrać w Suwałkach ze stowarzyszeniem Vernona Reida – lidera kultowego Living Colour. Właśnie na dniach dowiedzieliśmy się, że zastąpi go Ronny Drayton. Analogicznie do Reida, także liderował kultowej formacji – w tym przypadku Defunkt. Myślę zatem, że mamy się na co gotować – dwóch wspaniałych, funkujących gitarzystów na jednej scenie. A będzie im jeszcze towarzyszył obszerny zespół akompaniujący.

Coco Montoya szlifował niegdyś talent u boku wielkiego Johna Mayalla w legendarnej formacji The Bluesbreakers. Od dwóch dekad nagrywa jednak na swoje konto. W Suwałkach będzie grał późno, może być naprawdę klimatycznie. Gdy na scenie będzie występował The Clem Clempson Band z gościnnym udziałem Chrisa Farlowe’a usłyszymy pewnie bluesa z naleciałościami jazz-rocka. Obaj panowie grali niegdyś w legendzie tego ostatniego właśnie gatunku – Colosseum.

Będzie i polska legenda – SBB. I to w oryginalnym składzie; jak wiadomo perkusista Jerzy Piotrowski przez dwadzieścia lat przybywał w USA i chyba nawet nie zajmował się za bardzo muzyką. I on, i Józef Skrzek, jak i Antymos Apostolis grali w Suwałkach, ale osobno, nigdy jako SBB. Nie będę przypominał roli tria w historii polskiej muzyki. Bo chyba nie muszę? Zaznaczmy jednak, iż nie jest to muza dla wszystkich. Pamiętam jak podczas inauguracji Suwałki Blues Festival 2009 w patio UM występował wraz ze swoją formacją wspomniany wyżej Apostolis. Jeden z suwalskich prominentów (ostatnio zmienił „stołek”) tak strasznie się męczył słuchając jazz-rocka, że niemalże zsunął się z krzesła…

Kolejny wykonawca, Voo Voo grał w Suwałkach bodajże pięć razy (na tylu przynajmniej koncertach byłem). Ostatni raz jednak aż osiem lat temu w ramach Letniej Filharmonii „Aukso”. Podobnie jak w przypadku SBB uważam, że opisywanie dokonań tej supergrupy mija się z celem. Voo Voo wystąpi w ramach biletowanej inauguracji, będącej jednocześnie celebracją obchodów czterdziestolecia trójkowej audycji „Bielszy odcień bluesa”. Mistrzem ceremonii będzie, rzecz jasna, Jan Chojnacki. Obok Voo Voo na Scenie Dużej SOK pojawią się także: Wovoka, Padddy Milner, Jan Gałach, Bartek Łęczyński oraz Suwałki Gospel Choir. 

Ryan McGarvey to gitarzysta, którego występu nie można przeoczyć. Skoro sam Joe Bonamassa wypowiadał się w ciepłych słowach. McGarvey’owi zdarza się grać na gitarze w rzadko spotykany sposób – trzymając na kolanach w pozycji horyzontalnej.

Z kolei wybierając się na kwartet Delta Moon możemy nastawić się na jeszcze rzadziej spotykane współbrzmienie dwóch gitar slide; będące dla co poniektórych kwintesencją bluesa.

Danny Bryant jest kolejnym gitarzystą, o którym się wypowiadał Bonamassa – i to w samych superlatywach! Skoro jego fender wręcz śpiewa, to więcej chyba pisać nie muszę? Trzeba Bryanta i jego gitarę zobaczyć koniecznie.

Na występ Krissy Matthews Band powinni się wybrać ci, którzy lubią ruch sceniczny, itp. Choć popisów instrumentalnych także nie powinno zabraknąć. Pamiętam Krissy’ego z maja 2011 roku, kiedy wystąpił w Rozmarino. Większość nielicznej publiczności stanowili fotografowie, tak więc był to koncert udokumentowany jak mało który.

Ben Poole występował na ubiegłorocznym SBF wraz ze swym zespołem. Na jego koncert wyrwałem się z konferencji prasowej zespołu Vanilla Fudge. I nie żałowałem. Usłyszałem bowiem melancholijnego, brytyjskiego blues-rocka. Tym razem Poole zaprezentuje się z bardziej kameralnym obliczem podczas śniadań bluesowych i wieczorno-nocnych koncertów klubowych.

W tym miejscu poprzestanę prezentować listę wykonawców. Tym bardziej, że od czasu jak „obsługuję” SBF dla Gazety Wyborczej, to niestety nie ogarniam właśnie grania porannego i nocnego. A przecież nie brakuje takich bluesfanów, którzy przyjeżdżają właśnie dla atmosfery koncertów klubowych – zwłaszcza tych nocnych, przeradzających się w jam session.

Sam jestem ciekaw, jak moje przypuszczenia zweryfikuje rzeczywistość. Suwalska impreza ma już taką specyfikę, że nigdy nie wiadomo kto zaskoczy, kto rozczaruje… Przecież pięć lat temu mało kto się spodziewał, że Dwayne Dopsie & The Zydeco Hellraisers „skradnie show” Mickowi Taylorowi. Z rozrzewnieniem przypominam sobie takie koncerty, jak Norwega Knuta Reiersruda, występującego w cieniu legend bluesa, którego koncert na wyrobionych słuchaczach zrobił wielkie wrażenie. Bywa i odwrotnie. Awizuje się kogoś jako odkrycie roku w bluesowej Ameryce, a występ okazuje się nijaki. W tym miejscu piję rzecz jasna do Niki Hill. Życzmy sobie, żeby takich rozczarowań było jak najmniej.

Wydaję mi się jednak, że warto w dniach 9-11 lipca przebywać w grodzie nad Czarną Hańczą. Oczywiście w celu wysłuchania wykonawców Suwałki Blue Festival. A przyjezdni może i zdążą obskoczyć wystawy związane z rokiem Wierusza-Kowalskiego.

Fot. archiwum SBF, Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

3 KOMENTARZE

  1. żal czytać … bluesa można posłuchać w wielu innych miejscach, a Wierusz-Kowalski to duma Suwałk. I chyba o to chodzi w tej bądź co bądź darmowej imprezie, żeby z miasta wywieźć coś więcej niż tylko wspomnienia 12-godzinnych koncertów (śniadania bluesowe są często świetne i bez pijanego tłumu)

Dodaj komentarz