Uwiecznić i ocalić Podlasie? – o poszukiwaniu prawdziwego oblicza tego miejsca

1
194
Jutro spadna gromy

Piątkowe spotkanie (25.09) z autorami książki „Jutro spadną gromy” skupiło najwierniejszych wielbicieli literatury reportażowej. Jak żartobliwie podkreśliła Maria Kołodziejska, dyrektor Biblioteki Publicznej w Suwałkach: „nie liczy się ilość, lecz jakość”.

Autor: Katarzyna Otłowska

Zapewne nieco niesprzyjająca pogoda pokrzyżowała niektórym plany, a szkoda – bo autorzy opowiadali z pasją, emocjonująco, barwnie. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że nam – sąsiadom Podlasia, wręcz otworzyli oczy na jego magię, tajemniczość, wieloznaczność, różnorodność.

Chyba nie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, iż tak bliskie nam okolice są przez mieszkańców innych regionów Polski mitologizowane, przyjmowane z zachwytem, traktowane jako ostoja dawnych tradycji, że przyroda, która nas otacza, może tak oczarowywać, urzekać. Osoby, które na co dzień mają do czynienia z uregulowanymi rzekami, efektywnym wykorzystywaniem przestrzeni, ta nasza bujność, dzikość wprost olśniewa. Można byłoby zatem przyjąć całe Podlasie niejako „z dobrodziejstwem inwentarza” – na równi podziwiać przyrodę, jak i architektoniczne relikty sprzed lat, zwierzęta, których spotkanie nie jest wcale tak rzadkie i ludzi żyjących tak, jakby czas stanął w miejscu, według Bartosza Jastrzębskiego – jak przed trzydziestu, pięćdziesięciu albo siedemdziesięciu laty.

Jednak takie „powierzchniowe” zachwyty nie interesują autorów. Nie mieli zamiaru stworzenia galerii obrazów malowanych słowem, ba, wręcz się odżegnują od landszaftowego portretowania regionu, który ich zafascynował. Autorzy – jak sami mówią, pragnęli wniknąć głębiej, dotrzeć do duchowego aspektu zdarzeń i działań, dokonać dekonstrukcji mitu, przedstawić złożoność kultury, tradycji, zwyczajów, bogactwo postaw życiowych, odmienność przekonań i ich koegzystencję.

Skąd u mieszkających „po przekątnej”, na Dolnym Śląsku, dziennikarzy zainteresowanie Podlasiem? Wszak wcześniej w ich kręgu zainteresowań leżały odległe krainy, miejsca egzotyczne dla nas – Mongolia, Buriacja, Krasnojarsk: Wschód daleki, wabiący swą odmiennością, a Podlasie – choć bardzo z tym rejonem związane jest jednak tylko w pewnym stopniu tą specyfiką Wschodu nasycone. Jak wyjaśnił Bartosz Jastrzębski, to swego rodzaju nowy trend, by skupić się na tym, co nam bliskie, bo dzięki temu wyciągniemy z tych historii więcej: bo mówią o nas samych, bo lepiej rozumiemy kulturę, obyczajowość osób, z którymi łączy nas narodowość. To paradoks, że wkłada się tyle wysiłku w poznanie społeczności odległych o tysiące kilometrów, a te bliższe, z którymi łączy nas narodowość, język, religia (czy choćby część tych aspektów) są w tak niewielkim stopniu zbadane, opisane. Stąd wewnętrzna potrzeba napisania tej książki, stąd prawie dwuletnie prace nad nią, nawet – jak wyjaśnił Jędrzej Morawiecki, bez oglądania się na kwestie materialne, poczytność tworzonej pozycji, jej marketingowy sukces.

Twórcy należą do grupy Dziennikarzy Wędrownych, wspólne podróże są okazją do przedstawienia spraw, które ich zaintrygowały. Ale zanim padł pomysł stworzenia niniejszej książki, opublikowali na temat Podlasia kilka artykułów. Jednak nie wyczerpały one tematu, a wręcz przeciwnie – pobudziły do dalszych dociekań, kolejnych spotkań z mieszkańcami – tymi zasiedziałymi i „przybyłkami”, którzy uciekli od zgiełku wielkich miast, by być bliżej przyrody, natury, życia prostszego, bardziej prawdziwego. Właśnie w jednej z tych rozmów padły słowa, które dały tytuł książce. Miały one znaczenie dosłowne i metaforyczne, a także idealnie pasowały do symbolicznego określenia treści opisanych w tej pozycji – atmosfery oczekiwania, pewnego niepokoju, przewidywanych zmian, wewnętrznych tarć między mieszkającymi obok siebie, a tak bardzo nieraz różniącymi się Podlasiakami.

Podlasie to wszak tereny bardzo nam bliskie, znajdujące się nieopodal, zatem w toku rozmowy z twórcami pojawił się także temat Suwalszczyzny, jej wielokulturowości, bogactwa tradycji, rozmaitych religii wyznawanych przez mieszkańców tych terenów. Aby w pewien sposób przybliżyć autorom naszą małą ojczyznę, dyrektor biblioteki, Maria Kołodziejska wręczyła im pozycje lekturowe związane z naszym regionem i zachęciła do ich poznania.

Prezentowana na spotkaniu książka „Jutro spadną gromy” to niewątpliwie ciekawy tytuł, warty sięgnięcia po niego, poznania go i zastanowienia się, jakie losy czekają mieszkańców Podlasia, czy unikatowość, tożsamość tych terenów może być zachowana i w jakiej formie. Ściana wschodnia kryje jeszcze wiele innych intrygujących zagadnień, miejmy zatem nadzieję, że końcowa część spotkania zainspiruje autorów do dalszych dociekań. Być może zgodnie z wyrażonymi przez uczestników spotkania pragnieniami kolejnym miejscem uwiecznionym w prozie i na fotografiach autorów będzie Suwalszczyzna?

Fot. Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

1 KOMENTARZ

Leave a Reply