„Żeby Polska Była Polską” – ta piosenka zabrzmiała jako ostatni akord koncertu Jana Pietrzaka w Suwalskim Ośrodku Kultury, gdzie w środę, 9 marca miała miejsce satyryczno-muzyczna pogawędka o dziejach Polaki i szkodnikach narodu. Tak, Pietrzak znów się naraził. Jego kabaret trudno porównywać do innych, a formę na pewno nie do popularnych ostatnio roastów.

Tadeusz Konwicki powiedział kiedyś, że „w ciemnych czasach jasne chwile przeżywał tylko w kabarecie Pod Egidą„. Teraz mówią, że Pietrzakowy kabaret już nie śmieszy, bardziej obraża i oburza. Mimo głosów niechętnych, Jan Pietrzak ma się dobrze – w Suwałkach czekała na niego niemal pełna sala, publiczność – już raczej ze srebrem we włosach – pożegnała artystę kabaretowego stojąc. Jan Pietrzak, Paweł Dłużewski i Ryszard Makowski otrzymali podarunki od organizatorów. Warto przy tym podkreślić, że satyrycy do Suwałk przybyli na zaproszenie osób prywatnych, a wydarzenie w SOK-u zostało oznaczona jako impreza zewnętrzna.

Teksty Jana Pietrzaka – te, prezentowane jako żarty i te, śpiewane do dziś z towarzyszeniem zespołu, mają charakterystyczną cechę. Ich autor nie bawi się w żadne aluzje. To, co myśli, mówi, kierując ostrze satyry w każdego, kto według niego Polsce szkodzi – a w polu jego zainteresowania znajdują się postacie z głównej sceny politycznej, kiedyś Gomułka, Breżniew, Stalin, niedawno Tusk, Kopacz i Komorowski, a także inni z ekipy nazwanej niewybrednie i obrazoburczo „Komoruskimi Tuskoidami”. Cóż, być może u podstaw tego określenia leży odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Jan Pietrzak w telewizjach nie bryluje.

W Suwałkach Jan Pietrzak pytał, śpiewając: Co zrobimy z naszą wolnością?, Ryszard Makowski żartował, że „Przy wódeczce i zakąsce urządzili nam tę Polskę” w piosence „Bye, bye Magdalenka”, a Paweł Dłużewski skupił się na żarcie obyczajowym, sięgając na koniec po parodię Lecha Wałęsy. Dostało się wszystkim, i Maćkowi Stuhrowi za jego „tu polew” na Orłach, i członkom Komitetu Obrony Demokracji z opornikiem w klapie.

Jan Pietrzak, założyciel Towarzystwa Patriotycznego apelował o „cegiełkę” na monument upamiętniający Bitwę Warszawską, który w setną jej rocznicę miałby stanąć w Warszawie. Satyryk przekonywał, że jego fundament wszyscy Polacy mają już w sobie, śpiewając z uczestnikami koncertu żołnierskie pieśni patriotyczne.

Fot. Niebywałe Suwałki

Leave a Reply