W filmowym cyklu „Przedpremierowo” – Oscary 2016: Podsumowanie gali

Oscary – nagrody Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej zostały przyznane w 25 kategoriach. Nominacje ogłoszono 14 stycznia, zaś gala wręczenia nagród odbyła się 28 lutego.

O Oscarach 2016 z Arturem Cichmińskim rozmawiał Bartosz Łojko.

88. ceremonia rozdania Oscarów oscylowała właściwie wokół dwóch tematów – czy Leonardo DiCaprio dostanie wymarzoną statuetkę oraz kontrowersji wokół afery tzw. „The White People’s Choice Awards” (z ang. „nagrody białych ludzi” – fakt, że wśród filmów i nominacji znalazło się niewiele obrazów czarnoskórych filmowców – przyp. red.). Były łzy wzruszenia i szczęścia, ostre żarty prowadzącego – w tym roku był to aktor Chris Rock, polityczne komentarze, zachwyty, rozczarowania i wszystko to, co wiąże się z szeroko rozumianym show-biznesem i branżą filmową.

Jeśli chodzi o same nagrody, to dosyć nieoczekiwanie na plan pierwszy wysunął się film o charakterze czysto rozrywkowym – „Mad Max. Na drodze gniewu”. Z 10 nominacji zgarnął aż 6 statuetek. Co prawda nie w najważniejszych kategoriach, ale to i tak duże zaskoczenie („Zjawa” na 12 nominacji otrzymała trzy Oscary – przyp. red.).

– Większość oscarowych rozstrzygnięć była dość oczywista. Jednak była kilka zaskakujących: najlepszy film, drugoplanowa rola męska, oraz najlepsza piosenka – uważa Artur Cichmiński.

Za najlepszy film jury uznało „Spotlight” Toma McCarthy’ego. Kontrowersyjny temat (historia oparta na faktach) – bostoński dziennik wpada na trop wielkiego pedofilskiego skandalu w Kościele rzymskokatolickim – oraz wyraziste kreacje aktorskie sprawiły, że film został doceniony. – Wszystkie filmy prezentowały bardzo wysoki poziom. „Spotlight” to jednak bardzo dobry film głównie ze względu na temat pedofilii – przemilczany, pomijany przez media, temat, który przekracza jakiekolwiek wyobrażenie o świecie, w którym żyjemy, o wartościach, które nami kierują. Ogromne zjawisko psychologiczne i socjologiczne, które często jest „zamiatane pod dywan” – komentuje Cichmiński.

Większość krytyków, jeśli chodzi o nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego, typowało Sylvestra Stallone z siódmej części serii o Rockym, „Creed: Narodziny legendy”. Statuetka trafiła jednak do równie znakomitego Marka Rylance’a za rolę rosyjskiego szpiega w filmie Stevena Spielberga „Most szpiegów”.

Dużym zaskoczeniem było także przyznanie Oscara piosence Sama Smitha „Writing’s On the Wall”, która pochodzi z ostatniej części przygód Jamesa Bonda „Spectre”. Wśród bukmacherów i publiczności faworytką była Lady Gaga, która nagrała piosenkę „Til It Happens To You” do filmu „The Hunting Ground” (moim skromnym zdaniem ta piosenka faktycznie jest lepsza).

Jednym z najważniejszych punktów programu był oczywiście Oscar dla Leonardo DiCaprio („Zjawa”), dla najlepszego aktora pierwszoplanowego, który otrzymał owacje na stojąco. Można się zastanawiać, czy Leo zasłużył w tym roku na Oscara, czy nie lepsza była jego rola, chociażby w filmie „Wilk z Wall Street”, ale nieważne. Wygrał i to się liczy. Leo wyszedł na scenę ze specjalnie przygotowaną mową – i wypadł bardzo dobrze, choć można mieć wrażenie, że zostało to zręcznie wyreżyserowane. Jak mówi Artur Cichmiński – sama nominacja dla Leonardo DiCaprio na pewno była zasłużona, ale Oscar już może niekoniecznie – w pewnym sensie był on wymuszony przez media, publiczność i fanów aktora.

Miły gest spotkał w tym roku Ennio Morricone, który odebrał statuetkę za muzykę do filmu „Nienawistna ósemka”. Co ciekawe, on na swego własnego Oscara czekał prawie 70 lat (w 2007 roku otrzymał Oscara Specjalnego, za całokształt twórczości – przyp. red.).

Największymi przegranymi były filmy: „Marsjanin” oraz „Gwiezdne Wojny. Przebudzenie Mocy”, które nie zdobyły żadnej statuetki.

Gale oczywiście nie „żyła” samymi filmami – oprócz wspomnianej na początku afery, którą w mniej lub bardziej subtelny sposób w żart obrócił czarnoskóry prowadzący – Chris Rock, na plan pierwszy wysunęły się komentarze polityczne i światopoglądowe, moda czerwonego dywanu oraz scenki rodzajowe, jak np. pojawienie się na scenie droidów z Gwiezdnych Wojen czy jednego z wcieleń Sachy Barona Cohena, który zaskoczył wszystkich, wychodząc na scenę w ikonicznym kostiumie, jako Ali G.

– Chris Rock momentami gubił się w swoich żartach, często na granicy dobrego smaku, przez co nie do końca sprawdził się w roli prowadzącego. Miejscami gala przypominała marny, kiczowaty, stand-up, zupełnie odbiegający od całego klimatu Oscarów. Na szczęście pozostałe wydarzenia w jakiś sposób uratowały galę – dopowiada Cichmiński.

Nikogo nie mogły zaskoczyć Oscary dla „Amy”, „W głowie się nie mieści”, węgierskiego filmu „Syn Szawła” czy te dla „Spotlight” i „Big Short” w kategoriach scenariuszowych. To były pewniaki i nikt im nie mógł zabrać statuetek. Krytyk Artur Cichmiński zwraca szczególną uwagę na statuetkę dla filmu „Syn Szawła”. – Nagroda absolutnie zasłużona, a film bezkonkurencyjny w swojej kategorii. Mocno wyeksploatowany wątek, ukazany jednak w takim świetle i z takiej perspektywy, że trudno byłoby nie nagrodzić tego obrazu – ocenia.

Podsumowując – tegoroczne Oscary były ciekawe, angażujące i pełne emocji. Gala się nie dłużyła, widownia pełna była szczęśliwych, uśmiechniętych gwiazd, a czerwony dywan lśnił pięknem i klasą.

Pełna lista nagrodzonych podczas 88. ceremonii Oscarów.

Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).
Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).

Artur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Dziennikarz newsowy, felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Oprócz poszukiwania i redagowania newsów dotyczących rodzimej branży filmowej, rozmów z jej przedstawicielami, zajmuje się również realizacją reportaży z planów filmowych, uroczystych premier oraz festiwali filmowych. Wśród ostatnio odwiedzonych planów była chociażby „1920. Bitwa warszawska” Jerzego Hoffmana, „Róża” oraz „7 dni” Wojciecha Smarzowskiego, „Lęk wysokości” Bartka Konopki czy „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” Patryka Vegi, a także „W ciemności” Agnieszki Holland.

 Jako ekspert i komentator zapraszany jest do stacji telewizyjnych: Superstacja, Polsat, TVP Info, TVP Kultura. Krytyk w magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm. Oprócz portalu Stopklatka.pl publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro. Często gości w programie w TVP Polonia – „Halo Polonia”.

Dodaj komentarz