Wajda przypomina: Czy reżyser z daleka zrozumie prostego człowieka?

Na zdj. Andrzej Wajda w Suwalskim Ośrodku Kultury.

Andrzej Wajda, laureat Oscara za całokształt twórczości, obchodzi w tym roku 90. urodziny. Z oficjalną wizytą gości właśnie w Suwałkach, mieście, w którym przyszedł na świat.

Autor: Iwona Danilewicz

– Wracam do miasta, które się kompletnie zmieniło, a jednocześnie duch Suwałk pozostał – powiedział w czwartek, 16 czerwca podczas spotkania w Suwalskim Ośrodku Kultury. W SOK-u sala koncertowo-teatralna od dziś nosi jego imię. W trakcie odsłonięcia tablicy pamiątkowej reżyser przyznał: jestem ogromnie dumny.

Andrzej Wajda Suwałki wspomina z nostalgią. Po latach nieobecności uważa, że w czasie, gdy mieszkał w Suwałkach, a były to wczesne lata dziecięce, zobaczył świat, którego teraz już nie ma. Przyznał też, że może Suwałk nie odwiedzał tak często, jak powinien.

Sławny reżyser był również „senatorem Suwalszczyzny”. Gdy ubiegał się o głosy mieszkańców północno-wschodniej Polski, musiał stawić czoła kontrkandydatowi, który pytał m.in., o to, czy „reżyser z daleka zrozumie prostego człowieka”. Wajda zapamiętał to na całe życie. – Robię filmy o prostych ludziach; prosty człowiek jest mi bliższy niż ktokolwiek inny – powiedział w Suwalskim Ośrodku Kultury.

Jako „łącznika” z Suwalszczyzną wskazał Andrzeja Strumiłłę – dawnego kolegę z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Strumiłło powitał w Suwałkach Wajdę, był też obecny podczas konferencji prasowej z udziałem reżysera i jego żony – Krystyny Zachwatowicz-Wajdy.

Po wielu latach nieobecności w Suwałkach Wajda przyznał, że w tym mieście uśmiecha się, choć nie ma tego w zwyczaju. – Tu przypominam sobie moje najpiękniejsze chwile – przyznał.

Wątek filmowy jest w przypadku Andrzeja Wajdy połączony z… pogodą. Swoją karierę reżysera podporządkował słońcu. I to dosłownie. Hasło „Pogodne Suwałki” zaskakująco dobrze wpisuje się więc w jego aktywność twórczą, choć w przypadku Wajdy można to interpretować nieco inaczej. – Gdy byłem „w Sopotach”, usłyszałem, że odbywają się egzaminy do łódzkiej „filmówki”. Postanowiłem postawić na szczęście – przyznał. Słońce miało oznaczać pozostanie na plaży, deszcz – podejście do egzaminów. Deszcz na stacji przerodził się w słońce w trakcie podróży. Odwrotu nie było. Mimo zmiany aury, Wajda nie zrezygnował z podróży do Łodzi. Ryzyko opłacało się. – Nie byłem usatysfakcjonowany trzema latami pracy w Akademii – powiedział, dodał też, że pogoda miała w tym przypadku poślednie znaczenie. Gdyby nie stało się tak, jak zamierzył, swojej drogi poszukiwałby gdzie indziej.

W trakcie dwudniowego pobytu w Suwałkach Andrzej Wajda obejrzy jeszcze wystawę rzeźb przy stadionie piłkarskim przy ul. Zarzecze, powstałych w trakcie pleneru zorganizowanego przez Andrzeja Strumiłłę w 2015 roku, odbierze też specjalną Włócznię Jaćwingów.

Fot. Niebywałe Suwałki oraz Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

3 KOMENTARZE

Dodaj komentarz