„Meandry losu. Tom I. Pozbawieni ojczyzny” Niwen: recenzja książki

Ostatnie dni gorącego lata 1939 roku w Łomży. Mieszkańcy miasta i jego okolic z niepokojem przyjmują informację o wybuchu międzynarodowego konfliktu. Jedenastego września, po kilku dniach walk nad Narwią, hitlerowcy zajmują Łomżę, by wkrótce oddać ją Sowietom. Nowe władze szybko wprowadzają swoje porządki.

W ten sposób historia wkracza w życie wszystkich członków wielokulturowej, w większości polsko-żydowskiej społeczności. Weryfikuje ich plany – te najbliższe, i te dalsze. W okupacyjnej rzeczywistości trzeba się szybko odnaleźć. Nie wszyscy jednak pozostają wierni wyznawanym wartościom. Wielu przyjdzie za to zapłacić wysoką cenę… Opis wydawcy, Novae Res

Autor: Andrzej Lauryn

Literacka podróż w czasie

Zastanawiasz się czasem, co by było, gdy w Twoje ręce wpadł wehikuł czasu? Jaki byłby cel Twojej pierwszej podróży? Lepiej byłoby poznać własną przyszłość (by w razie „w” skorygować co nieco) czy może jednak wybrać się przeszłość? A jeśli to drugie, to jaki rok interesowałby Cię najbardziej? Jakie wydarzenia? Jacy ludzie? Prawdopodobnie byłyby to jakieś słynne osoby, które wpłynęły na bieg historii. Bo prawie na pewno nie zainteresowałoby Cię życie tzw. zwykłych ludzi, nieprawdaż? A szkoda, bo ich losy potrafią być arcyciekawe.

Niestety nie posiadamy maszyny czasu. Żeby „cofnąć się w przeszłość”, musimy sięgnąć po opracowania historyczne. Ale one są niczym mapa świata – generalizują, skupiają się tylko i wyłącznie na tym, „co jest naprawdę ważne”. Jeśli chcemy poznać losy tzw. zwykłych ludzi, jesteśmy zdani na przekaz świadków albo…

„Umysł rzetelny ocenia książkę nie tylko według myśli, które ona zawiera, ale także według myśli, które ona budzi.”

Powiedział Agrypius. To bardzo cenna myśl, która stanowi dla mnie najważniejsze kryterium oceny książki. Dobra historia potrafi przetrwać próbę czasu. Dobra historia skłania do myślenia. Nawet wówczas, gdy mamy do czynienia z literacką fikcją, dobra książka prowokuje pytania: „A jak ta sprawa wygląda w rzeczywistości?” oraz „Czy możliwe jest, że w rzeczywistości wygląda to podobnie?”.

Tym oto sposobem czytelnik jest w stanie „cofnąć się w czasie” nawet do zamierzchłych czasów i poznać losy ludzi i ich codzienne życie. Wystarczy sięgnąć po dobrą książkę.

„Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił.”

Jednego dnia normalne życie; ludzie pracują, dzieci szykują się do uroczystości rozpoczęcia nowego roku szkolnego. A drugiego wybucha wojna. Nieraz czytaliśmy, słyszeliśmy, jak to wyglądało 1 września 1939 roku. Ale czy potrafisz wyobrazić siebie jako część tamtych wydarzeń? Kim jesteś? Gdzie mieszkasz? Jaką pracę wykonujesz na co dzień? Co Tobie przyniesie niepewne jutro?

Sama myśl o tym jest doprawdy przerażająca. Coś wisiało w powietrzu. Do ludzi docierały wieści ze świata (szczególnie tych należących do inteligencji i mieszkających w miastach), ale co innego rozmowy o niej – co innego prawdziwa wojna.

Mieszkańcy regionu łomżyńskiego znaleźli się pomiędzy młotem a kowadłem. Najpierw przybyli Niemcy. Choć ich wojska weszły do Polski jak w masło, naziści nie szczędzili bomb nawet w Łomży. Projekcja siły? Ku przestrodze? A może „prawo” silniejszego? Już samo takie zbombardowanie miasta potrafiłoby złamać niejednego człowieka. Strach. Poczucie bezsilności. Świadomość, jak kruchy jest ludzki byt i jak łatwo jest mu wszystko odebrać w jednej chwili. Sama myśl o tym wszystkim przeraża.

Ale najgorsze dopiero było przed nimi. Jak pamiętasz z lekcji historii, Niemcy dogadali się z Sowietami. Polska została podzielona pomiędzy obu agresorów. Region łomżyński przypadł Sowietom. Najpierw Niemcy, niedługo po nich Sowieci – z deszczu pod rynnę.

Wojna. Zwykle kojarzy się z działaniami zbrojnymi, walkami, strzelaniem i śmiercią. Ale wojna to także, a może przede wszystkim, wielka operacja logistyczna. Nawet najbardziej zaprawiona w boju niepokonana armia nie wytrwałaby długo bez zaopatrzenia. A zaopatrzenie to także pokarm. I tym oto sposobem wojna dotarła na polską wieś.

Pracowici, zapobiegliwi, przezorni, zwyczajnie po ludzku przyzwoici – polscy chłopi. Robią swoje, kierując się tzw. chłopskim rozumem, czyli po prostu zdrowym rozsądkiem. Ich byt zależy od kaprysów pogody, a nade wszystko – od pracy własnych rąk. Zatem pracują. Ciężko.

Ale rację ma ten, kto ma silniejsze argumenty. A koniec końców nie ma silniejszego argumentu niż argument pięści. Polscy chłopi muszą „wspierać” nową władzę – sowieckich komunistów. Owi „miłośnicy sprawiedliwości i równości” rzucili się na polskie dobra niczym sęp na padlinę. To dość brutalny obraz. Ale całkiem uzasadniony, bo w obu przypadkach mamy do czynienia z ofiarą, która nie może oddać agresorowi, ponieważ…

Jeden z bohaterów książki, roztropny gospodarz, słusznie zauważa, że Sowieci nie wykończą mieszkańców polskiej wsi, bo to im się nie opłaca. Dojna krowa posłuży dużo dłużej niż krowa na rzeź, nieprawdaż? Ktoś mus wykarmić Sowietów okupujących polską wieś oraz miasta.

W tych ostatnich zmiany pod nową władzą okazują się dużo większe. Chłop uprawiający niewielki kawałek ziemi nie był tak wielkim „wrogiem klasowym”, jak „burżuje” z miasta. Fabrykanci, rzemieślnicy, kupcy i handlarze – oto „najgroźniejszy element”. Z punktu widzenia komunistycznego systemu oczywiście.

A że grom owych „burżujów” stanowili polscy Żydzi, to właśnie ich czekały najbardziej dotkliwe zmiany. Być może Sowieci nie posunęli się tak daleko, jak Niemcy, ale z całą pewnością wyrządzili Żydom wielkie szkody. Nacjonalizowali majątki, przejmowali nieruchomości, zabili wolny handel, a tym samym pozbawili wiele osób źródła dochodu. Żydowscy bohaterowie książki mówią wręcz o końcu Eldorado, o tym, że skończył się dla nich polski raj.

Zarówno Polacy, jak i polscy Żydzi stracili ojczyznę.

Dla kogo jest ta książka?

Jeśli szukasz lekkiej, łatwej i przyjemnej rozrywki, to „Meandry losu” zdecydowanie nie są dla Ciebie. Jeśli jednak ciekawi Cię, jak wygląda życie pod okupacją z perspektywy tzw. zwykłego człowieka, to z całą pewnością jest to pozycja dla Ciebie.

Ale to nie jedyny powód, dla którego warto sięgnąć po tę książkę. Autor porusza wiele naprawdę ważnych kwestii. Rozmowy książkowych bohaterów dotyczą wielu tematów. Z jednej strony mamy rozterki jednostki. Czy da się skończyć studia pod okupacją? A jeśli nie, skąd wziąć środki do życia? Żenić się czy darować sobie ślub, skoro czasy są niepewne?

Mnie osobiście najbardziej zaimponowały dysputy polityczne. Szczególnie społeczność żydowska jest bardzo świadoma tego, co dzieje się na świecie. A jednocześnie, mając na karku niemal 2000 lat życia w diasporze, potrafi myśleć bardzo zdroworozsądkowo nawet w sytuacji tak trudnej, jak wojna czy okupacja. Polscy chłopi też rozumieją, że po pierwsze trzeba przetrwać. I oni się naradzają (często towarzyszy im lokalny ksiądz, na wsi prawdziwy mędrzec).

Jeszcze jedno bardzo mi zaimponowało. Autor nie idealizuje. Jego postaci są z krwi i kości. Mają swoje wady i zalety. Jedni są prawi (ale nawet im zdarza się chwila słabości), inni to po prostu źli ludzie. Są też tacy, którzy z głupoty popełniają wielki błąd, który niszczy ludzkie życie. Zróżnicowana jest społeczność polska oraz żydowska. Znajdziemy tu roztropnych Żydów, którzy czują się polskimi patriotami. Obok nich występują Żydzi, którzy z radością witają komunistycznego okupanta. Dlaczego? Ponieważ zagrożenie i szansa to często dwie strony tego samego medalu. Pozwolę sobie przytoczyć bardzo ciekawy cytat:

„Sowieci nazywają to rewolucją społeczną. W czasach rewolucji ci, którzy byli na górze, spychani zostają w dół, a ci, którzy byli na dole, wspinają się do góry. Ponieważ wspinaczka to niebezpieczne zajęcie, muszą być ofiary. Ci, którzy spadają, czy z góry, czy w trakcie wspinaczki, są ofiarami tej rewolucji.”

Cały pierwszy tom „Meandrów losu” to bardzo wartościowa lekcja. Warto czerpać z mądrych dialogów. Warto wczuć się w argumentację obu stron, by wyrobić sobie nawyk spoglądania na sprawę z różnych perspektyw. Tylko w ten sposób da się zrozumieć drugiego człowieka (a przynajmniej zrozumieć go trochę lepiej). A bez zrozumienia nie ma zaufania. Natomiast bez zaufania trudno cokolwiek wspólnie budować. To poważny problem, gdy wyzwaniem jest budowa silnego państwa.

Żyjemy w ciekawych czasach. Na naszych oczach dzieją się wielkie zmiany geopolityczne. Również w Polsce zmienia się wiele. A zmiany, niestety, zwykle oznaczają konflikt. Tyle ż w tej chwili w kraju toczą się wojny o demokrację.

Na zakończenie mam dla Ciebie jeszcze jeden wartościowy cytat z „Meandrów losu”:

„Polska musi być ojczyzną dla wszystkich. Nie tylko dla tych, co właśnie są u władzy, a dla reszty macochą. Powiedz mi, jak walczyć o Polskę, kiedy nie można się ze sobą porozumieć?”

1 KOMENTARZ

  1. Kolejna nowość od Novae Res. Autora kompletnie nie kojarzę, ale książka brzmi interesująco. Jak zajrzę do księgarni to będę musiał rozejrzeć się za tą książką.

Dodaj komentarz