#PANdaRADE: Hala bez-nadziei, czyli w co gra Urząd Miasta?

UM_Suwalki
Fot. Niebywałe Suwałki (arch).

#pandarade – cykl felietonów, myśli luźnych, komentarzy dotyczących rozmaitych tematów, kwestii aktualnych, wymagających uwagi na portalu „Niebywałe Suwałki”. Autor tekstów pozostanie anonimowy, ale na pytania i uwagi chętnie odpowie za naszym pośrednictwem: redakcja@niebywalesuwalki.pl

Vox populi, vox Dei?

1000 zł za frajer – naprawdę kusząca nagroda. Nic dziwnego, że mieszkańcy zgłosili ponad 150 propozycji na nazwę hali widowiskowo-sportowej (która być może zostanie zbudowana w Suwałkach; póki co, istnieją tylko plany jej budowy – nie ma kasy). Niestety, wystarczy krótki rzut oka na zgłoszone propozycje, by zauważyć, że nie wszyscy podeszli do sprawy poważnie.

Trudno jest traktować takie propozycje jak „Kartacz Arena” czy „Sękacz Arena” inaczej niż jako żart. W dodatku bardzo gruby. Choć w sumie mogło być gorzej – ktoś mógł zaproponować „Placki ziemniaczane” albo „Kiszkę” (skądinąd pyszne potrawy). Nie może dziwić, że – ujmijmy to – wyszukane propozycję na nazwę hali widowiskowo-sportowej spotkały się z licznymi drwinami i kpinami mieszkańców. Na Facebooku jest ich cała masa. Problem w tym, że sprawa jest poważna.

A co, gdyby suwalczanie naprawdę wybrali „Kartacz Arenę”? Czy władze miasta potulnie zaakceptują ten pomysł, bo „vox populi, vox Dei” – jak mawiali antyczni – „głos ludu (to) głos Boga”? W teorii powinny, bo na stronie Urzędu Miasta (http://um.suwalki.pl/glosowanie-na-nazwe-hali-sportowo-widowiskowej/) stoi jak wół:

„Dlatego też postanowiono, że nazwę hali sportowo – widowiskowej wybiorą sami mieszkańcy poprzez zgłoszenia, a później głosowanie.”

„Kartacz Arena” i „Sękacz Arena”, choć w kontekście zmagań sportowych czy innych eventów (np. koncertów) brzmią zabawnie, przynajmniej wpisują się w nasz region – sękacz i kartacze to „symbole” kulinarne Suwalszczyzny. Ale co, gdyby mieszkańcy zagłosowali na „Halę Nadzieji” (pisownia oryginalna)?

Błąd ortograficzny to nic zabawnego. Wystarczy przypomnieć sobie, co się działo po tym, jak ówczesny prezydent, Bronisław Komorowski, „łączył się w BULU i NADZIEJI”. Łatka „intelektualisty” przylgnęła do niego niemal tak mocno, jak łatka pijaka do innego z naszych byłych prezydentów – Aleksandra Kwaśniewskiego.

„Kartacz” w nazwie na pewno stałby się obiektem licznych żartów mieszkańców Polski, ale przynajmniej wielu z nich dowiedziałoby się, czym są kartacze i że tę pyszną potrawę można skonsumować na Suwalszczyźnie. Sękacz podobnie. A skoro ktoś już „znalazłby się” na Suwalszczyźnie, to być może zechciałby zbadać, co jeszcze ciekawego ma do zaoferowania tej region. Koniec końców „żart” mógłby obrócić się na korzyść naszego miasta i regionu. Mało profesjonalne, bo dość przypadkowe, ale to jednak jakieś pozycjonowanie marki naszego regionu (z całą pewnością kartacz to większe RTB [ang. reason to believe – powód, żeby uwierzyć (w produkt/markę)] niż „Pogodne Suwałki”).

Ale błąd ortograficzny to coś zupełnie innego. Nadzieja to piękna rzecz. Bez NADZIEI trudno byłoby człowiekowi żyć. Ale z „Halą NADZIEJI” Suwałki prawdopodobnie stałyby się w oczach mieszkańców Polski miastem „bez-nadziei”, a to naprawdę poważny problem.

Marka jest ideą – powstaje w głowach i sercach ludzi (nie tylko użytkowników, bo również hejter jakoś daną markę postrzega). Nie tylko człowiekowi łatwo jest przypiąć łatkę – łatkę, której potem trudno będzie się pozbyć. Nie tylko człowiek może mieć złą reputację – choćby i niezasłużoną. Marka wcale nie jest taką prostą sprawą, jak się wielu wydaje. I z całą pewnością – niemałą. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego władze miasta podchodzą do tej kwestii bez należytej uwagi, jakby od niechcenia.

W co grają władze miasta?

Wydawać by się mogło, że po dość licznych ostatnimi czasy wpadkach władz miasta i urzędników, dbanie o pozytywny wizerunek powinno być priorytetem. Mieszkańcom nie podoba się, gdy ich pieniądze wydawane są na „buble” w stylu „pogodnego termometru” (pół żartem, pół serio muszę przyznać, że to ostateczny dowód na to, że Suwałki są pogodne ;).

Elektroniczny kalendarz wydarzeń robiono metodą „kopiuj-wklej”, „ściągając” od Augustowa. Kalendarz papierowy z kolei „ożywił” Enrico Granadosa – tragicznie zmarłego przed laty hiszpańskiego muzyka. Znowu remontowana jest kostka na ulicy Kościuszki. Ziarnko do ziarnka…

W teorii skuszenie suwalczan szansą na zdobycie 1000 zł „za darmo” to świetny zabieg wizerunkowy. Ale diabeł naprawdę tkwi w szczegółach, a piekło naprawdę bywa wybrukowane dobrymi chęciami. Brak porządnego planu to pierwszy krok ku przegranej.

Teoretycznie mamy do czynienia z konkursem, ale regulaminu ze świecą szukać (przynajmniej ja mam problem ze znalezieniem takowego). Nie wiadomo, jakie są zasady – czegokolwiek, nie tylko samego głosowania. Czy wyniki sondy będą ostateczne niezależenie od tego, jaką nazwę wybiorą głosujący? Jak często można głosować? Czy w teorii jedna osoba może przez cały dzień „nabijać głosy” na zgłoszoną przez siebie nazwę?

Zbadałem proces głosowania. Wybrałem nazwę hali, wprowadziłem kod, kliknąłem „głosuj” i… nic. Żadnej informacji zwrotnej. Czy głos został oddany prawidłowo? Czy kod wprowadziłem prawidłowo (po wpisaniu „byle jakiego” nic się nie dzieje)? Jakie są wyniki na tę chwilę? Czeski film – nikt nic nie wie. Choć w tym kontekście adekwatna przydawka do „filmu” to „Czesiowy”.

Czy władze przewidziały jakiś „wentyl bezpieczeństwa” na wypadek, gdyby suwalczanie dla żartu wybrali jakiegoś „Kartacza”? A jeśli tak, to jak właściwie miałby wyglądać „dopuszczalny margines błędu”? No i kto by o tym decydował? Bo jeśli władze miasta, według swojej „oświeconej urzędniczej mądrości”, to rodzi się pytanie, po co był ten cały konkurs.

A może jednak górę weźmie zdrowy rozsądek? Może suwalczanie „staną na wysokości zadania” i dokonają „właściwego wyboru”? Spośród tych ponad 150 propozycji parę brzmi naprawdę „mądrze” (tj. według urzędniczej nowomowy), np.: „EPICentrum Miejskiej Kultury Sportu (eMKS)” oraz „Miejskie Epicentrum Kultury Sportu (MEKS) im. Józefa Gajewskiego”.

MEKS i eMKS? Takie „cuda” mógł wymyślić tylko jakiś urzędnik. Dlaczego nie PUMEKS? Musisz przyznać, że Pogodne Ultranowoczesne Miejskie Epicentrum Kultury (i) Sportu brzmi o niebo lepiej. Jak już coś robić, to z pompą godną naszego Pogodnego Miasta.

Na stronie Urzędu Miasta pojawiła się informacja, że względu na małą liczbę oddanych głosów przedłużono głosowanie do 5 maja (http://um.suwalki.pl/glosowanie-na-nazwe-hali-przedluzone/). Pogoda podczas tegorocznej majówki nie rozpieszcza. Jednak nie pozostało nam chyba nic innego, jak zdać się na niebo: „Niech niebiosa mają nas w swojej opiece”.

Władzom miasta i urzędnikom doradzam jedno, a właściwie – ODRADZAM. Odradzam zajmowaniem się szeroko rozumianym marketingiem. Budowanie marki nie jest prostą sprawą. Lepiej pozostawić to prawdziwym specjalistom. Bo spod ręki speca od „bubli” nie wyjdzie nic innego niż kolejny „bubel”. A przecież nie o takie Suwałki nam chodzi, prawda?

Dodaj komentarz