#PANdaRADE: PGK strzela sobie w stopę?

Ilustr: Matthew Wiebe, all-free-download.com

#pandarade – cykl felietonów, myśli luźnych, komentarzy dotyczących rozmaitych tematów, kwestii aktualnych, wymagających uwagi na portalu „Niebywałe Suwałki”. Autor tekstów pozostanie anonimowy, ale na pytania i uwagi chętnie odpowie za naszym pośrednictwem: redakcja@niebywalesuwalki.pl

Nie wiem, więc się wypowiem

„Nie jeździmy komunikacją miejską”

To słowa naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej, Jerzego Gałązki. Naczelnik podczas sesji Młodzieżowej Rady Miasta Suwałki dość długo komentował projekt Pawła Siedleckiego, dotyczący zmian w suwalskiej komunikacji miejskiej. Ale ta jedna krótka wypowiedź mówi w zasadzie wszystko.

Niestety, tak jest wszędzie. Władze miasta, urzędnicy wysokiego szczebla, osoby zarządzające miejskimi spółkami i instytucjami powiązanymi z miastem – oni wszyscy zachowują się tak, jakby byli klasą, która doznała boskiej iluminacji.

Naczelnik Gałązka podczas swojej wypowiedzi pogrążył się kilkukrotnie. W teorii zbijał zarzuty, które obecnej komunikacji miejskiej w Suwałkach stawia projekt Pawła Siedleckiego. Jednak czynił to tak nieudolnie, że przy okazji – że posłużę się młodzieżowym kolokwializmem – „zaorał” samego siebie.

Największa porażka to wypowiedź na temat rzekomej innowacyjności projektu Pawła Siedleckiego. Zdaniem naczelnika Gałązki fakt, że Paweł Siedlecki w swoim projekcie POCHYLIŁ SIĘ NAD POTRZEBAMI MIESZKAŃCÓW, to podejście innowacyjne. Naczelnik Gałązka nie wprost przyznał, że ani Urząd Miasta, ani zarząd PGK dotychczas nad potrzebami mieszkańców się nie pochylały.

Zarówno naczelnik Gałązka, jak i mówiący po nim prezes PGK, Dariusz Przybysz podkreślali, że Paweł Siedlecki w swym projekcie nie uwzględnił wielu istotnych czynników. Zabrakło mu wiedzy, danych, znajomości uwarunkować zewnętrznych i wewnętrznych. Ale w odróżnieniu od nich ma to, co najważniejsze – ową „innowację”. Punktem wyjścia były dla niego potrzeby mieszkańców. Jako jedyny przyjął właściwą perspektywę.

Czy komunikacja miejska może się opłacać?

Komunikacja miejska pochłania rocznie kilka milionów złotych z budżetu miasta. Naczelnik Gałązka podkreślał, że nie da się tego uniknąć, bo obowiązujące w Polsce prawo nakłada na jednostki administracyjne obowiązek zapewnienia mieszkańcom publicznego transportu.

Pytanie, czy aby na pewno NIE DA SIĘ zrobić tego sprawniej, czyli wydawać pieniądze podatnika optymalnie.

Zdaniem Pawła Siedleckiego jego projekt mógłby przynieść miastu niemal milion złotych oszczędności. Panowi Gałązka i Przybysz „obalili” to w sposób typowy dla urzędnika – słowo przeciw słowu. Że niby jakieś błędy logiczne w obliczeniach, że tak naprawdę po wprowadzeniu projektu Pawła Siedleckiego koszt komunikacji miejskiej wzrósłby o 450 tysięcy złotych. A dowód? No co komu dowód? „Oświeceni mędrcy” zawsze mają rację.

Komunikacja miejska zawsze będzie generowała koszty dla miasta. Ale czy aby na pewno nie może przynosić zysków? Zdaniem naczelnika Gałązki nie może. Ale kto powiedział, że zysk musi być kategorią ekonomiczną? Czas zaoszczędzony przez mieszkańców także jest zyskiem (i w pewnym uproszczeniu można go przeliczyć na pieniądz). Zyskiem mogą być też sprawy „niemierzalne”, jak wzrost poziomu zadowolenia osób korzystających z komunikacji.

Ale – znowu – żeby w ogóle potrafić spoglądać na sprawy w taki sposób, trzeba wsłuchać się w potrzeby mieszkańców. Paradoksalnie nie tylko tych, którzy dziś korzystają z komunikacji miejskiej w Suwałkach.

Co zrobić, że komunikacja miejska stała się fajna?

Zawsze warto rozmawiać z ludźmi. Każdy z nas potrafi spojrzeć na sprawy z innej perspektywy. Znajoma – po rozmowie z ludźmi, którzy z komunikacji miejskiej nie korzystają – podsunęła bardzo ciekawy trop w tej kwestii. Pytanie brzmi: „Co zrobić, żebyśmy jeździli komunikacją miejską?”

Jak zachęcić osoby, które dziś z komunikacji miejskiej nie korzystają do przestawienia się na miejskie autobusy? Własny samochód ma mnóstwo zalet, ale generuje koszty. A może dałoby się doprowadzić komunikację miejską do takiego stanu, by szeroko rozumiany zysk płynący z korzystania z niej przewyższał zysk płynący z przemieszczania się własnym samochodem?

Może właśnie tędy droga?

Bo robienie analiz na podstawie samej tylko grupy, która dziś jeździ komunikacją miejską, trochę mija się z celem. Ta grupa maleje. Warto by się zastanowić, jak tę tendencję odwrócić (tak, tak… nie da się).

Projekt Pawła Siedleckiego nie jest odpowiedzią na wszystkie pytania i problemy z komunikacją miejską w Suwałkach. Ale dobrze się stało, że ta sprawa zaistniała w przestrzeni publicznej. Jeśli my, mieszkańcy, nie zabierzemy głosu w tej sprawie, wszystkie decyzje podejmą za nas „oświeceni mędrcy”, którzy sami nie jeżdżą komunikacją miejską. I nawet jeśli właśnie myślisz sobie: „Mam własne auto, więc to mnie nie dotyczy”, to pamiętaj, że komunikacja miejska utrzymywana jest także z Twoich pieniędzy. Chyba zależy Ci, by były dobrze wydawane, prawda?

Naczelnik Gałązka podkreślił, że w związku z oddaniem do użytku obwodnicy Suwałk w 2019 (oby terminowo) komunikację miejską i tak czekają zmiany. Warto wykorzystać ten czas na poważną analizę potrzeb mieszkańców i poszukanie sposobu na to, by mieszkańcy Suwałk chcieli korzystać z komunikacji miejskiej. No właśnie, co zrobić, że komunikacja miejska stała się fajna, by odpowiadała na potrzeby mieszkańców?

W życiu nie ma nic za darmo. Komunikacja miejska w polskich gminach.

Bezpłatna komunikacja.

Darmowa komunikacja miejska w 39 miastach i powiatach Polski.

Dodaj komentarz